Bez pieniędzy, ale z przeprosinami - na początku lipca Sąd Okręgowy w Toruniu wydał wyrok w sprawie z powództwa Paula Camerona przeciwko Stowarzyszeniu "Pracownia Różnorodności" o naruszenie dóbr osobistych. SPR zapowiada złożenie apelacji.
Przypomnijmy, że często goszczący w naszym kraju Paul Cameron został usunięty z Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego już w 1983 roku. Wiele innych organizacji naukowych odcina się od jego teorii i skrajnie homofobicznych poglądów. Cameron twierdzi m.in, że
homoseksualiści mają tendencje do zażywania narkotyków, molestowania dzieci i złego wpływu na nie – dlatego powinno się ich od dzieci odseparować. Uważa także, że geje i lesbijki są w społeczeństwie nieprzydatni i kosztowni - i powinno się ich "zdelegalizować". Cameron proponuje jednak "leczenie z homoseksualizmu", dlatego na spotkania zapraszani są też ludzie LGBT.
Wizyty Camerona w naszym kraju spotykały się z dużym oburzeniem wielu osób i organizacji (m.in. Kampanii Przeciw Homofobii i Lambda Warszawa) i naciskami na uczelnie (gdzie spotkania także się odbywały) o reakcję. W listowe akcje przeciwko Cameronowi angażowało się też Stowarzyszenie "Pracownia Różnorodności" z Torunia. Dzięki temu kilka polskich uczelni, w tym właśnie UMK w Toruniu, rezygnowały z udzielenia miejsca Cameronowi.
W kwietniu ruszył proces przeciwko SPR o naruszenie dóbr osobistych. Cameron oskarżył toruńską organizację o "pomówienia" i podważanie kompetencji naukowych - przez co, jego zdaniem odwołano część polskich wykładów. Za SPR murem stanęły inne polskie organizacje LGBTQ (napisały tzw. opinie przyjaciela sądu), na rozprawach obecna też była osoba z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Wyrok poznaliśmy 1. lipca - Sąd Okręgowy oddalił żądanie zapłaty zadośćuczynienia w wysokości 30 tysięcy złotych (które miało zostać przekazane na rzecz Fundacji Instytut Edukacji Społecznej i Religijnej im. ks. Piotra Skargi), zobowiązał jednak organizację do przeproszenia powoda. SPR nie chce sprawy komentować, ale zapowiada złożenie apelacji.
(red)