Pod koniec zeszłego tygodnia ruszyła sprawa sądowa z oskarżenia prywatnego przeciw
Sławomirowi Adamcowi, radnemu Prawa i Sprawiedliwości, który w kwietniu zainicjował
blokadę Żywej Biblioteki w Radomiu oraz
Ryszardowi Fałkowi, zastępcy prezydenta miasta.
Przypomnijmy: w kwietniu w radomskim Ośrodku Kultury i Sztuki "Resursa Obywatelska" miała
odbyć się Żywa Biblioteka. Ideą projektu jest to, że każdy może "poczytać" - porozmawiać z osobami, które obarczone są stereotypami i często dyskryminacją w społeczeństwie. Protesty wzbudziła obecność wśród "książek" geja. Radny Adamiec
wystosował list, w którym nawoływał prezydenta miasta do niedopuszczenia do wydarzenia oraz wyciągnięcia konsekwencji wobec osób w niego zaangażowanych, w tym Resursy. Wtórował mu odpowiedzialny za kulturę zastępca prezydenta - Ryszard Fałek. Adamiec nazwał Żywą Bibliotekę "promocją homoseksualizmu" oraz "skandalem edukacyjnym". Dowiedzieliśmy się także, że
"Żywa biblioteka to po prostu kolejny pretekst do propagowania dewiacji". Fałek dodał: ""Władze nie mają nic przeciw osobom, które mają inne widzenie świata, chociaż nasze osobiste poglądy są znane. Natomiast jestem przeciwny wydawaniu publicznych pieniędzy na propagowanie wśród młodzieży tego typu przekazu". Dyrektorka ośrodka
postawiła ultimatum organizatorom: Żywa Biblioteka może się odbyć, ale bez geja. Organizatorzy postanowili przenieść wydarzenie w inne miejsce.
Przemek Szczepłocki ze
Stowarzyszenia "Pracownia Różnorodności" z Torunia postanowił
skierować prywatne akty oskarżenia przeciw politykom i zażądał przeprosin oraz odwołania stwierdzenia, że homoseksualność to "dewiacja".
22 września odbyła się pierwsza rozprawa, zgodnie z procedurą - odbyła się próba ugody, jednak nieudana.
"Pojechałem do Radomia, żeby spróbować pojednać się z oskarżonymi. Okazało się to niemożliwe. Żałuję, bo ugoda wymagała spełnienia dwóch prostych, oczywistych warunków. Oskarżeni byli gotowi spełnić tylko jeden z nich, tzn. przeprosić. Swoich wypowiedzi nt. osób homoseksualnych i homoseksualność nie chcieli odwołać - co w dziwnym świetle stawia chęć przeproszenia za te wypowiedzi. Jak to dosadnie i treściwie skomentował Remigiusz Kaniewski, oskarżeni powiedzieli dziś "przepraszam cię, dewiancie". A nie o to w tej sprawie chodzi" - powiedział naszemu portalowi. Dodajmy, że
Remigiusz był radomską żywą książką - gejem.Dobre intencje to nie wszystko?W trakcie przygotowań do procesu okazało się, że to nie jedyne, mające znamiona homofobii, komentarze w Radomiu wokół Żywej Biblioteki. SPR zwróciło się do
czwórki radomskich radnych: Kazimierza Woźniaka (stwierdził, że homoseksualność to "choroba, o której trzeba rozmawiać"), Jerzego Zawodnika (stwierdził, że homoseksualność to "postępowanie" i "system wartości", który można "wyznawać" oraz do którego można "przekonywać" i "nawoływać"), Małgorzaty Półbratek (stwierdziła, że "homoseksualista to człowiek chory") oraz Teodory Słoń (stwierdziła, że homoseksualność to "skłonności" i "pewne zniekształcenie psychiki", które można "popularyzować").
"W listach do nas dwójka radnych - pan Zawodnik i pani Słoń - zaprzeczyła, aby ich wypowiedzi były homofobiczne. Oboje przekonują, że ich intencją był sprzeciw wobec działań oskarżonego Sławomira Adamca" - relacjonuje naszemu portalowi
Paweł Szmit z SPR. "Przyjmujemy te wyjaśnienia. Jednocześnie zaskoczyło nas, że radna Słoń, która jest lekarką, w wypowiedzi dla mediów nazwała homoseksualność "zniekształceniem psychiki", a w skierowanym do nas liście, który do mediów nie trafił, tłumaczyła, że nie miała złych intencji, że broniła osób homoseksualnych i że dziennikarka zniekształciła jej wypowiedź. Radna Słoń nie wyjaśniła nam, czemu - skoro broniła osób homoseksualnych - nie zażądała sprostowania swojej zniekształconej wypowiedzi. Cieszymy się, że dwójka radnych nie miała złych intencji, natomiast martwi nas efekt: "w eter" poszły przecież tylko ich homofobiczne wypowiedzi, nie było sprostowań ani dementi. Opinia publiczna nie dowie się, jakie były prawdziwe intencje radnych a im samym wydaje się to nie przeszkadzać" - dodaje Szmit.
Sąd wyznaczył termin kolejnej rozprawy na 3. Listopada.
(md/spr)
Nie byłem na żadnej paradzie. Jakoś nie zamierzam kiedykolwiek pójść. Dla mnie nielogiczne jest wywijanie dupskiem na platformie tira 'la milion kolorów tęczy, ludzie na ulicy bawiący się tak jakby zaraz mięliby dostać wytrysku. W tle gdzieś "Zakaz pedałowania".
Spokojnie paradę oddałbym za dobrej klasy klub. :) ale od czego Wy jesteście, chcecie bawcie się, mnie to ni ziębi, ni gdzeje :)
No właśnie, nie byłeś na żadnej paradzie. Dla Ciebie to tylko "wywijanie dupskiem na platformie". A może idź w następnym roku i zobacz na własne oczy jak to jest.
Nie byłem na żadnej paradzie. Jakoś nie zamierzam kiedykolwiek pójść. Dla mnie nielogiczne jest wywijanie dupskiem na platformie tira 'la milion kolorów tęczy, ludzie na ulicy bawiący się tak jakby zaraz mięliby dostać wytrysku. W tle gdzieś "Zakaz pedałowania".
Spokojnie paradę oddałbym za dobrej klasy klub. :) ale od czego Wy jesteście, chcecie bawcie się, mnie to ni ziębi, ni gdzeje :)
a może być tak, że oni tak myślą przez parady?
Mnie osobiście demoralizują parady. Do dzisiaj nie wiem co one mają na celu. Wyjście z ukrycia i narzucanie na ulicy poglądów?
tzn. po każdej paradzie puszczasz się na lewo i prawo? Chyba że w Radomiu mają jakieś inne parady o których nie wiem;)
http://grfcagliostro.blogspot.com/2011/09/przeprasza(...)cie.html
Nic dodać, nic ująć.
a może być tak, że oni tak myślą przez parady?
Mnie osobiście demoralizują parady. Do dzisiaj nie wiem co one mają na celu. Wyjście z ukrycia i narzucanie na ulicy poglądów?
W Warszawie są parady, mieszkańcy Warszawy w większości popierają jej organizacje i postulaty, to poparcie rośnie z roku na rok.
W Radomiu nie ma parad, nie ma marszów, nie było nawet demonstracji żadnej. Żywa biblioteka, w której brałem udział była pierwszym w historii tego miasta wydarzeniem antydyskryminacyjnym nie wykluczającym osoby homoseksualnej. Był ogromny huk i wrzawa polityczna i medialna jakbym tylko przez swoją obecność targnął się na wszystkie świętości.
Badania wykazały że nie ukrywanie się, dyskusje medialne które zawsze towarzyszą paradzie i wyraźne istnienie w przestrzeni publicznej wpływają na poziom akceptacji i tolerancji społeczeństwa dla osób nieheteroseksualnych, a także postulatów które są podnoszone.
To co można zaobserwować - cała ta homofobia, to nie jest coś co się pojawia na skutek działalności. Staje się tylko bardziej widoczna, wtedy kiedy zaczyna się walczyć o swoje prawa. Lecz w miarę oswajania się ludzi sukcesywnie maleje. To sprawdzony na całym świecie kierunek. Parady i marsze były i będą; bez nich lwia część dyskusji i debat o związkach partnerskich i inne paradowe postulaty nie miały by szans w tak dużym stopniu zaistnieć w mediach. A poza tym daje ludziom siłę, dla niektórych spoza Warszawy to jedyna okazja odetchnięcia wolnością, której na co dzień im brakuje.
a może być tak, że oni tak myślą przez parady?
Mnie osobiście demoralizują parady. Do dzisiaj nie wiem co one mają na celu. Wyjście z ukrycia i narzucanie na ulicy poglądów?