Sprawa radomska wróciła do sądu. Zarówno Przemek Szczepłocki, prawnik toruńskiego Stowarzyszenia "Pracownia Różnorodności", jak i radny Prawa i Sprawiedliwości, Sławomir Adamiec, odwołali się od
listopadowego wyroku. Wtedy sąd uniewinnił zastępcę prezydenta miasta, Ryszarda Fałka, a wobec Sławomira Adamca zarządził
2000 złotych na Stowarzyszenie "Nadzieja", warunkowe umorzenie postępowania na 2 lata i pokrycie części kosztów postępowania. We wtorek odbyła się rozprawa apelacyjna, wyrok zapadnie 3 kwietnia.
"Skandal" w RadomiuO całej sprawie pisaliśmy dużo. Przypomnijmy: organizatorzy kwietniowej Żywej Biblioteki w Radomiu w ostatniej chwili musieli przenieść wydarzenie w inne miejsce. Sławomir Adamiec, gdy dowiedział się, że w katalogu żywych książek będzie gej,
wezwał władze miasta do wycofania wydarzenia z miejskiego Ośrodka Kultury i Sztuki "Resursa Obywatelska". Dyrektorka Resursy ugięła się pod naciskami polityków i postawiła ultimatum: Żywa Biblioteka może się odbyć, ale bez geja. W liście do mediów Adamiec nazwał obecność geja-książki "promocją homoseksualizmu" w Radomiu oraz "skandalem edukacyjnym". W sukurs radnemu przyszedł wiceprezydent miasta, Ryszard Fałek:
"Władze nie mają nic przeciw osobom, które mają inne widzenie świata, chociaż nasze osobiste poglądy są znane. Natomiast jestem przeciwny wydawaniu publicznych pieniędzy na propagowanie wśród młodzieży tego typu przekazu". Jak zwykle czujne Stowarzyszenie "Pracownia Różnorodności"
wezwało polityków do przeprosin i zapowiedziało, że w przypadku ich braku - wystąpi na drogę sądową. Radny Adamiec odpowiedział, że
"Jeżeli dojdzie do postępowania sądowego, wolę poddać się karze niż, ulec złu!", Fałek umieścił w lokalnym wydaniu "Gazety Wyborczej" płatne oświadczenie, w którym zapewnił, że nie miał zamiaru nikogo obrazić swoimi stwierdzeniami, ale dodał: "Nie można jednakże czynić mi zarzutu z tego powodu, iż jestem zwolennikiem propagowania innego niż homoseksualizm modelu zachowania, który ze względu na swoje właściwości jest w pełni pożądany z punktu widzenia określonego systemu wartości, zarówno dla konkretnej jednostki, jak i dla społeczeństwa, w którym żyję". W maju zeszłego roku Przemek Szczepłocki złożył prywatny akt oskarżenia: radomscy politycy zostali oskarżeni o zniesławienie osób homoseksualnych za pomocą środków masowego komunikowania. 22 września odbyła się pierwsza rozprawa, kolejna - 3. listopada.
"Demograficzne względy" dyskryminacji?Na wtorkową rozprawę nie przybył radny Adamiec, ale reprezentowany był przez dwóch obrońców. Z relacji Przemka Szczepłockiego dowiadujemy się:
"Po spokojnym wystąpieniu obrońcy oskarżonego R. Fałka w zupełnie innym tonie wypowiedzieli się adw. M. Zaborski i adw. M. Pratkowski. Domagali się oni uniewinnienia swojego klienta - radnego S. Adamca. Do zarzutów z napisanej przez siebie apelacji (m.in. tego, że oskarżyciel prywatny, który "deklaruje, że jest osobą homoseksualną", nie miał prawa do złożenia aktu oskarżenia - pogląd ten został odrzucony jeszcze przez sąd I instancji) dołożyli nowe. Adw. M. Zaborski (doktor nauk prawnych) powołał się na art. 18 Konstytucji RP i stwierdził, że skoro chroni on "małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny", to "związki homoseksualne" nie są przez prawo chronione. Dodał też, że - wbrew twierdzeniom oskarżyciela prywatnego - heteroseksualności, biseksualności i homoseksualności nie można uznać za równoprawne orientacje, choćby ze "względów demograficznych"; obrońca uzasadnił tę myśl stwierdzeniem, że ze "związków homoseksualnych czy biseksualnych nie będzie dzieci". Obrońca nie wyjaśnił, jaki jest związek między jego wywodem a sprawą rozpoznawaną przez sąd - w której chodzi wszak o zniesławienie osób homoseksualnych. Adw. M. Pratkowski bronił swojego klienta twierdząc, że list radnego S. Adamca (w którym nazwał on Żywą Bibliotekę z udziałem geja "kolejnym pretekstem do propagowania dewiacji") był przejawem krytyki prasowej (choć oskarżony nie jest dziennikarzem) oraz krytyki działalności artystycznej. Dla utrzymania tego ostatniego argumentu obaj obrońcy S. Adamca nazywali Żywą Bibliotekę wydarzeniem artystycznym, kulturalnym a nawet - wystawą".
Przemek Szczepłocki wniósł o uchylenie wyroku sądu I instancji. Po wysłuchaniu stron sąd zdecydował, że, ze względu na zawiły charakter sprawy, wyrok zostanie ogłoszony dopiero 03 kwietnia.
(md/psz)
Takie sprawy otwierają oczy społeczeństwa, jeśli na drodze stanie ktoś gotowy do podjęcia "wyzwania" w sprawie słusznej i prawdziwej.
Byłem tylko parę razy. Ale mnie się spodobało. A w wydarzeniach nie uczestniczyłem za bardzo, więc się nie wypowiem. :)