2000 złotych na Stowarzyszenie "Nadzieja", warunkowe umorzenie postępowania na 2 lata i pokrycie części kosztów postępowania - tak 10 listopada zdecydował
radomski sąd wobec radnego Prawa i Sprawiedliwości,
Sławomira Adamca, który w kwietniu zainicjował
blokadę Żywej Biblioteki w Radomiu. Drugi oskarżony, zastępca prezydenta miasta,
Ryszard Fałek, został uniewinniony.
"Cieszy mnie, że przynajmniej w odniesieniu do radnego Adamca sąd zgodził się z nami co do jego winy. Poddanie radnego próbie na okres dwóch lat, zobowiązanie go do zapłaty 2000 złotych oraz części kosztów sprawy stanowi niewątpliwą dolegliwość oraz potwierdzenie, że to, jak Sławomir Adamiec wypowiedział się nt. homoseksualności, nie było dopuszczalne" - komentuje wyrok
Przemek Szczepłocki ze Stowarzyszenia Pracownia Różnorodności. W maju Szczepłocki
skierował do sądu prywatne akty oskarżenia przeciw radomskim politykom.
"Promocja homoseksualizmu"O całej sprawie pisaliśmy dużo. Przypomnijmy: organizatorzy kwietniowej Żywej Biblioteki w Radomiu w ostatniej chwili musieli przenieść wydarzenie w inne miejsce. Sławomir Adamiec, gdy dowiedział się, że w katalogu żywych książek będzie gej,
wezwał władze miasta do wycofania wydarzenia z miejskiego Ośrodka Kultury i Sztuki "Resursa Obywatelska". Dyrektorka Resursy ugięła się pod naciskami polityków i postawiła ultimatum: Żywa Biblioteka może się odbyć, ale bez geja. W liście do mediów Adamiec nazwał obecność geja-książki "promocją homoseksualizmu" w Radomiu oraz "skandalem edukacyjnym". W sukurs radnemu przyszedł wiceprezydent miasta, Ryszard Fałek:
"Władze nie mają nic przeciw osobom, które mają inne widzenie świata, chociaż nasze osobiste poglądy są znane. Natomiast jestem przeciwny wydawaniu publicznych pieniędzy na propagowanie wśród młodzieży tego typu przekazu". Jak zwykle czujne Stowarzyszenie "Pracownia Różnorodności"
wezwało polityków do przeprosin i zapowiedziało, że w przypadku ich braku - wystąpi na drogę sądową. Radny Adamiec odpowiedział, że
"Jeżeli dojdzie do postępowania sądowego, wolę poddać się karze niż, ulec złu!", Fałek umieścił w lokalnym wydaniu "Gazety Wyborczej" płatne oświadczenie, w którym zapewnił, że nie miał zamiaru nikogo obrazić swoimi stwierdzeniami, ale dodał: "Nie można jednakże czynić mi zarzutu z tego powodu, iż jestem zwolennikiem propagowania innego niż homoseksualizm modelu zachowania, który ze względu na swoje właściwości jest w pełni pożądany z punktu widzenia określonego systemu wartości, zarówno dla konkretnej jednostki, jak i dla społeczeństwa, w którym żyję". W maju Przemek Szczepłocki złożył prywatny akt oskarżenia: radomscy politycy zostali oskarżeni o zniesławienie osób homoseksualnych za pomocą środków masowego komunikowania. 22 września odbyła się pierwsza rozprawa, kolejna - 3. listopada.
Będzie odwołanie?Przemek Szczepłocki podkreśla w rozmowie z nami, że SPR przeanalizuje uzasadnienie wyroku i zdecyduje, czy będzie odwołanie:
"Osobno rozważymy wystąpienie na drogę cywilną. Cała ta sprawa pokazuje też, jak bardzo potrzebna jest zmiana kodeksu karnego rozszerzająca ochronę przed przestępstwami z nienawiści. Tryb prywatnoskargowy zadziałał przecież tylko dlatego, że znalazła się ujawniona osoba homoseksualna, która umiała sporządzić akt oskarżenia, miała środki, żeby go opłacić oraz determinację, żeby brać urlop i jeździć do sądu w innej miejscowości. Gdyby takie sprawy ścigała z urzędu Policja i prokuratura, wyglądałoby to zupełnie inaczej"Więcej na temat sprawy i wyroku na stronie SPR.
(md/spr)
Nie wiem, czy w Radomiu u władzy są "same homofoby". Byłem w Radomiu tylko dwukrotnie - w związku ze sprawą sądową - ale miasto wydaje się miłe. Co do jego władz: po wypowiedziach S. Adamca i R. Fałka czwórka radnych (T. Słoń, M. Półbratek, K. Woźniak i J. Zawodnik) wypowiedziała się w mediach w sposób albo otwarcie homofobiczny (np. nazywając homoseksualność "chorobą, o której trzeba rozmawiać", jak to zrobił K. Woźniak, albo uznając homoseksualność za "pewne zniekształcenie psychiki", jak to zrobiła T. Słoń), albo mętny i nieporadny. Dwójka radnych (T. Słoń i J. Zawodnik) wyjaśniła potem w korespondencji z SPR, że ich intencje były czyste, że chodziło im o danie odporu S. Adamcowi i jego wypowiedziom, że ich własne wypowiedzi w mediach "nie były autoryzowane" i że żadne z nich nie chciało urazić osób homoseksualnych. W SPR im wierzymy. Wypowiedzi, a przede wszystkim późniejsze pisemne wyjaśnienia tej dwójki świadczą o tym, że nie są to osoby nastawione homofobiczne - po prostu "chlapnęły" i nie przyszło im do głowy, żeby sprostować swoje wypowiedzi w mediach. Szczegóły tutaj: http://www.spr.org.pl/2011/09/sprawa-radomska-raport-prz(...)jsciowy/
Jako oskarżyciel prywatny w tej sprawie wyjaśniam:
1. prywatne akty oskarżenia trafiły do sądu w maju, bez czekania na odmowę wszczęcia postępowania przez Policję i prokuraturę, bo chodzi o przestępstwo prywatnoskargowe (zniesławienie za pomocą środków masowego komunikowania - art. 212 par. 2 kk) - Policja i prokuratura zajmują się przest. prywatnoskargowymi wyłącznie wówczas, gdy dostrzegą tzw. interes społeczny; po tym, jak w 2009 roku poseł Stanisław Pięta uznał homoseksualność za "dewiację podobną do zoofilii, nekrofilii i pedofilii", a prokuratury rejonowa i okręgowa w Warszawie nie dopatrzyły się "interesu społecznego" w ściganiu go - mając to w pamięci, SPR w ogóle nie zawiadomiło radomskich Policji ani prokuratury o wypowiedziach radnego Sławomira Adamca ani zastępcy prezydenta miasta Ryszarda Fałka - uznano, że Policja ani prokuratura i tak się tym nie zajmą, a tylko stracimy czas czekając na ich odmowę;
2. to nie było "obrażanie" (znieważenie - art. 216 kk), tylko zniesławienie (pomówienie) za pomocą środków masowego komunikowania, czyli w mediach (art. 212 par. 2 kk); w obecnym stanie prawnym nawet w trybie prywatnoskargowym nie można ścigać zniewagi (obrażania), jeśli nie dotyczy ono konkretnej osoby - inaczej jest przy zniesławieniu, bo zniesławić można nie tylko pojedynczą, wskazaną osobę (wskazaną z imienia, z imienia i nazwiska lub w inny sposób), ale także grupę osób (np. osoby homoseksualne jako takie) - gdyby nie takie podejście, ściganie w ogóle byłoby niemożliwe;
3. obaj oskarżeni - przed złożeniem aktów oskarżenia - zostali pisemnie wezwani do przeprosin i odwołania swoich wypowiedzi; obu oskarżonym przedstawiono stanowisko m.in. Światowej Organizacji Zdrowia nt. homoseksualności, wskazując, że określanie jej mianem "dewiacji" (tak S. Adamiec) czy "postaw dewiacyjnych" (tak R. Fałek) jest niezgodne ze stanowiskiem nauki; S. Adamiec odmówił wówczas przeprosin (gotowość do przeproszenia wyraził dopiero w sądzie) i odwołania swoich słów o homoseksualności (w sądzie też nie chciał ich odwołać); R. Fałek - w ogłoszeniu w "Gazecie Wyborczej" (opłaconym przez urząd miasta) odwołał swoją wypowiedź w zakresie "postaw dewiacyjnych" (dlatego akt oskarżenia przeciw niemu nie dotyczył tej części jego wypowiedzi) oraz przeprosił;
4. warunkowe umorzenie postępowania karnego oznacza, że sąd dostrzegł i uznał za udowodniony zarówno czyn oskarżonego (radnego S. Adamca), jak i jego winę; jednocześnie sąd uznał, że wina oskarżonego nie była znaczna (gdyby było inaczej, warunkowe umorzenie nie wchodziłoby w grę);
5. żaden z oskarżonych nie zapowiedział apelacji; oskarżony S. Adamiec zapowiedział za to, że zapłaci 2000 zł na Stowarzyszenie "Nadzieja".