Lada dzień amerykański Sąd Najwyższy zdecyduje, czy poszczególne stany mogą zakazywać małżeństw jednopłciowych - przesłuchania w tej sprawie trwają od kwietnia. Komentatorzy nie mają wątpliwości, że wygra równość, w wielu stanach, gdzie pary jednopłciowe nie mogą wstępować w małżeństwa - trwają przygotowania do ślubów. Zanim jednak poznamy opinie Sądu Najwyższego na ten temat: przypomnijmy o co tak naprawdę walczą Amerykanie.
W 2013 roku amerykański Sąd Najwyższy obalił DOMA – czyli Defense of Marriage Act, ustawę, która federalnie rezerwowała instytucję małżeństwa dla par różnopłciowych. Sąd orzekł, że
ustawa jest niezgodna z konstytucją. Z uwzględnieniem jednak faktu, że są stany, które w swoich konstytucjach mają zakazy małżeństw jednopłciowych - kwestia ta miała być rozwiązana lokalnie (dzięki czemu od 2013 roku wiele takich zakazów zostało obalonych).
Od końca kwietnia Sąd Najwyższy wysłuchuje stron w sprawie
Obergefell vs Hodges, dotyczącej łącznie sześciu spraw z czterech stanów. Jeżeli w najbliższych dniach SN zdecyduje, że poszczególne stany nie mogą odmawiać obywatelom prawa do małżeństwa -
Jim Obergefell stanie się kolejnym, po Edie Windsor, tęczowym bohaterem w USA.Obergefell i John Arthur spotkali się w 1993 roku - dla Jima był to pierwszy poważny związek. Panowie marzyli o spędzeniu ze sobą całego życia i planowali w przyszłości zalegalizowanie związku (w ich rodzinnym Ohio nie było to jednak możliwe). W 2011 roku John dowiedział się, że ma stwardnienie zanikowe boczne, choroba postępowała. Decyzja Sądu Najwyższego ws. DOMA nie poprawiła ich sytuacji - nadal nie mogli pobrać się w Ohio. Z pomocą rodziny i przyjaciół zebrali 13 tys. dolarów i polecieli do Maryland, gdzie na lotnisku (w samolocie) powiedzieli sobie sakramentalne "tak". "To była miłość od pierwszego wejrzenia. A w ciągu ostatnich 20 lat, 6 miesięcy i 11 dni - to była miłość z każdym wejrzeniem" - mówił Jim po ekspresowej ceremonii. John Arthur zmarł trzy miesiące po ślubie - panowie zdążyli jednak powalczyć ze stanem Ohio o uznanie ich małżeństwa. Przegrali. Teraz o to samo Jim walczy przed amerykańskim Sądem Najwyższym (a także o uznanie go za wdowca). Amerykańskie media podkreślają, że Obergefell nie jest aktywistą, ceni sobie spokojne życie i ciszę. Dlaczego więc zdecydował się na sprawę? Dla innych ludzi LGBT, którym odmawia się praw do małżeństwa, chociaż Jim nie ukrywa też, że "to niezwykłe, iż nasza historia, nasze pragnienie małżeństwa będzie przedstawione w Sądzie Najwyższym".
Obecnie pary jednopłciowe w Ameryce mogą zawierać małżeństwa w 37 stanach,
równość małżeńską popiera też już większość Amerykanów. (md)