Unia Europejska ma swój pomysł na uregulowanie spraw majątkowych związków partnerskich? Przygotowany przez Komisję Europejską projekt jest obecnie dyskutowany w Radzie Europejskiej, ale do przyjęcia rozporządzenia potrzebna jest zgoda wszystkich. "Polska może je zablokować. I chce to zrobić" - podkreśla w "Gazecie Wyborczej" Ewa Siedlecka, która widziała przygotowane przez Polskę stanowisko w tej sprawie.
Sprawę opisała Ewa Siedlecka. Dziennikarka zapoznała się
z wytycznymi negocjacyjnymi, które zostały przygotowane dla przedstawiciela Polski. Wynika z nich, że strona polska ma wątpliwości co do zapisu rozporządzenia mówiącego o tym, że "państwa nie mogą odmawiać uznania skutków majątkowych związków partnerskich, powołując się na "klauzulę porządku publicznego". Taką klauzulę ma większość krajów" - zaznacza Siedlecka i cytuje dokument, w którym znalazło się uzasadnienie odwołujące się do art. 18 konstytucji. "Mówi on, że "małżeństwo, jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką RP. Dlaczego rząd w sprawie związków powołuje się na przepis o małżeństwie? Być może oparł się na opinii opracowanej przez b. wiceministra sprawiedliwości Michała Królikowskiego, który twierdził, że związek partnerski z zasady, niezależnie od jego prawnego kształtu, godzi w obowiązek "ochrony i opieki" małżeństwa i rodziny. Tej opinii nie podzieliły ekspertyzy zamówione przez Sejm z okazji rozpatrywania ustaw o związkach partnerskich" - przypomina dziennikarka "Gazety Wyborczej".
Siedlecka zaznacza też, że w tym samym dokumencie znalazło się stwierdzenie, iż "praktyczne korzyści" z takiego unijnego rozporządzenia byłyby dla polskich obywateli "znikome".
Przypomnijmy: przed świętami
234 posłów i posłanek było przeciwko włączeniu pierwszego czytania projektu ustawy o związkach partnerskich, złożonego przez Twój Ruch w sejmowe obrady.
Małgorzata Kidawa-Błońska mówiła wcześniej, że jej zdaniem ustawa powinna być uchwalona jeszcze w tej kadencji Sejmu, a na pewno powinna się nią zająć sejmowa komisja. Po głosowaniu zaczęły pojawiać się w mediach doniesienia, że
PO planuje ponowne podejście do własnego projektu. Elżbieta Achinger, która w grupie roboczej, mającej przygotować projekt ustawy PO reprezentowała konserwatywne skrzydło partii, niedługo potem podkreślała w rozmowie z 300polityka.pl, że "jest duża szansa na kompromis. W którą stronę? W dobrą dla wszystkich". W styczniu do tematu związków odniosła się też
premier Ewa Kopacz. "Jeszcze w tej kadencji Sejm zajmie się projektem ustawy dotyczącej związków partnerskich autorstwa PO" - mówiła premier podczas konferencji prasowej.
APEL O POPARCIE USTAWY O ZWIĄZKACH PARTNERSKICH.
Brawo dla b wiceministra sprawiedliwości za to, że w art. 18 konstytucji nie widzi zapisu o tym, że małżeństwo to tylko związek kobiety i mężczyzny, więc związki partnerskie osób pełnoletnich co do istoty nie są niezgodne z tym przepisem, ale widzi w nim, że ten przepis stanowi o potrzebnie ochrony i opieki nad heteroseksualną rodziną. I to jest prawda. Tak ten przepis należy rozumieć. Od początku tak właśnie twierdze i widzę, że wreszcie ludzie zaczynają rozumieć co jest napisane.
Natomiast czy ochrona i opieka heteroseksualnej rodziny byłaby zagrożona związkami partnerskimi osób pełnoletnich?
Ochrona - to takie działanie które ma na celu zachowanie czegoś w pierwotnym kształcie. Czy pojawienie się związku partnerskiego dwóch chłopaków wpłynie na rozpad heteroseksualnej rodziny? Brak związku. Nikt bowiem nie twierdzi, aby zakazać związków heteroseksualnych czy tez ograniczyć prawa tych związków.
Opieka - to wykonywanie pewnych działań za kogoś. Heteroseksualne związki mają opiekę państwa. Dostają ulgi, dostają pieniądze za urodzenie dziecka, mają urlopy wychowawcze, zasiłki, itp. Państwo opiekuje się nimi. Czy pojawienie się związków partnerskich ograniczy opiekę państwa nad heteroseksualnymi rodzinami? Nie widzę związku. Żaden przepis projektu ustawy o związkach partnerskich nie ogranicza przywilejów rodzin heteroseksualnych.
Więc opinia pana wiceministra sprawiedliwości o naruszeniu obowiązku ochrony i opieki spoczywającego na państwu wskutek dopuszczenia do legalizacji związków partnerskich osób pełnoletnich jest gołosłowna i przez to wskazuje na nieuczciwość, de facto na niesprawiedliwość.
To jest Twoja opinia do której masz prawo. Jeśli kiedyś będą małżeństwa dla homo, to będziesz miała prawo nie zawierać takiego małżeństwa. Niech każdy wybierze swoją drogę.
Nie wiem jaka będzie wysokość mojej emerytury tak jak nikt tego nie wie.
Ale jeśli by spojrzeć na tę kwestię tak jak Ty patrzysz to najlepiej nie robić nic i zdać się na wolę Boską-co będzie to będzie;)
A odpowiadając na Twoje pytanie-każdy związek z którego rodzą się dzieci pomniejsza pule przeznaczoną przez państwo na inne formy pomocy rodzinie.
Tak samo jest gdy ktoś adoptuje dzieci-jemu też,bez względu na orientację,należy się ta sama pomoc,prawda?
Nie jest ważne czy posiada środki na zabezpieczeni potrzeb dziecka czy nie.
Przecież w tym celu wprowadzono wiele ułatwień dla osób chcących mieć potomstwo.
A że społeczeństwo nie chce się rozmnażać to już jest inna sprawa i nie ona byłą przedmiotem mojej odpowiedzi.
A co elemerytur - bzdura na kolkach. Juz dawno ludzie nie robią na własne emerytury a tylko sa one od czapy wyliczane. Za kilka dekad moze panstwo zlikwiduje emerytury.
Z kilka dekad może w ogóle nie być ani państwa ani niczego-zacznijmy od tego;).
Emerytury zaś muszą być wypłacane coraz to nowym pokoleniom emerytów-nieważne czy zostaną one wypracowane prze pokolenie dzieci ze związków homo czy hetro.
Zasadą państwa opiekuńczego czy też-poprawniej-państwa socjalnego a do tego zmierza anemicznie nasz kraj-jest zapewnienie zabezpieczenia emerytalnego każdemu obywatelowi przechodzącemu na emeryturę.
Tego nie zmienił żaden ustrój społeczny czy ekonomiczny.
Kwestią sporną jest tylko i wyłącznie wysokość owej emerytury.
Nie da się oszukać wyliczeń ekonomicznych choć można próbować przy nich manipulować i żonglować wyliczeniami tak by przekonać większość społeczeństwa do swoich poglądów.
Jak na razie nie mamy możliwości odkładania dowolnej sumy na swoją emeryturę zatem to co piszesz może mieć rację bytu po totalnej zmianie systemu emerytalnego i wprowadzeniu dowolności w wyborze sposobu odkładania na emeryturę.
A co elemerytur - bzdura na kolkach. Juz dawno ludzie nie robią na własne emerytury a tylko sa one od czapy wyliczane. Za kilka dekad moze panstwo zlikwiduje emerytury.
Brawo dla b wiceministra sprawiedliwości za to, że w art. 18 konstytucji nie widzi zapisu o tym, że małżeństwo to tylko związek kobiety i mężczyzny, więc związki partnerskie osób pełnoletnich co do istoty nie są niezgodne z tym przepisem, ale widzi w nim, że ten przepis stanowi o potrzebnie ochrony i opieki nad heteroseksualną rodziną. I to jest prawda. Tak ten przepis należy rozumieć. Od początku tak właśnie twierdze i widzę, że wreszcie ludzie zaczynają rozumieć co jest napisane.
Naprawdę nie widzisz związku pomiędzy opieką państwa nad rodzinami hetero i homo?
A ja widzę jeden i to nie ideologiczny lecz banalny-finansowy.
Uznanie związków partnerskich za równoprawne z rodziną hetero oznacza ni mniej ni więcej tylko konieczność redystrybucji środków publicznych pomiędzy większą grupę beneficjentów.
A przecież to opieka nad rodziną i zwiększenie liczby nowych podatników jest celem samym w sobie obecnych władz państwowych.
Ze związku dwóch gejów lub dwóch lesbijek nie będzie młodego pokolenia utrzymującego rzesze starych ludzi dla których nie będzie pieniędzy na emerytury.
I przyznajmy uczciwie,że to jest poważny argument przeciwko jakimkolwiek związkom osób homoseksualnych.
Natomiast czy ochrona i opieka heteroseksualnej rodziny byłaby zagrożona związkami partnerskimi osób pełnoletnich?
Ochrona - to takie działanie które ma na celu zachowanie czegoś w pierwotnym kształcie. Czy pojawienie się związku partnerskiego dwóch chłopaków wpłynie na rozpad heteroseksualnej rodziny? Brak związku. Nikt bowiem nie twierdzi, aby zakazać związków heteroseksualnych czy tez ograniczyć prawa tych związków.
Opieka - to wykonywanie pewnych działań za kogoś. Heteroseksualne związki mają opiekę państwa. Dostają ulgi, dostają pieniądze za urodzenie dziecka, mają urlopy wychowawcze, zasiłki, itp. Państwo opiekuje się nimi. Czy pojawienie się związków partnerskich ograniczy opiekę państwa nad heteroseksualnymi rodzinami? Nie widzę związku. Żaden przepis projektu ustawy o związkach partnerskich nie ogranicza przywilejów rodzin heteroseksualnych.
Więc opinia pana wiceministra sprawiedliwości o naruszeniu obowiązku ochrony i opieki spoczywającego na państwu wskutek dopuszczenia do legalizacji związków partnerskich osób pełnoletnich jest gołosłowna i przez to wskazuje na nieuczciwość, de facto na niesprawiedliwość.
Rzecz w tym, że osoby hetero mają jednak większy wybór. Ślub albo brak ślubu. My mamy do wybory... brak ślubu.
Ok,masz rację.Ale napisały do mnie niedawno dwie kobiety-to w odpowiedzi na mój komentarz o adopcji dzieci-z papierkiem małżeńskim z UK.
Chciały dowiedzieć się jak to możliwe że dwie obywatelki Wielkiej Brytanii dostały dzieci z polskiego domu dziecka a one walczą już od kilku lat o prawo do adopcji dziecka,nie malucha lecz prawie dorosłego dziecka(10-15 lat).
Dopiero po jakimś czasie uświadomiłam im,że czasem lepiej nie mieć tego papierka i być w świetle prawa obcymi sobie ludźmi niż legitymować się tym dokumentem i mieć takie właśnie problemy jak one.
Czy naprawdę wszystko musimy legitymizować i legalizować?
Czy we wszystkim musimy naśladować małżeństwa heteroseksualne?
Związek partnerski,następnie dzieci,potem ślub a na końcu pogrzeb na wzór katolickiego.
Czy naprawdę czujemy się aż tak niewiele warci jako ludzi o innej orientacji że musimy upodabniać się do większości społeczeństwa?
Ilu z Was czuje wewnętrzną potrzebę posiadania potwierdzenia przynależności do kogoś?
Przecież akt małżeństwa to tak naprawdę zawłaszczenie dla siebie drugiego człowieka i jego wolności,nic więcej.
Rzecz w tym, że osoby hetero mają jednak większy wybór. Ślub albo brak ślubu. My mamy do wybory... brak ślubu.
W całej tej batalii o legalizację związków partnerskich kierujemy się tylko i wyłącznie swoim dobrem i swoimi celami.
Zapominamy przy tym o tym,że nie tylko my jesteśmy ofiarami niechęci parlamentu lecz i wolne związki osób hetero.