"Jesteśmy parą od ośmiu lat. Przeszłyśmy razem wiele w związku z problemami zdrowotnymi naszych bliskich i własnymi oraz ciężką sytuacją na rynku pracy. Wsparcie, które mogłyśmy dać sobie nawzajem i naszym bliskim jest nie do przecenienia. Napotykałyśmy jednak na rozmaite trudności wynikające z braku regulacji prawnych dotyczących naszego związku i niezwykle przykrego dla nas faktu, że w świetle polskiego prawa jesteśmy sobie obce" - czytamy w liście naszych czytelniczek do polityków i polityczek Platformy Obywatelskiej. Na początku stycznia wraz z Ewą Tomaszewicz namawialiśmy Was do wysyłania listów do PO z opisem problemów, "z którymi się borykacie przez brak ustawy o związkach partnerskich czy równości małżeńskiej, i uświadomienia im, jaki projekt rozwiązuje realne problemy, a nie jest wyłącznie obliczoną na zyskanie paru punktów poparcia protezą" - apelowała na blogu Trzyczęściowy garnitur Ewa Tomaszewicz.
ZWIĄZKI PARTNERSKIE - jak to leciało?Przed wyborami parlamentarnymi
Donald Tusk mówił, że "Zbliżamy się do momentu, kiedy związki partnerskie byłyby do zaakceptowania przez większość w przyszłym Sejmie, jak i przez Polaków". W czerwcu 2011 roku dodawał, że "Chyba nie będzie piekła, jeżeli damy sobie kilka miesięcy czasu, aby te kwestie spokojnie i precyzyjnie uregulować". Temat związków partnerskich na dobre pojawił się dopiero po... 15 miesiącach. Do tego czasu nad kolejną ustawą,
której długo nikt nie widział, pracował poseł Platformy Obywatelskiej, Artur Dunin. W styczniu, po aferze z "sejmową zamrażarką", odbyło się
pierwsze czytanie ustaw. Wszyscy pamiętamy sejmową debatę nad ustawami o związkach partnerskich i ostateczny wynik: 46 posłów i posłanek PO powiedziało "nie".
Temat związków na jakiś czas zagościł w debacie publicznej i mediach. Donald Tusk powołał poselski zespół, który
miał przygotować kompromisowy projekt ustawy – do maja. W maju jednak, podczas Kongresu Kobiet,
były już premier rozwiał wszelkie wątpliwości. „Najgorsze co mogłoby się stać to przygotowanie takiej ustawy, którą Trybunał Konstytucyjny uzna za niezgodną z konstytucją. To mogłoby zamrozić temat związków partnerskich na dekady. Bo dziś nie widzę szans, że w ciągu 10-15 lat w Sejmie znajdzie się większość dla radykalnych rozwiązań tej sprawy. Ja chciałbym żyć w kraju, gdzie wszelkie odmienności cieszą się szacunkiem wyrażonym w przepisach prawa, ale muszę być odpowiedzialny za skutki prawne i społeczne. Do efektów dojdziemy drogą ewolucji, choć może nie będą to efekty przez wszystkich tutaj pożądane” - mówił.
Podczas tegorocznego Kongresu, przyciśnięty do muru, Donald Tusk powiedział, że "Postęp jest bardzo wyraźny, ale prawdopodobnie będziemy potrzebowali jeszcze trochę czasu na znalezienie większości w parlamencie".
"Uważam, że trzeba to uregulować" - powiedziała
premier Ewa Kopacz o związkach partnerskich w październiku. "Natomiast byłam przeciwna adopcji dzieci przez te pary i nadal jestem" - dodawała premier.
>w sondażach niewielka różnica PO vs. PiS
>oni się łudzą że cokolwiek sensownego przejdzie
aha, a krowy zaczną latać xD
przewiduję tok wydarzeń:
1. kopacz szykuje jakąś ustawę, na tyle żeby zadowolić liberalnych wyborców
2. ustawa trafia pod głosowanie, a stamtąd do kosza
3. kopacz: "no, hehe, mieliśmy dobre chęci, ale to wina opozycji że nic z tego nie wyszło. ALE JAK WGRAMY TE WYBORY to spróbujemy ponownie..."
To bardzo proste.
Normalny czlowiek czuje sie lepiej jak ma wiecej.
Pewna grupa **************** ****** czuje sie lepiej jak inni maja mniej.
Jak w tym kawale z dwoma goscmi i zlota rybka, jeden chce miec dom / samochod taki jak ma sasiad, drugi chce zeby dom / samochod sasiadowi sie spalil.
Naprawdę? Odpowiedź jest dziecinnie prosta. Teraz- w perspektywie roku wyborczego- nie przejdzie ustawa o związkach partnerskich (nawet jeśli chodzi przy tej ustawie również o związki heteroseksualnych osób) a tym bardziej o prawach adopcji dla par homoseksualnych. Trzeba mobilizować ten bardziej konserwatywny elektorat.