W poradniku "Polak za granicą", którym chwali się Ministerstwo Spraw Zagranicznych, nie będzie informacji o niebezpieczeństwach grożących turystom LGBTQ. MSZ m.in. tłumaczy: umieszczenie ostrzeżeń dla osób LGBTQ groziłoby ministerstwu "posądzeniem o sprzyjanie wybranej opcji światopoglądowej" oraz naruszało zasadę bezstronności.
W sierpniu zeszłego roku donosiliśmy, że
m.in. po naszej interwencji Ministerstwo Spraw Zagranicznych zaktualizowało poradnik dla turystów wybierających się do Rosji.
W styczniu okazało się, że wpis... zniknął. "Techniczna przyczyna błędu została już naprawiona i obecnie cała informacja dot. przepisów prawnych obowiązujących w Rosji wyświetla się poprawnie" – poinformowało nas biuro rzecznika prasowego MSZ.
Także w styczniu,
Stowarzyszenie "Pracownia Różnorodności" z Torunia zwróciło się do MSZ o aktualizację całego poradnika "Polak za granicą" - z uwzględnieniem krajów, w których za kontakty homoseksualne grożą wysokie kary.
MSZ poinformowało, że przeprowadzona zostanie kwerenda a poradnik uzupełniony. Okazało się, że zapowiadane zmiany (które m.in. SPR zasugerowało) nie zostały wprowadzone - co więcej: z "Polak za granicą"
zniknęły wszystkie informacje odnoszące się do LGBTQ. MSZ tłumaczy, że kwerenda "wykazała niemożność przygotowania całościowej i jednolicie brzmiącej informacji dla każdego kraju. Podjęcie próby wprowadzenia stosownych zapisów prowadziłoby do konieczności opracowania wykładni stosowania lokalnego prawa w każdym z krajów, do czego służba konsularna nie jest uprawniona w świetle obowiązujących ją przepisów". W piśmie do SPR czytamy też, że
MSZ kieruje się zasadą bezstronności i "formułowania informacji na użytek indywidualnego obywatela, a nie całych grup społecznych (np. mniejszości). W związku z tym MSZ nie może w swojej działalności wyróżniać żadnej z grup społecznych, aby nie być posądzonym o sprzyjanie wybranej opcji światopoglądowej - można łatwo wyobrazić sobie, że środowiska skrajnie przeciwne LGBTI mogłyby zażądać od MSZ podania informacji o krajach, gdzie spotkać można się z promowaniem lub akceptacją podobnego światopoglądu".
MSZ zaznacza jednak, że chce "wyjść naprzeciw oczekiwaniom" SPR i dlatego w poradniku umieszczono ogólną formułę informującą, że "podczas podróży zagranicznych należy przestrzegać praw i zwyczajów kraju pobytu, pamiętając przy tym, że gospodarze mają prawo wymagać stosownego zachowania od turystów odwiedzających ich kraj, w tym w odniesieniu do zakresu swobód przysługujących różnym grupom społecznym oraz światopoglądowym".
"Skóra cierpnie na myśl, że w MSZ pracują ludzie stawiający znak równości między ostrzeganiem Polek i Polaków przed karą śmierci czy długoletniego więzienia grożącymi im za to, jakimi się urodzili, a "ostrzeganiem" homofobów przed tym, że w jakimś kraju panuje normalność, a nie homofobiczna nienawiść" -
komentuje na swych stronach SPR.W zeszłym roku przypominaliśmy jak wyglądają poradniki dla turystów innych ministerstw spraw zagranicznych – polecamy lekturę.(md)
nie, tylko idioci a nie pracownicy MSZ potrzebuja tygodniami sprawdzać czy prawo danego kraju jest homofobiczne - tu wymaga po prostu umiejetności czytania i ewentualnie obsługi telefonów (aby wykonac telefon do polskiej placówki w danym kraju i poprosic o naświetlenie tej kwestii
No i jeszcze ta głęboka myśl, że działanie dla dobra całej grupy wyklucza działanie dla dobra indywidualnego obywatela...