W sobotę równość małżeńska w Anglii i Walii stanie się faktem! W związku z tym wydarzeniem na Whitehall (budynek brytyjskiego rządu) zawiśnie tęczowa flaga. "Wszyscy jesteśmy równymi członkami naszej społeczności, z równym prawem do poślubienia kogo kochamy. We współczesnej Wielkiej Brytanii to otwarcie, różnorodność i przede wszystkim – szacunek sprawiają, że jesteśmy silniejsi" – napisał w specjalnym oświadczeniu dla portalu Pinknews.co.uk wicepremier Nick Clegg.
The moment Teresa and Helen tied the knot in #Halifax - fighting back tears! #equalmarriage @BBCLeeds @Calderdale pic.twitter.com/5jKnpjQW9H
— Kat Harbourne (@KatHarbourne) marzec 29, 2014Aw Phil and James! Husband and husband @bbc5live pic.twitter.com/u5E8MSONRm
— Lesley Ashmall (@lesleyashmall) marzec 29, 2014LOVE this pic of Sheffield's first equal marriage at midnight.Congrats Kyle & Richie! @SheffieldStar#sheffieldissuper pic.twitter.com/xlvQ5d6PxN
— Ellen Beardmore (@E_Beardmore) marzec 29, 2014
Piątek, 26.07.2013 Cameron: "Chcę wyeksportować równość małżeńską na cały świat"
Środa, 22.05.2013 Wielka Brytania: kolejny krok do równości
Wtorek, 19.07.2016 Tęczowy rząd Theresy May
Czwartek, 14.07.2016 Cameron chwali się równością małżeńską
Wtorek, 16.07.2013 Wielka Brytania: Anglia i Walia z równością małżeńską!
Tylko to tak jest, że władze wybieramy my, więc jak obywatele nie będą chcieli zmiany, a jak widać po frekwencji na wyborach, nikt mało kto chce zmian, jakichkolwiek. Mądre władze to mądrzy obywatele.
Nie mówię o władzy mądrej, tylko tolerancyjnej. W tym momencie Polska jest na etapie oczekiwania na odpowiednią osobę, a właściwie grupę osób która cokolwiek zdziała na tej całej Wiejskiej i będzie z tego dumna tak samo jak Cameron. Czekamy na osoby które naprawdę zrozumieją, że są w tym kraju ludzie, którzy chcą jedynie żyć NORMALNIE. Jeśli się takie pojawią, to zapewniam Cię, że frekwencja na wyborach się poprawi, a wtedy być może w końcu projekt ustawy równości małżeńskiej przestanie być nagminnie odkładany do szuflady. "Mądrym być to wielka sztuka, ale dobrym - jeszcze większa." ;)
Jeśli chcesz czekać na na kogoś kto będzie podzielał Twoje poglądy w rządzie to liczysz na prawdziwy cud. To obywatele wybierają, a jak na razie to najbardziej aktywni na wyborach (i poza nimi) są ludzie, których te sprawy nie interesują, albo wręcz wściekają.
Podczas różnych wyborów pojawiają się różne partie, grupy, osoby, które mogą myśleć podobnie jak MY i chcieć zmian, ale co z tego skoro nikt na nich nie głosuje.
Cameron nie był motorem tego procesu, tylko obywatele, więc jego zasługą jest wykonanie swojego obowiązku.
Demokracja, to siła ludzi, ale tych ludzi, którzy wezmą udział w wyborach.
W poprzednich wyborach wzięło udział ledwo 50% uprawnionych, z czego zwycięska partia dostała 5 629 773 głosów. To ledwo 18,30%. I tak właśnie 5,6mln zdecydowała jak będzie wyglądał rząd dla 38,5mln ludzi.
Chcesz czekać, to czeka, ale cudów nie ma i nie będzie. Zrób coś. Nie ma odpowiadającego Ci kandydata, to poszukaj lub sama zadziałaj.
Nie wiem, skąd to się wzięło u nas, że każdy umie narzekać, ale prawie nikt nie chce czegoś zrobić.
W 2015 wybory. To co replay PO,PIS, RP, PSL, SLD, czy może coś z tym zrobimy?
Z tym że u naszej władzy to "poczucie obowiązku" totalnie kuleje... Ciekawe gdzie znajdę takiego kandydata, jeśli sam się nie zjawi :D Taka natura człowieka, lubi ponarzekać ;) Nie bardzo wiem co mogłabym zrobić więcej poza nauką tolerancji, braniem udziału w demonstracjach, informowaniem o sobie oraz głosowaniem na jedną z możliwych partii tzn. wybraniem mniejszego zła... Oczywiście masz rację w związku z tymi wyborami. W Polsce jest około 2 mln homoseksualistów, a według mnie jest ich jeszcze więcej, ponieważ wiele osób wciąż pozostaje nieujawnionych, nawet wśród swoich rodzin. Dwa miliony, a ich liczba wciąż rośnie. Wiele nam brakuje do tej decydującej liczby, ale jeśli każdy co do jednego ruszyłby dupę (inaczej się nie dało) i poszedł na wybory, byłby to bardzo znaczny procent głosujących. To by było piękne zjawisko, jednak zapomnieliśmy o jednym. Każda z tych osób musiałaby zagłosować na jedną i tą samą osobę i jej partię. Znasz jakąś konkretną, to podaj proszę. Chcesz stworzyć jakiś ruch polityczny czy jak? :D
Co masz na myśli mówiąc, żeby coś zrobić?
Edukować codziennie ludzi zwyczajnych jak by. Nikt raczej nie będzie się rzucał w centrum pełnych nienawiści homofobów gotowych kogoś pobić, ale czy na co dzień spotykasz się z takimi osobami? Jeśli tak, to warto zmienić środowisko. Ostracyzm społeczny jest bardzo ważny, by walczyć z nietolerancją, a integrowanie się czy brak reakcji to ciche przyzwolenie na homofobię. Państwo będzie miało gdzieś sprawy osób LGBT, dopóki społeczeństwo samo nie wykaże chęci zmiany - a nie wykaże, jeśli ludzie będą kierowali się mitami i stereotypami na temat gejów, lesbijek, osób biseksualnych i transgenderowych. Nie oczekuję, że osoby zastraszone będą się ujawniać. Ja się nie ukrywam, więc to nie mój problem. Przynajmniej jednak nie będę mógł sobie pluć w brodę za x lat, że mogłem zrobić więcej, a siedziałem na tyłku i nie robiłem nic lub wiele, by zmienić sytuację. Rozumiem, że ludzie się boją, ale czy mają zamiar bać się całe życie? To pytanie do odpowiedzi dla każdego z osobna. Ja wybrałem normalne życie nie w strachu i nie ukryciu, bo jestem normalny i nie mam czego się wstydzić. Dopóki osoby LGBT tego nie zrozumieją, dopóty tak będzie - rząd nie zrobi za nas kompletnie nic, nie można tu być naiwnym, że rząd nagle wyskoczy z super ustawą i tylko dlatego, że np. małżeństwa jednopłciowe będą prawnie możliwe, zmienią się negatywne postawy społeczeństwa. Jest dokładnie odwrotnie. Małżeństwa jednopłciowe to skutek emancypacji i dobrej polityki, a nie punkt wyjścia zmian mentalności narodu.
Tylko to tak jest, że władze wybieramy my, więc jak obywatele nie będą chcieli zmiany, a jak widać po frekwencji na wyborach, nikt mało kto chce zmian, jakichkolwiek. Mądre władze to mądrzy obywatele.
Nie mówię o władzy mądrej, tylko tolerancyjnej. W tym momencie Polska jest na etapie oczekiwania na odpowiednią osobę, a właściwie grupę osób która cokolwiek zdziała na tej całej Wiejskiej i będzie z tego dumna tak samo jak Cameron. Czekamy na osoby które naprawdę zrozumieją, że są w tym kraju ludzie, którzy chcą jedynie żyć NORMALNIE. Jeśli się takie pojawią, to zapewniam Cię, że frekwencja na wyborach się poprawi, a wtedy być może w końcu projekt ustawy równości małżeńskiej przestanie być nagminnie odkładany do szuflady. "Mądrym być to wielka sztuka, ale dobrym - jeszcze większa." ;)
Jeśli chcesz czekać na na kogoś kto będzie podzielał Twoje poglądy w rządzie to liczysz na prawdziwy cud. To obywatele wybierają, a jak na razie to najbardziej aktywni na wyborach (i poza nimi) są ludzie, których te sprawy nie interesują, albo wręcz wściekają.
Podczas różnych wyborów pojawiają się różne partie, grupy, osoby, które mogą myśleć podobnie jak MY i chcieć zmian, ale co z tego skoro nikt na nich nie głosuje.
Cameron nie był motorem tego procesu, tylko obywatele, więc jego zasługą jest wykonanie swojego obowiązku.
Demokracja, to siła ludzi, ale tych ludzi, którzy wezmą udział w wyborach.
W poprzednich wyborach wzięło udział ledwo 50% uprawnionych, z czego zwycięska partia dostała 5 629 773 głosów. To ledwo 18,30%. I tak właśnie 5,6mln zdecydowała jak będzie wyglądał rząd dla 38,5mln ludzi.
Chcesz czekać, to czeka, ale cudów nie ma i nie będzie. Zrób coś. Nie ma odpowiadającego Ci kandydata, to poszukaj lub sama zadziałaj.
Nie wiem, skąd to się wzięło u nas, że każdy umie narzekać, ale prawie nikt nie chce czegoś zrobić.
W 2015 wybory. To co replay PO,PIS, RP, PSL, SLD, czy może coś z tym zrobimy?
Dlatego samemu trzeba codziennie edukować tych, z którymi mamy kontakt, żeby ukazać fałszywość stereotypów o osobach nieheteroseksualnych. Na Zachodzie pozytywne zmiany też nie pojawiły się z dnia na dzień, też trwały i wypłynęły ze strony najbardziej zainteresowanych, czyli samych gejów, lesbijek, osób biseksualnych i transgenderowych, a nie od heteroseksualnej większości. Trzeba działać każdego dnia, dlatego tak ważne są coming outy, ale już nie te publiczne
(choć one również, oczywiście), co prywatne.
Ale z drugie strony kogo tu edukowac? Jesli ktos mowi "pedaly do gazu" to po co znizac sie do jego poziomu... To jest kwestia zmiany systemu edukaci, wrazliwosci spolecznej. Nie oczekuj aby zastraszone, osamotnione jednostki dokonywaly coming outow, narazaly sie na drwiny i wykluczenie tylko aby edukowac spoleczenstwo bez elementarnej ochrony ze strony panstwa. Poza tym rozumiem argument, ze zw partn czy malzenstwa homo nie sa dla wszystkich obywateli wiec nie potrzebna jest akceptacja wiekszosci spoleczenstwa.
Dlatego samemu trzeba codziennie edukować tych, z którymi mamy kontakt, żeby ukazać fałszywość stereotypów o osobach nieheteroseksualnych. Na Zachodzie pozytywne zmiany też nie pojawiły się z dnia na dzień, też trwały i wypłynęły ze strony najbardziej zainteresowanych, czyli samych gejów, lesbijek, osób biseksualnych i transgenderowych, a nie od heteroseksualnej większości. Trzeba działać każdego dnia, dlatego tak ważne są coming outy, ale już nie te publiczne (choć one również, oczywiście), co prywatne.
Tylko to tak jest, że władze wybieramy my, więc jak obywatele nie będą chcieli zmiany, a jak widać po frekwencji na wyborach, nikt mało kto chce zmian, jakichkolwiek. Mądre władze to mądrzy obywatele.
Nie mówię o władzy mądrej, tylko tolerancyjnej. W tym momencie Polska jest na etapie oczekiwania na odpowiednią osobę, a właściwie grupę osób która cokolwiek zdziała na tej całej Wiejskiej i będzie z tego dumna tak samo jak Cameron. Czekamy na osoby które naprawdę zrozumieją, że są w tym kraju ludzie, którzy chcą jedynie żyć NORMALNIE. Jeśli się takie pojawią, to zapewniam Cię, że frekwencja na wyborach się poprawi, a wtedy być może w końcu projekt ustawy równości małżeńskiej przestanie być nagminnie odkładany do szuflady. "Mądrym być to wielka sztuka, ale dobrym - jeszcze większa." ;)
Bardzo dobrze powiedziane. Paradoksalnie z największą homofobią spotkałem się ze strony gejów, którym nie w smak moje słowa o tym, że sami bardzo często nie robią nic, by sytuację zmienić.
Nic się samo nie zmieni, to ludzie są nośnikiem zmian, a parady to zwyczajnie za mało. Co więcej, mam wrażenie, że w Polsce parady działają odwrotnie, bo to często jedyny "kontakt" większości heteroseksualnej z gejami, lesbijkami, osobami biseksualnymi czy transgenderowymi. Z braku źródeł ludzie swoje niesprawiedliwe sądy opierają na stereotypach i to my powinniśmy je łamać jako grupa najbardziej zainteresowana, bo nikt za nas tego nie zrobi. Emancypacja to proces powolny, ale wdzięczny.
Gdy przede mną ktoś coś ukrywa, jestem podejrzliwy, bo ukrywa się coś, co jest negatywne. I takie zdanie mają ludzie o osobach LGBT - ukrywają się, to albo ich szalenie mało, albo mają co ukrywać, czyli robią coś złego. Nie chodzi o afiszowanie się, wbieganie owinięcie w tęczowe flagi do cudzych domów drzwiami i oknami, ale o zwykły codzienny kontakt w zwyczajnych sytuacjach, by pokazać, że jesteśmy normalni.
Całkowicie się z Tobą zgadzam chłopaku! Ewidentnie nadajemy na tych samych falach ;) Mam do tego identyczne podejście, nawet jeśli chodzi o te parady i flagi. One przerażają ludzi bardziej, niż gdyby ktoś z rodziny przyznał im się do swojego bycia homo i starał się to wytłumaczyć. Bo zawsze jakoś inaczej postrzega się rodzinę i znajomych, niż stado obcych ludzi poprzebieranych na kolorowo.
Bardzo dobrze powiedziane. Paradoksalnie z największą homofobią spotkałem się ze strony gejów, którym nie w smak moje słowa o tym, że sami bardzo często nie robią nic, by sytuację zmienić.
Nic się samo nie zmieni, to ludzie są nośnikiem zmian, a parady to zwyczajnie za mało. Co więcej, mam wrażenie, że w Polsce parady działają odwrotnie, bo to często jedyny "kontakt" większości heteroseksualnej z gejami, lesbijkami, osobami biseksualnymi czy transgenderowymi. Z braku źródeł ludzie swoje niesprawiedliwe sądy opierają na stereotypach i to my powinniśmy je łamać jako grupa najbardziej zainteresowana, bo nikt za nas tego nie zrobi. Emancypacja to proces powolny, ale wdzięczny.
Gdy przede mną ktoś coś ukrywa, jestem podejrzliwy, bo ukrywa się coś, co jest negatywne. I takie zdanie mają ludzie o osobach LGBT - ukrywają się, to albo ich szalenie mało, albo mają co ukrywać, czyli robią coś złego. Nie chodzi o afiszowanie się, wbieganie owinięcie w tęczowe flagi do cudzych domów drzwiami i oknami, ale o zwykły codzienny kontakt w zwyczajnych sytuacjach, by pokazać, że jesteśmy normalni.