Ministerstwo Edukacji Narodowej ulega naciskom mniejszości seksualnych – grzmi dzisiejsza „Rzeczpospolita”. Gazeta donosi, że „Z podręczników biologii, wiedzy o społeczeństwie i wychowania do życia w rodzinie mogą zniknąć fragmenty odwołujące się do tradycyjnych wartości”. MEN tłumaczy się na… Twitterze i zapewnia, że treści te nie znikną z podręczników, ale podręczniki „nie powinny powielać stereotypów dotyczących płci”.
„Rzeczpospolita” podaje, że Ośrodek Rozwoju Edukacji wydał nowe zalecenia dla recenzentów podręczników, w których uwrażliwia „na kwestie związane z równym traktowaniem, w tym ze względu na orientację seksualną". Konserwatywni recenzenci szkolnych podręczników skarżą się dziennikowi, że są odsuwani przez MEN, w tym dziekan Wydziału Nauk Pedagogicznych na UMK prof. Aleksander Nalaskowski, czy ks. dr Józef Augustyn.
Pierwszy mówił dwa lata temu, że „homoseksualizm jest chory” i przedstawiał go jako „zagrożenie dla dzieci”, drugi jest m.in. współautorem
podręcznika do wychowania do życia w rodzinie - „Wędrując ku dorosłości”, który przyniósł nam takie sformułowania i treści jak homoseksualizm wrodzony, homoseksualizm jako wybór, czy homoseksualizm jako zaburzenie tożsamości. Po protestach Stowarzyszenia „Pracownia Różnorodności” podręcznik został zmieniony, ale pozostało w nim wiele wątpliwych treści (np. fragmenty sugerujące skuteczność terapii reparatywnej).
SPR wydało pod koniec stycznia raport „Szkoła milczenia. Przegląd treści szkolnych podręczników do biologii, WOS i WDŻR pod kątem przedstawienia w nich problematyki LGBTQ i treści homofobicznych”. Raport jest efektem ponad rocznej pracy czterech ekspertów: seksuologa, socjologa, pedagoga i psychologa. Badacze przyjrzeli się podstawie programowej i podręcznikom, zarekomendowali zmiany – i zaapelowali przede wszystkim do nauczycieli i nauczycielek. M.in. o raporcie
rozmawialiśmy w niedzielę w Krakowie podczas Klubu Queer.pl. Jego wyniki dokładnie przedstawił współautor jednego z rozdziałów, prezes Fundacji Równość.org.pl Piotr Wójtowicz, który nie pozostawił złudzeń: podręczniki nie przygotowują młodych ludzi do wejścia w dorosłe życie - czy też spotkania z szeroko rozumianą różnorodnością.
Kilkakrotnie prosiliśmy MEN o ustosunkowanie się do publikacji SPR oraz rekomendowanych w raporcie zmian. Nasze pytania pozostały bez odpowiedzi.
(md)
nasz nauczyciel od etyki uczy też WOSU I WDŻ-u i z tego co mi opowiadał bo jestem z nim w dobrych stosunnkach to w pokoju nauczycielskim inni n-ele snują insynuacje na jego temat że jest buddystą, czy ksiądz chyba nawet kiedyś mówił mu coś o sataniźmie .... O.o
"Ludzie boją się tego, czego nie rozumieją
- Saka Guchi "
A jak się boją to wiadomo ;)
Co do Etyki to chyba tak to wygląda we wszystkich szkołach, jak jeszcze chodziłam do technikum to Ci co nie chcieli chodzić na religię mieli Etykę bardzo późno tak jak Ty...
Do tego sprawa nauczyciela, który mógłby uczyć Etyki też jest problemem, bo wszyscy zazwyczaj są katolikami, oczywiście każdy ma jakieś pojęcie o innych religiach, ale żeby nauczać trzeba jednak wiedzieć więcej moim zdaniem....
nasz nauczyciel od etyki uczy też WOSU I WDŻ-u i z tego co mi opowiadał bo jestem z nim w dobrych stosunnkach to w pokoju nauczycielskim inni n-ele snują insynuacje na jego temat że jest buddystą, czy ksiądz chyba nawet kiedyś mówił mu coś o sataniźmie .... O.o
Co do Etyki to chyba tak to wygląda we wszystkich szkołach, jak jeszcze chodziłam do technikum to Ci co nie chcieli chodzić na religię mieli Etykę bardzo późno tak jak Ty...
Do tego sprawa nauczyciela, który mógłby uczyć Etyki też jest problemem, bo wszyscy zazwyczaj są katolikami, oczywiście każdy ma jakieś pojęcie o innych religiach, ale żeby nauczać trzeba jednak wiedzieć więcej moim zdaniem....
niestety większość wyboru nie ma lub mają utrudniony dostęp do etyki - na moim i koleżanki muzułmanki z klasy przykładzie; mamy mieć 2 etyki tygodniowo - jest 1 i to na 8 lekcji gdzie nie ma już nikogo w szkole oprócz sprzątaczek tylko my i pan od etyki .... :/
W sumie też nie potrafie zrozumieć takiej obsesji, ale jak kto woli.
Phi, to nie wiesz, że my tak naprawdę nie mamy uczuć i nie potrafimy kochać? Chodzi nam tylko o seks i spełnienie naszych seksualnych dewiacji. W końcu po to chcemy mieć związki partnerskie/małżeństwa by... yyy... mieć zobowiązania prawne wobec naszych kochanków?
Swoją drogą, jestem ciekaw, co by zrobili ci biedni nauczyciele, gdyby mieli wyjść poza standardowe 3 orientacje seksualne (hetero-, homo- i biseksualizm) i nauczać również o innych, bardziej "egzotycznych" orientacjach. Poznałem kiedyś osobę, która uważała jest panaseksualistą (tj. nie zwraca w ogóle uwagi na płeć czy tożsamość płciową partnera/partnerki). Przypuszczam, że skoro ze zwykłym biseksualizmem niektórzy nauczyciele mają problem, to wytłumaczenie czegoś takiego przerosłoby kompletnie ich możliwości intelektualne :D
No bo tak jest. Nam nauczyciel powiedział że bycie bi to po prostu niewiedzenie czego się chce. Że to tylko taka zachcianka i że takie osoby są niezbyt normalne. Że trzeba się zdecydować czy woli się chłopaków czy dziewczyny.
Jeżeli Polska jest taka tolerancyjna no to dlaczego ludzie aż tak chamsko są na to wszystko nastawieni . -.-