Początek roku szkolnego już za nami, w mediach trwa walka o religię i etykę, a tymczasem dowiadujemy się, że młodzież uczy się w szkole o dorosłości pod kątem homofobicznych treści.
Początek roku szkolnego już za nami, w mediach trwa walka o religię i etykę, a tymczasem dowiadujemy się, że młodzież uczy się w szkole o dorosłości pod kątem homofobicznych treści.
Wędrując ku homofobii
Kilka tygodni temu nasza czytelniczka doniosła nam o podręczniku, z którego o życiu w rodzinie uczy się jej młodsza siostra – "Wędrując ku dorosłości" Teresy Król, wydanym przez Rubikon. Z dopuszczonego w 1999 roku podręcznika, mogliśmy się m.in. dowiedzieć, że "homoseksualizm to zaburzenie popędu płciowego, wyrażające się w kierowaniu pożądania seksualnego do osób tej samej płci". Okazało się także, że trwająca od lat dyskusja o źródłach homoseksualności dla wydawcy podręcznika jest zakończona: "Przyczyny tego zaburzenia tkwią w nieprawidłowo ukształtowanej osobowości, co może się wiązać ze źle funkcjonującym układem rodzinnym lub zaburzeniami hormonalnymi w okresie płodowym". To jeszcze nie koniec rubikonowych rewelacji – w podręczniku pani Król homoseksualność znajduje się w rozdziale "Zaburzenia rozwoju psychoseksualnego" i wymieniona jest obok pedofilii, kazirodztwa, ekshibicjonizmu.
MEN wie najlepiej
Po kilku tygodniach i wielu telefonach uzyskaliśmy odpowiedź Ministerstwa Edukacji Narodowej na pytanie – jak to się stało, że w XXI wieku, w środku Europy, dopuszcza się do młodzieży takie treści? MEN zrzuca odpowiedzialność na procedurę, według której za dopuszczenie podręczników odpowiada tak naprawdę... wnioskodawca ubiegający się o dopuszczenie podręcznika do użytku szkolnego. Biuro prasowe Ministerstwa wytłumaczyło nam, że "warunkiem dopuszczenia podręcznika do użytku szkolnego było uzyskanie czterech pozytywnych opinii (recenzji) rzeczoznawców: trzech recenzji zawierających ocenę zawartości merytorycznej, w tym ocenę materiału ilustracyjnego (dwie z nich musiały zawierać również ocenę przydatności dydaktycznej odpowiednio dla danej klasy lub etapu edukacyjnego); jednej recenzji zawierającej ocenę poprawności językowej podręcznika". Tak było kiedyś. Rzeczoznawcami były przede wszystkim osoby posiadające odpowiedni dorobek naukowy, rekomendowane przez placówki doskonalenia nauczycieli, towarzystwa naukowe i instytucje. Z takiej listy rzeczoznawców, zaakceptowanej przez MEN, wnioskodawca wybierał osoby, które miały zrecenzować podręcznik – jedna osoba mogła być spoza listy. "Podręcznik ten otrzymał wymagane opinie pozytywne, dlatego też został dopuszczony do użytku szkolnego" - podkreśliło Ministerstwo. MEN zapewniło nas też, że ta wersja podręcznika przestaje już funkcjonować w szkołach, albowiem od zeszłego roku szkolnego obowiązuje inna podstawa programowa kształcenia ogólnego i "tym samym podręczniki wcześniej dopuszczone muszą przejść procedurę dopuszczenia do użytku szkolnego pod kątem zgodności z nową podstawą programową". Co ciekawe - procedura dopuszczania podręczników do użytku szkolnego dalej wygląda podobnie, a nowa wersja podręcznika, zopiniowana pozytywnie i dopuszczona - pod względem treści także pozostawia wiele do życzenia. Chociaż MEN zapewnia nas, że "w podrozdziale zaburzenia rozwoju psychoseksualnego nie wymieniono homoseksualizmu. Nie ma też określenia, że jest to zaburzenie popędu płciowego. Przedstawione natomiast zostały różne teorie na temat przyczyn homoseksualizmu".
Sprawą zainteresowało się też Stowarzyszenie Pracownia Różnorodności, które tym razem pod lupę wzięło "ulepszoną wersję" "Wędrując ku dorosłości". Okazało się, że homoseksualności poświęcono aż cały rozdział. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że tym razem autorzy stanęli na wysokości zadania: ponad 6 stron informacji. Jednak przy bliższym zapoznaniu się z wiedzą zawartą w podręczniku, włosy się jeżą: podrozdział "Przyczyny homoseksualizmu" przynosi nam takie sformułowania i treści jak homoseksualizm wrodzony, homoseksualizm jako wybór, homoseksualizm jako zaburzenie tożsamości, a pod tym wszystkim informacja, że nic straconego – można zawrócić z homoseksualnej drogi, a pomoże nam w tym "determinacja, czyli zdecydowane postanowienie, profesjonalne poradnictwo i grupy wsparcia. Dla osób wierzących ważne jest także zaangażowanie religijne." Możemy się też dowiedzieć, że wypowiedzi Kościoła Katolickiego na temat homoseksualności w ostatnich latach "charakteryzują się egzystencjalnym, ludzkim podejściem do problemu." W rozdziale dominują sformułowania odwołujące się do niedojrzałości, obaw związanych z własną tożsamością, niepokojem, stereotypów oraz rewelacje jak ta, że oglądanie pornografii homoseksualnej może prowadzić do zaburzeń w rozwoju psychoseksualnym. " W „Wędrując ku dorosłości” nie ma ani słowa o dyskryminacji, lęku przed coming outem ani o tym, że biseksualność i homoseksualność w niczym nie ustępują heteroseksualności. Zamiast tego są „homoseksualne lęki”, straszenie nieistniejącymi paragrafami kodeksu karnego oraz trzy strony twórczego rozwinięcia myśli, że tylko heteroseksualność jest naturalna i wrodzona, że można do niej „wrócić”, jeśli się chce" – podkreśla Mateusz Korzus z SPR.
Pracownia Różnorodności zainterweniowała w sprawie podręcznika do Departamentu Programów Nauczania i Podręczników MEN oraz do Elżbiety Radziszewskiej. Z jakim skutkiem – zobaczymy.
Sprawę nagłośniły nie tylko polskie media – homofobicznym podręcznikiem zainteresowali się m.in Reuters, Pinknews, Gayrights.change.org. Reuters i Pinknews powołali się na wypowiedź Grzegorza Żurawskiego, rzecznika MEN, który zaznaczył, że Stowarzyszenie powinno swoje obawy raczej skierować do wydawców, autorów podręczników i nauczycieli, bo przecież nauczyciele i tak sami wybierają podręczniki, z których uczą swoich podopiecznych.
"Nie rozumiem jak MEN - na sygnał, że stare wydanie podręcznika jest w użyciu - może uciekać przed odpowiedzią informując, że jest już nowe wydanie tej książki. Myślę, że trzeba będzie wywierać presję na MEN i panią Radziszewską, żeby zrobiono jakiś przegląd tych podręczników albo żeby przynajmniej urzędowo zawiadomiono wszystkie gimnazja w Polsce, że żadnego - ani poprzednich, ani obecnego - wydania "Wędrując ku dorosłości" nie wolno im używać" – powiedziała nam Anna Piórkowska z SPR.
Na zachodzie bez zmian
SPR wstrzeliło się w dobry moment – równocześnie z informacją o homofobii w "Wędrując ku dorosłości", pojawił się news dotyczący Holandii, gdzie do podręczników szkolnych zaczęto wprowadzać homoseksualność. W jaki sposób? "Dwóch ojców Jana idzie do sklepu kupić świnkę morską. Kosztuje ona 17,95 euro. Dostają rabat w wysokości 20%. Ile ostatecznie zapłacą tatusiowie" - na przykład taki w podręczniku do matematyki. W innych pomocach szkolnych obok zdjęć rodzin z mamą i tatą, mają pojawić się też zdjęcia homorodzin. Holendrzy uważają, że w ten sposób młodzi ludzie najszybciej nauczą się tolerancji. Frans Grijzenhout, dyrektor jednego z holenderskich wydawnictw, podkreślił: "w obecnej chwili podręczniki nie oddają prawdziwego życia tu. Jeżeli mówi się o rodzinie jadącej na wakacje, obrazek do tekstu zwykle przedstawia mamę, tatę i dzieci. A przecież są też inne typy rodzin!"
Gayrights.change.org pochwalił Holendrów za pracę nad włączaniem środowisk LGBT do wszystkich aspektów życia. Nam niestety się oberwało: "W poprzedniej wersji polskiego podręcznika homoseksualność wymieniono obok pedofilii i kazirodztwa. W tej wersji już przynajmniej nie jesteśmy pedofilami, prawda? No cóż, nie bardzo mnie to urządza" – żartuje autor tekstu. Nas także.
Wstyd się przyznać dla geja/les z innego kraju, że jest się z Polski :P
Są jakieś akcje anty-dyskryminacyjne a i tak nic nie wnoszą - taka już Polska natura pff...
wiesz na zachodze bynajmniej tam gdzie ja bylam- dyskryminacja jest poniekad karalna, zreszta zle widziana, niestety wiele narodow jest wciaz zacofana , spolecznoscoiowo jak i mentalnie !!
Wstyd się przyznać dla geja/les z innego kraju, że jest się z Polski :P
Są jakieś akcje anty-dyskryminacyjne a i tak nic nie wnoszą - taka już Polska natura pff...
" krzycz kobieto, to cie beda slyszec, mow madrze beda cie sluchac"
za grosz u niej madrosci .
Może by zgłosić kandydaturę pani Teresy Król do medycznej nagrody Nobla, w końcu takie odkrycie...
Ponadto ten kłamliwy podręcznik jest najczęściej podawany na liście wymaganych przez nauczycieli przedmiotu.
Dziękuję SPR za zajęcie się sprawą
Takie sytuacje sa we wiekszsci polskich szkol. Bardzo przykre.