W środę w Sejmie przedstawiciele oraz przedstawicielki organizacji oraz grup nieformalnych LGBT
spotkali się z marszałkinią Sejmu, Ewą Kopacz. Marszałkini wyraziła
swoje poparcie dla kilku postulatów z projektów ustaw o związkach partnerskich, ale nie chciała zadeklarować, czy będzie głosować za czy przeciw ustawom. Mirosława Makuchowska, Lalka Podobińska, Mariusz Kurc oraz Przemysław Pełka mówią naszemu portalowi o swoich wrażeniach po spotkaniu. Czekamy na dalsze komentarze.
Mirosława Makuchowska, wiceprezeska Kampanii Przeciw Homofobii
Bardzo dobrze, że doszło do spotkania, jednak przykre jest to, że aby do niego w ogóle doszło musieliśmy apelować do Ewy Kopacz na konferencji prasowej. Nie dowiedzieliśmy się jednak, czy Pani Marszałek poprze projekty, co o nich myśli, dowiedzieliśmy się tylko, że popiera trzy zapisy. Historia z "niszczarką" sejmową, skierowaniem ustaw do Komisji Ustawodawczej, pokazuje, że w Platformie Obywatelskiej nie ma woli, żeby w tej kadencji uchwalić ustawę o związkach partnerskich.
Ewa Kopacz mówiła o tym, że we wrześniu do laski marszałkowskiej ma wpłynąć projekt ustawy o związkach partnerskich posła Dunina, była mowa także o pomocy w zorganizowaniu spotkania z klubem PO. My, społeczność LGBT musimy teraz uczepić się każdej obietnicy PO i przede wszystkim sprawdzać, sprawdzać, sprawdzać! Bo w chwili obecnej wygląda to na grę w kotka i myszkę: Platforma nie zaryzykuje koalicji rządowej (koalicja ma przewagę tylko 3 posłów) dla związków partnerskich, które wywołują taką burzę wewnątrz PO, a konserwatyści szantażują odejściem z klubu.
Lalka Podobińska, prezeska Fundacji Trans-Fuzja
Myślę, że większość z nas, obecnych na spotkaniu z panią marszałkinią Kopacz, nie robiła sobie wielkich złudzeń co do jej poparcia naszej ustawy i jakiejgoś spektakularnego działania czy gestu, by nam pomóc. Mimo tego jestem rozczarowana. Potwierdziło się, ze politycy maja wielkie doświadczenie w rozmowie z interesariuszmi tak, aby "i wilk był syty, i owca cała". Deklaracje chęci dalszych spotkań z nami i kontynuowania dialogu na temat związków nie zostały poparte odpowiedzią, czy pani marszałkini zagłosuje za skierowaniem ustaw o związkach partnerskich do prac w komisjach.
Dodatkowo przy okazji wyrażenia mojego poparcia dla związków partnerskich, jako osoby hetero, która czuje dyskomfort z tego powodu, że ma większe prawa niż jej homo przyjaciele, chciałam upiec również swoją "Trans-Fuzyjną pieczeń", czyli wspomniałam o złożonej do laski marszałkowskiej ustawie o uzgodnieniu płci, wyrażając nadzieję, że na debatę i rozwiązanie sprawy osób transpłciowych nie trzeba będzie czekać dwadzieścia kilka lat jak na związki partnerskie... Nie doczekałam się reakcji pani marszałkini...
Mariusz Kurc, redaktor naczelny "Repliki"
Mimo nacisków z naszej strony marszałkini Kopacz nie powiedziała, jak zagłosuje, jeśli dojdzie do pierwszego czytania projektów ustaw o związkach partnerskich. Powtarzała "nie wiem". Możliwe więc, że zagłosuje za odrzuceniem obu projektów już na samym starcie ich ścieżki legislacyjnej.
Marszałkini Sejmu i ważna polityczka Platformy Obywatelskiej nie ma ugruntowanej pozytywnej opinii na temat projektów.
Nie mamy więc powodów do radości.
Tak czy inaczej, ważne, by 24 lipca od rana, gdy będą ważyły się losy obu projektów, nasza społeczność pokazała się pod Sejmem (i w Sejmie) jak najliczniej.
Przemysław Pełka, portal Innastrona.pl
Wydawało się, że spotkanie z marszałkinią Kopacz jest znaczącym krokiem naprzód, który da nadzieję ludziom walczącym o uchwalenie ustawy na znalezienie realnego wsparcia u rządzących. Cieszyliśmy się, że spotkanie udało się sprawnie i szybko zorganizować. Okazało się jednak, że marszałkini Kopacz nie zdążyła wyrobić sobie jeszcze zdania na temat każdego z projektów, ponieważ nadal się z nimi nie zapoznała. Tutaj rodzi sie pytanie, dlaczego zatem skierowała je do Komisji Ustawodawczej, obawiając się niekonstytucyjności. Oczywiście ma prawo do wstrzymania się z decyzją i poczekania na debatę w sejmie, może przecież podjąć decyzję na chwilę przed samym głosowaniem, ale obawiam się, że zwlekanie z zajęciem stanowiska może nie wróżyć niczego dobrego.