W ostatnim wydaniu programu WOK, magazynie telewizyjnym emitowanym przez TVP Kultura w paśmie późnowieczornym, pojawił się kilkunastominutowy materiał na temat scenicznej adaptacji powieści "Lubiewo" Michała Witkowskiego, wystawianej z powodzeniem od kilku miesięcy na deskach krakowskiego
Teatru Nowego. Spektakl w reżyserii Piotra Siekluckiego, dyrektora teatru, od swojej premiery budzi wśród widzów skrajne emocje, od pochwał i uwielbienia po totalna krytykę i oskarżenia o wulgarność. Instytucja Telewizji Polskiej, choć w swój statut wpisane ma gromko głoszone hasło "misji publicznej", a co za tym iść powinno także obowiązek promowania wśród widzów sztuki o problematyce trudnej i niszowej, dotąd unikała choćby wzmianki o "Lubiewie". Zapewne z obawy przed ewentualnymi kontrowersjami. Widocznie jednak polityka wewnętrzna uległa pewnej zmianie i po kilku dobrych miesiącach od premiery "Lubiewa" czas antenowy dla sztuki się znalazł.
W środowym magazynie, poświęconym niemal w połowie sztuce Siekluckiego, prowadzący - Maciej Nowak wypytywał reżysera, dlaczego zdecydował się na takie ryzyko i postanowił wystawić "Lubiewo" na scenie. Sieklucki stwierdził, że warto i trzeba to robić ze względu na sama literaturę, której wartość jest niepodważalna. Przyznał jednocześnie, że miał pewien problem ze znalezieniem aktorów; krakowscy artyści teatralni za bardzo obawiali się reakcji publiczności. Nowak przeprowadził też krótkie wywiady z aktorami spektaklu, Pawłem Sanakiewiczem i Januszem Marchwińskim, którzy ubrani w swoje sceniczne kostiumy "Patrycji" i "Lukrecji" opowiedzieli o granych przez siebie postaciach z właściwą sobie swadą i wdziękiem.
Po materiale zarejestrowanym w teatrze ostatnie kilka minut programu poświęcił Nowak rozmowie ze swoim przyjacielem, Ryszardem Czubakiem, znanym warszawskim aktorem o charakterystycznym transgenderowym emploi. Generalnie spektakl przypadł obu panom do gustu, choć zgodnie stwierdzili, że interpretacja Siekluckiego skręciła wyraźnie w stronę dydaktyki za sprawą ciężkiego finału, koncentrującego się przede wszystkim na problemie epidemii AIDS w latach 80. Obu jednak bardzo podobała się pantomima Mikołaja Mikołajczuka, swoisty "taniec śmierci", który tancerz wykonuje na scenie w finale spektaklu; obaj uznali ją za bardzo przejmującą. Dyskusja, choć miała tyczyć się "Lubiewa", skoncentrowała się później na wspomnieniach obu panów z czasów PRL-u. Trzeba przyznać, iż ponadto zabrakło w rozmowie przekonującej merytoryki, ale wspaniale, że o tym trudnym, ale zarazem świetnym spektaklu mówi się w telewizji w tak pozytywny sposób. Jednocześnie szkoda, że dziennikarzowi telewizji kulturalnej o ogólnopolskim zasięgu nadal może przydarzyć się taka gafa jak użycie wyświechtanego sformułowania "środowisko homoseksualne", które emancypacyjny ruch LGBT stara się z polszczyzny wyrugować jako jeden z przykładów językowych niezręczności, ufundowanych na dyskryminacyjnym fundamencie (łatwe skojarzenie ze "środowiskiem przestępczym").
Niemniej trzeba się cieszyć, że w TVP doceniła "Lubiewo", bo tematyka w nim podejmowana w rodzimych mediach publicznych uznawana była za skrajnie kontrowersyjną i nie nadająca się do emisji nawet w programie nadawanym grubo po 22:00. Świat się zmienia. Powoli nawet TVP zaczyna te zmiany dostrzegać.
Zapis audycji na stronie TVP.pp
uwaga... frakcja ideologiczna wchodzi.
Tego nie wykluczam.
jack34:
dziękuję za dyskusję ;)
Również dziękuję za dyskusję i pozdrawiam.
Przede wszystkim jest prekursorem języka, wcześniej nie było w polskiej literaturze(a nawet w światowej) tak radykalnego języka, wygiętego i bezkompromisowego. Ktoś poniżej wywołał nazwisko Jeana Geneta(do którego Witkowski był przyrównany jak wyszło Lubiewo. Jest to błędne porównanie. Książki Geneta są odważne, ale przy Lubiewie to ma się wrażenie, że pisała je zakonnica :P
Czytałem wszystkie książki Witkowskiego i wiem, że stworzył dwa wielkie działa- Lubiewo oraz Barbara Radziwiłłówna z Jaworzna Szczakowej. Spokojnie dodałbym do tej listy jeszcze Drwala. Myślę, że jak na pisarza przez czterdziestką, to dużo.
Witkacy przed wojną też był uważany za szaleńca i często odmawiano mu talentu. Kurczak, myślę, że jeszcze docenisz Witkowskiego :)
A mnie się wydaje, że cała ta dyskusja dotyczy moralności(co wreszcie Kurczak przyznał). Wiadomo, Lubiewo to specyficzna moralność :P
Jeśli jest się młodym, przystojnym gejem który chce żyć w "moralnym" świecie hetero, to trzeba się umieć zaprezentować. No a przecież Lubiewo... sami wiecie jeśli czytaliście. Jakie jest moje zdanie na temat moralności? Nie włączam seksu(w każdej postaci) do tej grupy, dla mnie seks jest wyjęty spod moralności.
Ja już się więcej nie będę wypowiadał w tym temacie. Kurczaku, jeśli moje wypowiedzi doprowadziły Cię do oburzenia, to przepraszam i trzymaj się, dziękuję za dyskusję ;)
Ta znacznie wcześniejsza wypowiedź świadczy o tym, że nie mam zamiaru wydawać wyroku i nie uważam bym jako jedyny miał słuszność. Taki sam kontekst pojawił się już przy jednej z pierwszych moich wypowiedzi:
Chciałem jedynie wyrazić swoje zdanie, a wyszło na to, że usiłuję zmienić Wasze podejście do tej lektury. Otóż nie. Mnie się nie podoba, Wam się podoba. I koniec. Skoro lektura mnie nie przekonała, to czemu miałyby przekonać mnie opinie innych?
Reagowałem na te wszystkie wypowiedzi, bo filisterstwo niektórych oburzało mnie do szpiku kości. Całe to doszukiwanie się sensu w fakcie, że książka nie odpowiada moim gustom było groteskowe. Zarzucano mi zbyt rozwiniętą moralność, nie przyjmującą do świadomości iż istnieją zachowania z nią niezgodne, nieodpowiednie wykształcenie i literacką ignorancję, czy pragnienie czytania o "dobrych gejach"... jack34 przestudiował moje wypowiedzi i, jak pierwszorzędny psycholog postawił diagnozę - szukasz w literaturze tego,czego już się nie szuka, masz skrzywiony obraz fikcji artystycznej. Szkoda tylko, że i ta teza była błędna.
Chcę byśmy zakończyli dyskusję, bo lada moment dojdzie do psychoanalizy mojej postaci. Jeden czy drugi użytkownik stwierdzi, że Lubiewo mnie nie zachwyca, bo w dzieciństwie dręczył mnie kompleks Edypa, albo dlatego, że nikt ze mną nie chciał grywać w kolory w przedszkolu...
Trochę cała ta sytuacja kojarzy mi się z Ferdydurke i "Słowacki wielkim poetą był". Witkowski dla Was wielkim pisarzem jest, ale nie potraficie napisać dlaczego (a jeżeli już używacie jakiegoś argumentu, t bezwartościowego, jak to, że pisze o prawdziwych ludziach...). Jeśli natomiast znajdzie się ktoś, kto ośmieli się stwierdzić inaczej, atakujecie, bo jakże to tak moż być, że ktoś się z Wami nie zgadza w tej kwestii?
hmm jak czytam wasze komenty to wychodzi na że ocena tego dzieła zależy od wieku. Starszym się podoba a młodszym nie.
O prawdziwych ludziach i ich prawdziwych pragnieniach opowiada też biografia Danuty Wałęsy... Czy to też piękna książka?
Od literatury oczekuję, żeby skłaniałado refleksji przede wszystkim i by, mówiąc kolokwialnie,"wciągała", by nie można się było od niej oderwać. Proponuję zakończyć tą dyskusję. Dwie strony na IS zapełnione rozważaniami co przyczyniło się do tego, że mam odmienne od reszty zdanie na temat pewnej książki...
Może rozważmy dlaczego część użytkowników IS uważa za chłam "Imię róży" albo "Władcę much"? Dyskusja będzie równie bezsensowna i bezowocna, ale przynajmniej dotyczyć będzie prawdziwych dzieł literackich...
Może znowu coś źle zrozumiałem, ale chciałeś wydać wyrok czy wyrazić zdanie? :) Pytam, bo piszesz " mam odmienne od reszty zdanie", ale nie jesteś zainteresowany innymi opiniami ("Proponuję zakończyć tą dyskusję", "dyskusja będzie równie bezsensowna i bezowocna"), co świadczyłoby o tym, że traktujesz Twoje zdanie jako niepodważalny wyrok.
Strasznie pryncypialna jest ta twoja opinia.
Czego by nie mówić o lekturach szkolnych, jest tam kawał dobrej literatury którą większość ludzi docenia jakiś czas po zakończeniu edukacji.
Nie twierdzę oczywiście, że cała klasyka jest dobra a wszystko inne beznadziejne. W literaturze współczesnej jest wiele bardzo wartościowych pozycji, a jeszcze więcej po prostu dobrych, świadczących o rzetelnym warsztacie autora.
Nie uważam że "Lubiewo" jest złą książką. Moim zdaniem jest po prostu książką źle napisaną. Nudną, niestrawną i pretensjonalną.