W piątek, sobotę i niedzielę, w krakowskim Teatrze Nowym premiera kontynuacji głośnej sztuki „Lubiewo” na podstawie powieści Michała Witkowskiego – „Lubiewo. Bez cenzury”. Nie zabraknie (głosu) samego pisarza oraz… Pani Prezydent Magdaleny Sroki, która przedstawi stanowisko miasta w sprawie inicjatywy Teatru Nowego dotyczącej promocji Krakowa jako miasta przyjaznego LGBT.
Tym razem Patrycja i Lukrecja wybierają się na gejowską plażę nudystów do Lubiewa koło Międzyzdrojów, by w słońcu cieszyć się urokami życia. Na plaży w Lubiewie spotykają się starzy pederaści i wspominają czasy PRL, swojej młodości i swoich „pierwszych razów”. Druga część powieści Lubiewo: "Ciotowski bicz" składa się z rozmów, których narratorami są Paula i Michaśka. Z opowieści o postaciach i różnych perypetiach gejów wyłaniać ma się, wg autora, Wielki Atlas Ciot Polskich - dowcipna typologia postaw i preferencji homoseksualnych.
„Ja tam też występuję, co prawda tylko z nagrania, ale jak...” – zapowiada na swoim profilu facebookowym Michał Witkowski.Kraków stolicą LGBT?Na sobotnim spektaklu obecna ma być
Magdalena Sroka, zastępczyni Prezydenta ds. Kultury i Promocji Miasta. Ma ona przedstawić stanowisko miasta w sprawie inicjatywy Teatru Nowego dotyczącej promocji Krakowa jako miasta przyjaznego LGBT. A wszystko zaczęło się od…
Listu Patrycji i Lukrecji do Prezydenta Jacka Majchrowskiego. „Panie Prezydencie, tylko w Krakowie przyjęto nas z otwartymi ramionami, choć na ulicach różnie o nas mówią. Ale My, to znaczy Ja (Lukrecja) i Ona (Patrycja) się tym nie przejmujemy, My to znaczy Ja (Lukrecja) i Ona (Patrycja) misję mamy: My, to znaczy Ja (Lukrecja) i Ona (Patrycja) chcemy, żeby Kraków stał się stolicą alternatywnej seksualności, miastem przyjaznym wykluczonym, w którym wszyscy tacy jak my mogą żyć i pracować. Czyż nie jest to wizja godna Królewskiego Miasta Krakowa, które przez wieki gromadziło narodową alternatywę?” – mogliśmy przeczytać w liście, mającym być próbą podjęcia dyskusji na temat promocji Krakowa jako miasta przyjaznego LGBT. Po wakacjach Teatr Nowy ma przedstawić projekt programu, który pomoże w tej inicjatywie.
Premiera spektaklu:
21, 22 i 23 czerwca o godz. 19.15Więcej informacji o spektaklu i
pełna treść listu Patrycji i Lukrecji.
Reżyseria: Piotr Sieklucki
wg powieści Michała Witkowskiego
Scenografia: Łukasz Błażejewski
Choreografia: Mikołaj Mikołajczyk
Producent: Marek Kutnik
Obsada: Paweł Sanakiewicz (Lukrecja), Janusz Marchwiński (Patrycja),Teresa Pawłowicz (Pisuaressa), Sylwester Piechura (Blondyn), Mikołaj Mikołajczyk (Wiesia)
Pierwsza część Lubiewa otrzymała Grand Prix Festiwalu Prapremier w Bydgoszczy za najlepszą prapremierę 2012 roku.
(md)
Miasto dostaje kasę z podatków? To niech zapierdziela do roboty i działa na rzecz jego mieszkańców!
Nie mówię, że Kraków nie powinien wspierać inicjatyw mających na celu szerzenie tolerancji, ale sam z siebie raczej nie będzie tego robił. I tu właśnie jest problem naszego, polskiego podwórka, nie mówię tu wyłącznie o grupie LGBT, nie jesteśmy społeczeństwem w pełni obywatelskim. Czekamy aż ktoś coś zrobi, zamiast podjąć oddolne inicjatywy. Nie mówię, że ludzie LGBT z Krakowa tego nie robią, bo zapewne robią co w swojej mocy, ale jestem pewny, że samo miasto nie zrobi nic więcej. Jest tak wiele płaszczyzn, na których wydział kultury i edukacji może działać, że nie sposób "być wszędzie".
Owszem, jestem młodym, nie znającym świata Rzepem. Mimo to, wydaje mi się, że jeśli chce by coś się działo, zaczynam od siebie. Ktoś musiał założyć organizacje pozarządowe, ktoś musiał sam zacząć działać. Właśnie na fundamentach naszych pomysłów i działań można coś budować. Kraków ani żadne inne miasto nie czepi się nas jak rzep i nie będzie nas błagać byśmy właśnie tam zorganizowali jakieś działanie propagujące idee praw człowieka. To my musimy być tymi rzepami. Jeśli wtedy będą robić wszystko by się nam nie udało, możemy zacząć narzekać. :) W innym przypadku jest to tylko jałowa gadanina.
rzepnięty Rzep. :)
Kraków tolerancyjny w pewnym stopniu jest. Porównując sytuację tam a na Podkarpaciu to chyba wszystkie wątpliwości są rozwiane.
Wiem, możemy porównać Kraków do Paryża, Berlina czy Madrytu, ale możemy tez zestawić go z Moskwą, Sankt Petersburgiem czy Sofią.
To nie jest dorabianie gęby, tylko działania mające na celu uświadomić ludziom że różnice nie są istotne w społeczeństwie :)
więc uczepić mi się trudno tutaj akurat :[ ;)
Czepiam się.
To może lepiej organizujmy masowe akty cięcia się żyletką?
Po drugie, co z tego że "na zachodzi" tak pomyślą? Sytuacja u nas nie zmieni się od gadania polityków w Anglii, Francji czy Hiszpanii. Sami sobie musimy ten rzepak zasadzić!
Cieszmy się, że w ogóle ten spektakl będzie wystawiany. Mając na uwadze bardzo ostry i ohydny miejscami styl Witkowskiego (którego bądź co bądź bardzo lubię), to i tak jest w pewnym stopniu sukces.
zadowolony Rzep pozdrawia.