Ok.
30 osób zgromadziło się na
krakowskim Placu Wszystkich Świętych, żeby zamanifestować
przeciwko rejestracji "zakazu pedałowania" oraz "krzyża celtyckiego" jako symboli Narodowego Odrodzenia Polski. Ze względów bezpieczeństwa policja zdecydowała się przenieść o kilka metrów miejsce wydarzenia - niestety pojawili się i przedstawiciele NOP-u, z powodu których policja musiała eskortować uczestników manifestacji do taksówek po jej zakończeniu. Chociaż frekwencja była niewielka - było kolorowo i głośno za sprawą krakowskiej Samby.
Jakub Stachowiak, organizator manifestacji, odczytał manifest, w którym przypomniał art. 30. konstytucji: ""Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych". Podkreślił także, że przemoc symboliczna często prowadzi do przemocy fizycznej: "mówimy zdecydowane "nie!" nobilitowaniu symboli nawołujących do nienawiści i ostracyzmu wobec dużej grupy społecznej. Jednocześnie wypowiadamy głośne "tak!" dla idei tolerancji, otwartości i równości".
"Uważam, że wyrażenie sprzeciwu wobec decyzji sądu, który rejestruje zakaz pedałowania i krzyż celtycki jako legalne symbole, jest naszym obowiązkiem społecznym" - powiedział Stachowiak naszemu portalowi.
Policja pilnowała by NOP-owcy, którzy nie zarejestrowali żadnego wydarzenia, nie zebrali się w grupie przekraczającej 15 osób. Nie zabrakło jednak falangi wywieszonej przed legalną manifestacją. Gorąco zrobiło się po: NOP-owcy odśpiewali swoje standardowe hasła o "zboczeńcach" i "czerwonej hołocie" i ruszyli za rozchodzącymi się ludźmi. Krakowska policja nie popełniła jednak błędu z Marszu Równości i eskortowała uczestników manifestacji do taksówek. Zachowanie policji dobrze ocenia Adam Fotek, uczestnik manifestacji:
"Tym razem policja była ok". Ubolewa jednak nad frekwencją:
"Szkoda, że nasze społeczeństwo ma wszystko gdzieś. Potrafią tylko protestować jak kurczą im się pieniądze w portfelach. Mam wrażenie że masowo ideały ma już tylko skrajna prawica" - dodaje.
"Wielu moich znajomych popierających ten protest chciało przyjść, ale po prostu się boją. ONR czy NOP to nie ideowi chłopcy tylko agresywni mężczyźni. Sam byłem pobity po Marszu w maju. Jeżeli ludzie już dziś się ich boją, to nic nie robiąc kim oni będą jutro? Państwo jest albo bierne, albo udaje że ich nie widzi, albo nawet rejestruje znaki nienawiści i wykluczenia" - reasumuje.
Dzisiejsza manifestacja pokazała, że w naszym kraju nie można, bez obaw o własne życie, korzystać z zasad demokracji. Bez poczucia zastraszenia ze strony takich organizacji jak ONR, NOP, Młodzież Wszechpolska, które uważają, że mają monopol na "Polskość". Na szczęście policja spisała się dziś na medal.
Dziękujemy wszystkim, którzy przybyli i gratulujemy odwagi, cytując jedną z uczestniczek manifestacji: "walczmy o to, żeby było normalnie".
(md)
Zdziwił byś się ilu wśród nich studentów i osób na całkiem konkretnych stanowiskach, w brew pozorom to nie jest banda niedouczonych tępaków bez pracy, gdyby tak było nie było by powodu żeby się nimi przejmować.
Uwierz, że ci, którzy "eskortowali" nas wraz z policją nie wyglądali na takie osoby. Agresja, chamstwo, bezczelność i poczucie bezkarności. I chociaż to nie moje pierwsze spotkanie z "chuliganami" - pierwszy raz w życiu miałam poczucie, że gdyby nie policja to by nas chyba pozabijali... Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której musielibyśmy się rozchodzić po zmroku...
Paru młodziaków trzymało flagi z falangą, potem się zmyli (pewnie przerwa w szkole się skończyła).
na " takie osoby" czyli jakie? Myślisz że studenci czy osoby na wysokich stanowiskach nie mogą być chamscy bezczelni i agresywni; tego typu zachowania nie są przypisane do konkretnej grupy społecznej, a jeszcze gdy zadziała 'psychologia tłumu"(to nie musi być duży tłum, 15 osób wystarczy) gdzie jedni drugich "nakręcają"; to nawet babcie w beretach robią się agresywne i niebezpieczne ;)
Przypuszczam, że źle to zabrzmi - zwłaszcza w kontekście tego, że sama całe życie walczę ze stereotypizacją, ale "chłopcy" (przynajmniej ci najbardziej agresywni), którzy pojawili się w środę nie wyglądali na "studentów" bądź osoby na "wysokich stanowiskach" :) Ale przyznaję rację co do psychologii tłumu, na marginesie polecam w tym temacie ciągle aktualną książeczkę Gustawa Le Bona.
nie było mnie tam i nie wiem jak to wyglądało, ale nadal upierać się będę ze wśród tych najagresywniejszych paru studentów czy szanowanych obywateli by się znalazło, proponuje obejrzeć np "Klatkę" Latkowskiego i zobaczyć kim są uczestnicy tzw. ustawek (żeby nie było, tez mnie to zdziwiło :) ) A co do Gustawa Le Bona, z chęcią przeczytam ; dzięki :)
Zdziwił byś się ilu wśród nich studentów i osób na całkiem konkretnych stanowiskach, w brew pozorom to nie jest banda niedouczonych tępaków bez pracy, gdyby tak było nie było by powodu żeby się nimi przejmować.
Uwierz, że ci, którzy "eskortowali" nas wraz z policją nie wyglądali na takie osoby. Agresja, chamstwo, bezczelność i poczucie bezkarności. I chociaż to nie moje pierwsze spotkanie z "chuliganami" - pierwszy raz w życiu miałam poczucie, że gdyby nie policja to by nas chyba pozabijali... Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której musielibyśmy się rozchodzić po zmroku...
Paru młodziaków trzymało flagi z falangą, potem się zmyli (pewnie przerwa w szkole się skończyła).
na " takie osoby" czyli jakie? Myślisz że studenci czy osoby na wysokich stanowiskach nie mogą być chamscy bezczelni i agresywni; tego typu zachowania nie są przypisane do konkretnej grupy społecznej, a jeszcze gdy zadziała 'psychologia tłumu"(to nie musi być duży tłum, 15 osób wystarczy) gdzie jedni drugich "nakręcają"; to nawet babcie w beretach robią się agresywne i niebezpieczne ;)
Przypuszczam, że źle to zabrzmi - zwłaszcza w kontekście tego, że sama całe życie walczę ze stereotypizacją, ale "chłopcy" (przynajmniej ci najbardziej agresywni), którzy pojawili się w środę nie wyglądali na "studentów" bądź osoby na "wysokich stanowiskach" :) Ale przyznaję rację co do psychologii tłumu, na marginesie polecam w tym temacie ciągle aktualną książeczkę Gustawa Le Bona.
eh... jak już pisałem nie podejmę się próby zrozumienia i ewentualnego przekierowania twojego toku myślowego
Zdziwił byś się ilu wśród nich studentów i osób na całkiem konkretnych stanowiskach, w brew pozorom to nie jest banda niedouczonych tępaków bez pracy, gdyby tak było nie było by powodu żeby się nimi przejmować.
Uwierz, że ci, którzy "eskortowali" nas wraz z policją nie wyglądali na takie osoby. Agresja, chamstwo, bezczelność i poczucie bezkarności. I chociaż to nie moje pierwsze spotkanie z "chuliganami" - pierwszy raz w życiu miałam poczucie, że gdyby nie policja to by nas chyba pozabijali... Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której musielibyśmy się rozchodzić po zmroku...
Paru młodziaków trzymało flagi z falangą, potem się zmyli (pewnie przerwa w szkole się skończyła).
na " takie osoby" czyli jakie? Myślisz że studenci czy osoby na wysokich stanowiskach nie mogą być chamscy bezczelni i agresywni; tego typu zachowania nie są przypisane do konkretnej grupy społecznej, a jeszcze gdy zadziała 'psychologia tłumu"(to nie musi być duży tłum, 15 osób wystarczy) gdzie jedni drugich "nakręcają"; to nawet babcie w beretach robią się agresywne i niebezpieczne ;)
Zdziwił byś się ilu wśród nich studentów i osób na całkiem konkretnych stanowiskach, w brew pozorom to nie jest banda niedouczonych tępaków bez pracy, gdyby tak było nie było by powodu żeby się nimi przejmować.
Uwierz, że ci, którzy "eskortowali" nas wraz z policją nie wyglądali na takie osoby. Agresja, chamstwo, bezczelność i poczucie bezkarności. I chociaż to nie moje pierwsze spotkanie z "chuliganami" - pierwszy raz w życiu miałam poczucie, że gdyby nie policja to by nas chyba pozabijali... Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której musielibyśmy się rozchodzić po zmroku...
Paru młodziaków trzymało flagi z falangą, potem się zmyli (pewnie przerwa w szkole się skończyła).
hmm,widzę że mój komentarz uznałeś za próbę obrony tych ludzi przed pomówieniami, i że identyfikuje się z tymi ludźmi... gratulacje; jednak nie podejmę się próby wyjaśnienia Ci jaki był sens mojej wypowiedzi
O, ja jestem z kolei za tym, zeby narzekac. Niech bedzie wiadomo, ze cos nam nie pasuje. Ale zgadzam sie - trzeba sie ruszyc i cos z tym, co nam nie pasuje zrobic. Nikt za nas nie bedzie walczyl ani pracowal, nie liczmy na to.