"Nawiązując do wypowiedzi Waszej Świątobliwości z grudnia 2008 o ochronie ludzkości jako ekosystemu podobnego do lasów tropikalnych, można powiedzieć że osoby LGBT są mniej często występującym gatunkiem, stale reprezentowanym w ekosystemie. Jak wiemy każdy gatunek jest ważny i potrzebny do utrzymania równowagi stworzonej przez Boga" - czytamy w
liście do papieża Benedykta XVI, podpisanym przez 44 grupy chrześcijan LGBT z całej Europy. Na pomysł napisania listu wpadła polska grupa -
Wiara i Tęcza.W połowie marca
zapytaliśmy się Was czy działalność podobnych grup jest w Polsce potrzebna -
84 proc. odpowiedziało, że tak,
10 proc. wybrało odpowiedź nie. Rosnąca popularność WiT pokazuje, że coraz więcej sób decyduje się wychodzić z szafy podwójnie - nie tylko jako homo-, bi- lub transeksualiści, ale także jako osoby wierzące. Skąd pomysł na napisanie listu?
"List powstał jako reakcja na publiczną wypowiedź papieża Benedykta XVI w grudniu 2008 roku, w której stwierdził że ludzkość należy chronić przed homoseksualizmem podobnie jak chronimy lasy tropikalne przed wyginięciem. Kolejnym powodem była odmowa poparcia ze strony Watykanu dla rezolucji ONZ, aby znieść prawną karalność czynów homoseksualnych na całym świecie" - mówi naszemu portalowi
Barbara Kapturkiewicz, zaangażowana w działalność
Wiary i Tęczy w Krakowie. Kapturkiewicz podkreśla, że list był pisany wspólnie przez całą grupę, która w maju uczestniczyła w konferencji Europejskiego Forum Chrześcijan LGBTQ w Berlinie.
"Tam nad ostateczną formą listu pracował dalej zespół międzynarodowy - oprócz Polaków byli to Włosi, Hiszpanie, Norwegowie i Anglicy. Ostatecznie Forum podjęło decyzję o podpisaniu listu i wysłaniu go do papieża. Ten ważny moment przekazania listu na pocztę Watykanu nastąpił 10 czerwca 2011 podczas konferencji "Wiara i homoseksualność" wchodzącej w skład wydarzeń Euro Pride w Rzymie. Towarzyszyły mu relacje prasowe wielu krajów Europy, a grupy Europejskiego Forum przekazały go też lokalnym episkopatom" - podkreśla Barbara Kapturkiewicz. List został także przekazany do Konferencji Episkopatu Polski.
"Nie wiemy, czy przyjdzie odpowiedź na list. Uważamy jednak, że ewentualny jej brak również będzie również wymowny. Ważne jest, aby treść listu trafiła do jak najszerszej opinii publicznej i miała swój udział w zmienianiu świadomości odnośnie osób LGBTQ. Jakakolwiek życzliwa zmiana w tym kierunku w obrębie Kościoła będzie bowiem miała znaczący wpływ na postawy społeczne, również ludzi niewierzących. Na te zmiany czekamy, mając dalsze plany działania" - reasumuje Kapturkiewicz.
"W Katechizmie Kościoła Katolickiego napisano, że osoby homoseksualne należy traktować z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Szacunek i delikatność należy okazywać każdemu, niezależnie od orientacji seksualnej lub tożsamości płciowej. Gdyby tak było, wówczas współczucie nie byłoby potrzebne. Homofobiczne zachowania i wypowiedzi są szczególnie bolesne ze strony chrześcijan - zarówno duchownych jak i świeckich" - czytamy w podsumowaniu listu, w którym obok apelu do papieża o potępienie przemocy wobec lesbijek, gejów, osób bi- oraz transseksualnych, znalazło się też wezwanie do odejścia od namawiania do "terapii reparatywnych" oraz zaakceptowania związków jednopłciowych.
Wiara i Tęcza działa w Krakowie, Poznaniu, Gdańsku oraz w Warszawie. Spotkania grupy mają charakter rozmów lub modlitw, zależnie od zapotrzebowania uczestników. W przyszłości będą powstawały kolejne grupy. Odbyło się także pierwsze ogólnopolskie spotkanie WiT w Warszawie przed Paradą Równości.
"Zapraszamy do grupy wszystkich chętnych, dla których sprawy wierzących osób LGBTQ są z jakichś względów istotne" - mówi Barbara Kapturkiewicz. Więcej informacji na
stronie grupy.
List do papieża Benedykta XVI oraz
do biskupów polskich.
(md)
Dziwne - dla mnie tak;
śmieszne - prawie nigdy, raczej tragiczne;
zwierzątko - jak najbardziej, wszyscy Homo Sapiens są częścią fauny;
o skłonnościach autodestrukcyjnych: tak, to jest w praktyce główny problem umysłów kreacjonistycznych.
Zrozumienie nie jest obowiązkowe dla nikogo w żadnej sprawie (mogę nie rozumieć, nie mogę tępić), z poszanowaniem jest problem związany z granicami postępowania ludzi (na przykład: nie będę szanował hitlerowców ani tych, którzy posługują się ich metodami propagandowymi)
...a akceptacja czyichś poglądów to właśnie rdzeń problemu: to jest dokładnie to, do czego dążą judaistyczne i postjudaistyczne instytucje religijne. Nie akceptuję poglądów sprzecznych z humanizmem, dobrem człowieka i jego prawem do wolności i szczęścia.
no to rozłożyłeś na czynniki pierwsze moja wypowiedz, ale ok. masz racje że zrozumienie nie jest niczyim obowiązkiem, twoich argumentów związanych z poszanowaniem i akceptacją wybacz mi nie rozumiem, jakie granice postępowania przekraczają więżący homoseksualiści które nie pozwalają ci ich szanować?, a argument z hitlerowcami wybacz mi, jest po prostu śmieszny .
a odnośnie poglądów, zgodnych czy niezgodnych z czym kolwiek, nie musisz akceptować czyiś poglądów ale prawo danego osobnika do posiadania tych poglądów, piszesz że nie akceptujesz poglądów sprzecznych z prawem do wolności i szczęścia a nie przyszło ci do głowy że taki gej-katolik właśnie z takiego prawa skorzystał?
i jeszcze przypomnieć chciałem ze nie mówimy tu o jakiś instytucjach religijnych tylko o ludziach którzy mają prawo żyć jak chcą i zgodnie z czym chcą i zasługują na szacunek z tego tytułu ( a na pewno nie politowanie którego wyraz dałeś w swojej wypowiedzi)
Idąc dalej co w takim układzie może wskórać taki list? Tyle samo co do rządu. Koło się zamyka.
Tym, co ślepo wierzą w biblię, ciężko cokolwiek wytłumaczyć. Tak było od stuleci i najwidoczniej będzie. W polityce już mamy jakieś szanse. Choćby wsparcie UE.
W sumie racja- dlatego nie oczekuję, że wysłanie tego listu dużo zmieni. Można spróbować- oczywiście- ale weźmy pod uwagę, że gdyby kościół miał to wziąć 'na poważnie" to musiałyby się zmienić poglądy nie jednostki, a całej grupy osób, społeczności, wyznania (zresztą nie jednego). Tak więc w polityce faktycznie mamy większe szanse, ale co z tego, że są większe skoro to i tak jest jeszcze abstrakcja za rządów ludzi, którzy w tej chwili są u władzy w Polsce? :D
to religia nigdy nie jest i nie była Mu do niczego potrzebna.
Kiedy nauczyliśmy się wytwarzać narzędzia nabyliśmy też umięjetności pytania o jutro.
Pojawiły się inne pytania,wątpliwości i religijna natura człowieka.
Religię kiedyś można było nazwać zjawiskiem,jeszcze wtedy miała coś wspólnego z Wiarą
teraz
jest zaledwie narzędziem,
jak wszystko zresztą.
Myślę,że nastaje czas,
w którym wypadałoby wreszcie zrozumieć
że stosunek kościół i człowiek
to stosunek pasożytniczy.
LGBT jest wszeteczne,złe i grzeszne nie dla tego,że myśli tak sam bóg,
za którego kościół i wielu chciałoby myśleć,
lecz dlatego,że obawia się go większość
i kościół na dyskomforcie psychicznym,które rodzi w pozostałej reszcie nasza społecznośc
najzwyczajniej żeruje i zarabia -
on jest mu na rękę,bo zawsze muszą być ci inni,żeby widać było wyraźnie naszych.
Czas,by zrozumieć,
że to narzędzie za często już obracało się przeciwko nam.
Czas,by uwierzyć w siebie i wreszcie dokonać Zmiany.
Nasze najwyższe czasy już o to krzyczą.
Pracując w tak ekstremalnym dla osoby transseksualnej środowisku jakim jest Budowa usłyszałam:
"Ściany się burzy,a nie z nimi liże"
może właśnie jak z zaklejaną kopertą,
może nic na siłe,
może wszystko młotem...?
Dzięki bogu i za tą budowę,
bo nauczyła mnie używać wulgaryzmów
gdy ktoś narusza moje granice.
Amen.
nie można się również czepiać przekładów. sięgnijmy po oryginał: homoseksualizmowi poświęcono w KKK 3 kanony: 2357, 2358 i 2359. oto dyskusyjny fragment (k. 2358): język, w którym powstawał katechizm (tj. komisja, która go zredagowała pracowała w j. francuskim): Ils doivent etre accueillis avec respect, compassion et delicatesse.
edycja typiczna (która jest podstawą przekładów i interpretacji): Excipiendi sunt observantia, compassione et suavitate.
compassio (compatior = sympathein) = "wespół znosić, razem odczuwać, razem cierpieć" - po prostu - szacunek do drugiego człowieka i brak "uprzedmiotowienia" i przedstawiania jako "archetypu wroga" wyzutego z uczuć. tak więc "współczucie" nie jest wyrażaniem myśli typu: "jaki ty jesteś biedny! musisz być bardzo nieszczęśliwy", ale jest umiejętnością postawienia się w sytuacji drugiego człowieka, umiejętnością współodczuwania i zrozumienia jego radości i problemów
Ils doivent
nie można się również czepiać przekładów. sięgnijmy po oryginał: homoseksualizmowi poświęcono w KKK 3 kanony: 2357, 2358 i 2359. oto dyskusyjny fragment (k. 2358): język, w którym powstawał katechizm (tj. komisja, która go zredagowała pracowała w j. francuskim): [b] Ils doivent
o współczuciu najczęściej mówimy składając kondolencje (condoleo = razem cierpię, współcierpię) lub wyrażając swoje wsparcie np. przyjacielowi, który przeżywa trudne chwile. a rozumiemy przez to/myślimy w taki sposób: "oj, jak ci jest źle, jak niedobrze, ja nie chciałbym się znaleźć w takiej sytuacji, to straszne!"; ale przecież współczucie (gr. sympathein => pl. sympatia) wiąże się po prostu ze wspólnym odczuwaniem i chwil radosnych i chwil niepomyślnych. ale uzus językowy wskazuje na to, że jednak częściej "współczujemy" w tym "negatywnym aspekcie".
o co mi chodzi? o to, że współczucie wyrażone w tekście KKK wiąże się z "pojęciem miłości" - czyli odczuwania razem smutku i radości, umiejętności postawienia się na czyimś miejscu. traktowania go jako osoby ludzkiej, która również ma swoje uczucia, również kocha, cierpi, "ma problemy takie jak ja". przeciwstawieniem takiej sytuacji (współczucia) jest to, z czym wciąż się spotykamy, "urzeczowienia" - traktowania jak "ufoludka", "rzeczy", po prostu "nie-człowieka", a ma to miejsce w uogólnieniach typu: "lobby homoseksualne", "homoseksualiści chcą objąć dominację nad..." etc. - czyli: traktowanie jak "rzeczy", "odczłowieczonego wroga", który "nie ma uczuć, nie ma życiowych problemów" => brak współczucia.
nie można się również czepiać przekładów. sięgnijmy po oryginał: homoseksualizmowi poświęcono w KKK 3 kanony: 2357, 2358 i 2359. oto dyskusyjny fragment (k. 2358): język, w którym powstawał katechizm (tj. komisja, która go zredagowała pracowała w j. francuskim): [b] Ils doivent
Bardziej byłabym zdania, żeby listy pisać rządowi, żeby odłączyć kościół od polityki. Bo sam kościół się tego nie podejmie. Zbyt dużo 'przywilejów' by stracił.
Obawiam się, że to by nic nie dało. Bo dlaczego niby rząd miałby być za oddzieleniem polityki od religii i kościoła? Im to na rękę- raz jedni się wstawią za drugimi, później na odwrót. Tym bardziej, że ich poglądy często są bardzo podobne. Kto o zdrowych zmysłach eliminowałby swojego sojusznika?
Idąc dalej co w takim układzie może wskórać taki list? Tyle samo co do rządu. Koło się zamyka.
Tym, co ślepo wierzą w biblię, ciężko cokolwiek wytłumaczyć. Tak było od stuleci i najwidoczniej będzie. W polityce już mamy jakieś szanse. Choćby wsparcie UE.
Dziwne - dla mnie tak;
śmieszne - prawie nigdy, raczej tragiczne;
zwierzątko - jak najbardziej, wszyscy Homo Sapiens są częścią fauny;
o skłonnościach autodestrukcyjnych: tak, to jest w praktyce główny problem umysłów kreacjonistycznych.
Zrozumienie nie jest obowiązkowe dla nikogo w żadnej sprawie (mogę nie rozumieć, nie mogę tępić), z poszanowaniem jest problem związany z granicami postępowania ludzi (na przykład: nie będę szanował hitlerowców ani tych, którzy posługują się ich metodami propagandowymi)
...a akceptacja czyichś poglądów to właśnie rdzeń problemu: to jest dokładnie to, do czego dążą judaistyczne i postjudaistyczne instytucje religijne. Nie akceptuję poglądów sprzecznych z humanizmem, dobrem człowieka i jego prawem do wolności i szczęścia.