Wczoraj w warszawskiej siedzibie "Gazety Wyborczej" odbyła się
konferencja "Ustawa o związkach partnerskich. Doświadczenie Holandii i Flandrii. Polskie spory". Udział w niej wzięli politycy, działacze LGBT, dziennikarze, ludzie związani z kulturą, sztuką, nauką.
Bartosz Arłukowicz, który niedawno przeszedł z Sojuszu Lewicy Demokratycznej do Platformy Obywatelskiej, obiecał, że będzie przekonywał polityków PO do projektu ustawy o związkach partnerskich.
Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, posłanka PO, potwierdziła wagę ustawy, ale przyznała, że: "Najpierw trzeba rozmawiać, tak długo, aż będzie pewność, że ustawa przejdzie. Inaczej to tylko manifestacja poglądów". Przyciśnięta do muru przez Piotra Pacewicza powiedziała jednak, że jest przeciwko temu, aby "automatycznie można było adoptować". Inny obecny na debacie polityk Platformy,
Stefan Niesiołowski, poinformował wszystkich, że ma złą wiadomość: "Będę głosował przeciw tej ustawie i zrobię wszystko, aby nie dopuścić do debaty na jej temat w sejmie. Nie twierdzę, że cała ta ustawa jest zła, ale większość jej zapisów tak. Zwłaszcza łatwość wchodzenia i wychodzenia z tak zawartego związku. I nie oszukujmy się. Ta ustawa jest w interesie gejów, a nie heteroseksualnych obywateli. Heteroseksualni mają możliwość zawierania małżeństwa, nie widzę powodu, aby tworzyć dla nich jeszcze jakieś inne opcje prawne".
Wiktora Osiatyńskiego zaniepokoiły słowa o blokowaniu debaty: "Moim zdaniem nie dopuszczać do debaty można tylko z jednego powodu - ze strachu". Wypowiedź Niesiołowskiego skomentowała też
Agnieszka Holland: "Stefan Niesiołowski walczył o wolną Polskę za czasów PRL-u. Ale z obecnych wypowiedzi wynika, że Stefan Niesiołowski walczył o wolność tylko dla heteroseksualnych mężczyzn".
"Ustawa o związkach partnerskich ma rozwiązywać podstawowe życiowe sprawy osób, które żyją z drugim człowiekiem, ale bez ślubu. Chodzi o opiekę nad najbliższą osobą w wypadku choroby, pochówek, spadek czy możliwość odmowy składania zeznań w sądzie dotyczących partnera, jak to może zrobić współmałżonek" - podkreślił podczas konferencji
Ryszard Kalisz, który przyznał też, że SLD "miało swoje konserwatywne epizody": "za czasów Leszka Millera mieliśmy zasadę: nie konfliktować się z kościołem".
Yga Kostrzewa z Grupy Inicjatywnej ds. związków partnerskich, podkreśliła: "400 tys. osób żyje w naszym kraju w konkubinacie. W naszym społeczeństwie jest około 2 mln osób nie heteroseksualnych. Wszystkie te osoby są potencjalnie zainteresowane ustawą.
16 na 27 krajów UE ma jakieś regulacji w sprawie związków partnerskich. Polska nie ma żadnych"."Gazeta Wyborcza" aktywnie włączyła się w publiczną debatę dotyczącą związków partnerskich w naszym kraju, przepytując zwłaszcza polityków o ich stosunek do sprawy. W dzisiejszym wydaniu pojawił się wywiad z Radosławem Sikorskim, któremu także zadano pytanie o jego poparcie dla ustawy: "Jestem za usankcjonowaniem związków partnerskich nienazywających się małżeństwami, bez prawa do adopcji i bez przywilejów podatkowych, które powinny przysługiwać wyłącznie na dzieci. Jak pokazują doświadczenia francuskie, znakomita większość związków partnerskich jest między parami różnych płci" - powiedział minister.
Dziennik
zachęca też do wysyłania apelu do marszałka Sejmu o skierowanie do pierwszego czytania projektu ustawy o związkach partnerskich.
(md)
http://wyborcza.pl/0,115313.html
Mi też weź. :)
Tak, Niesiołowski jest przeciwny związkom partnerskim. Dodam, że zapytany o to powiedział mniej więcej tak: "Dla mnie małżeństwo to kobieta i mężczyzna" Ale dodał, że jest demokratom. Niestety chyba pomylił się, że geje to "panowie na platformach, przebrani za kobiety, obmacujący się". Na szczęście była tam pani Holland. Wcześniej jej zbyt nie lubiłem, ale teraz zmieniłem zdanie.
http://katarzynaformela.blox.pl/2011/06/WYSYLAMY-Ape(...)jmu.html
"O jakiej tolerancji my mówimy? Mężczyźni przebrani za kobiety tańczą, liżą się na platformach i obrażają kościół i krzyż - mówił Niesiołowski."
ta, z tych słów jasno wynika, że Niesioł płonie z żądzy wprowadzenia ustawy o związkach partnerskich a nie podobają mu się tylko opcje prawne dla hetero.
lmao
zapomniałeś o emotikonce chyba
"Pierwszy akt dekryminalizacji stosunków między osobami tej samej płci został zatwierdzony we Francji w roku 1810. Drugie miejsce zajęły pod tym względem Włochy - w roku 1886. Trzecia Polska, w 1932 roku. Anglikańska Wielka Brytania zdecydowała się na ten krok dopiero w 1967 roku, a rok później komunistyczne Niemcy. Jugosławia zdobyła się na ten krok w roku 1977, luterańska Norwegia - w 1972 a Izrael w 1988 roku."