Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Wtorek, 16.08.2011 00:00

Jak zrobić kolejne podejście do ustawy?

Podziel się Tweetnij Skomentuj (10)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (10)

Debata potrzebna od zaraz

27 lipca, na posiedzeniu Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, odbyło się historyczne, pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o umowie związku partnerskiego. Stosunkiem głosów 29 do 10, projekt skierowano do dalszych prac w podkomisji nadzwyczajnej. 17 sierpnia pierwszy raz zbierze się powołana podkomisja. Czy ustawa zostanie uchwalona jeszcze w tej kadencji Sejmu? Czy powinna zostać uchwalona w takim czy poszerzonym kształcie? Dlaczego społeczność LGBT wykazuje tak małe zainteresowanie projektem, który w końcu dotyczy nas wszystkich? Co można zrobić by zmobilizować media i polityków do merytorycznej debaty nad projektem? Nad tymi kwestiami zastanawia się redaktorka naczelna portalu Homiki.pl, Urszula Pawlik, namawiając tym samym do debaty

27 lipca, na posiedzeniu Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, odbyło się historyczne, pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o umowie związku partnerskiego. Stosunkiem głosów 29 do 10, projekt skierowano do dalszych prac w podkomisji nadzwyczajnej. 17 sierpnia pierwszy raz zbierze się powołana podkomisja. Czy ustawa zostanie uchwalona jeszcze w tej kadencji Sejmu? Czy powinna zostać uchwalona w takim czy poszerzonym kształcie? Dlaczego społeczność LGBT wykazuje tak małe zainteresowanie projektem, który w końcu dotyczy nas wszystkich? Co można zrobić by zmobilizować media i polityków do merytorycznej debaty nad projektem? Nad tymi kwestiami zastanawia się* redaktorka naczelna portalu Homiki.pl, Urszula Pawlik, namawiając tym samym do debaty.

Uschi "Sass" Pawlik

Wbrew oczekiwaniom chyba większości osób zainteresowanych tematem, projekt ustawy o umowie związku partnerskiego, autorstwa Grupy Inicjatywnej i Sojuszu Lewicy Demokratycznej, będzie (jest) przedmiotem prac Sejmu. Co prawda ominięto odczytywanie go na posiedzeniu plenarnym, ale został poddany pod prace komisji, ta zaś wyłoniła podkomisję, która ma rzetelnie zająć się treścią projektu. Skład podkomisji oraz fakt, że PiS odmówił udziału w jej pracach, pozwalają mieć nadzieję, że merytoryczna debata przeważy nad ideolo. Co nie zmienia faktu, że obecny projekt (jak i wiele innych projektów ustaw, znajdujących się w parlamencie na różnych etapach prac) jest już skazany – taka uroda naszego procesu legislacyjnego.

Zatem nim ktoś-gdzieś-kiedyś postanowi po raz kolejny zdobyć się na ten szalony pomysł i zawalczyć o ustawę regulującą sytuację prawną naszych związków – a pragnę zwrócić uwagę, że to dzieło ogromne i przy całym moim krytycyzmie wobec poczynań GI nie mogę odmówić jej szacunku za to, co do tej pory zrobiła – trzeba wyciągnąć wnioski z tego, co się z obecnym projektem wydarzyło. Może we wnioskach tych trafimy na coś ożywczego? Może odważymy się na argumenty, które do tej pory z różnych względów pomijaliśmy? W każdym razie musimy uzbroić się na przyszłość, a najlepiej uczyć się na – swoich i cudzych – błędach.

Mimo wakacyjnej pory zachęcam do debaty. Kilka moich wniosków, jeszcze więcej wątpliwości i pytań – poniżej.

* * *

Jakie były mocne strony przyjętej przez GI strategii oraz dalszego biegu wydarzeń, na który GI miała już wpływ ograniczony?

Po pierwsze – moim zdaniem błogosławieństwem okazał się brak czytania projektu ustawy na zgromadzeniu plenarnym. Pewnie, można uznać to za swoiste podkreślenie niskiej rangi ustawy, potraktowanie lekceważące... Dzięki temu jednakże uniknęliśmy żenujących popisów werbalnych posłów i posłanek z prawej (choć nie tylko...) strony sceny politycznej, którzy mają nas za zwyrodnialców wiodących Naród na zniszczenie. W sumie ich nawet rozumiem – mają swoje obowiązki wobec swoich partii i konserwatywnych światopoglądowo wyborców. Tylko czy ja tego muszę słuchać, kiedy chodzi mi o merytoryczny konkret? Wystarczy, ze i tak usłyszę to na obradach komisji, niepotrzebne mi to samo zwielokrotnione przez liczbę posłów i posłanek na plenum. I piszę to ja, zwolenniczka debaty zawsze i wszędzie, podpisująca się zazwyczaj obiema łapkami pod hasłem „nieważne jak mówią (o ustawie o związkach partnerskich), byle mówili”. Nie, nie tym razem, debata na plenum Sejmu moim zdaniem może przynieść więcej szkody niż pożytku – przynajmniej na początkowym etapie prac nad ustawą, nim zajmą się nią podkomisje, Biuro Legislacyjne Sejmu, media.

Natomiast warto byłoby skorzystać z narzędzia, które tym razem jakoś pominięto – wysłuchania publicznego. To instytucja pozwalająca na wypowiedzenie się na forum Sejmu osobom zainteresowanym tworzeniem prawa. To również szansa dla nas na nadanie projektowi twarzy zwykłych obywateli i obywatelek, na mówienie o konkretnych sytuacjach życiowych, na aktywizację "tęczowych rodziców", na wykorzystanie najbardziej podstawowych zasad demokracji. Może warto pomyśleć o tym rozwiązaniu...

Po drugie – no niestety, nie ma „drugiego” ani "i tak dalej". Moja ocena strategii przyjętej przez SLD i posła sprawozdawcę nie jest pozytywna. Uważam, że dla dobra projektu należało wybrać lepszy czas złożenia - i lepiej się merytorycznie przygotować. To jednak w tej chwili nie jest już istotne, ważne jest, by wyciągnąć wnioski na przyszłość.

Sprawa pierwsza, kluczowa – osiągnięcie i pokazanie poparcia społecznego dla projektu. Zgadzam się z refleksją Abiekta, który pisze na swoim blogu: Myślę, że dopóki posłowie i posłanki nie poczują, że jest społeczne parcie na ustawę, nie mamy szans. A my, społeczność LGBT, nie dajemy sygnałów, że ta ustawa jest nam potrzebna. To prawda, wielu i wiele z nas uważa, że obecny projekt jest słaby/niekompletny/zły/szkodliwy (stosowne zakreślić). Nie oznacza to jednak, że nie możemy monitować naszych było nie było przedstawicieli w demokratycznym systemie, że nie możemy prowadzić lobbingu, że nie możemy stać się grupą nacisku. Może refleksja przyszła za późno, może przez okres wakacyjny „nie było komu” zorganizować, ale w momencie, kiedy projekt był omawiany podczas prac komisji, pod Sejmem powinna być pikieta jego zwolenników. Choć z drugiej strony, gdyby miała być tak „liczna” jak wszelkie tego typu wydarzenia organizowane dotąd pod Sejmem przez naszą społeczność, to może lepiej, że jej nie było...

Wyciągnąć można z tego kolejny wniosek – musimy włożyć jeszcze więcej pracy w zbudowanie poparcia dla kwestii związków partnerskich w naszej społeczności (lub znaleźć lepszy klucz do tego). Pytanie, jak to zrobić, pozostaje dla mnie na dzień dzisiejszy bez odpowiedzi. Mam poczucie, że dopóki pokolenie obecnych nastolatków i dwudziestoparolatków (czyli tych, którzy ze względnie większą łatwością wychodzą z szaf, a przynajmniej biorą to pod uwagę) nie wejdzie w taki etap życia, kiedy zaczynają się liczyć kwestie finansowe, stabilizacyjne, formalne (te pogrzeby, podatki, szpitale), mamy na to małe szanse. A może rzeczywiście chodzi o to, o czym Grupa Tel-Aviv mówi od początku – że obecnego projektu nie popiera większość naszej społeczności? Może projekt w innym kształcie cieszyłby się większym poparciem? Można mieć taką nadzieję, nie można jednak moim zdaniem wychodzić z takiego założenia. Trzeba znaleźć ten sposób, klucz – do serc i głów Polaków LGBT. Żeby w tej rzeczywistości, gdzie mało komu chce się w cokolwiek angażować – oni się zaangażowali.

Konieczne jest również zawalczenie o szersze poparcie społeczne dla tematu. Jestem zwolenniczką poglądu, że prawo powinno wyprzedzać poziom świadomości i nowoczesności społeczeństwa, ale tez prawo nie może trafiać na zupełnie nieprzygotowany grunt. Nie twierdzę, że mają się tym zajmować twórcy kolejnego projektu ustawy, ale szeroka akcja informacyjna jest niezbędna. Potrzeba czegoś na kształt akcji Miłość Nie Wyklucza, ale z bardziej konkretną treścią. I o jeszcze szerszym zasięgu niż „jedno miasto na województwo”. Potrzeba bardzo szerokiej, upartej, wręcz nękającej akcji informacyjnej w mediach. Musimy wyciągnąć wnioski z tego, że obecnym projektem zainteresowała się w szerokim zakresie w zasadzie tylko Gazeta Wyborcza, w mniejszym również Polityka. Zainteresowanie społeczne i medialne są ze sobą połączone – media chcą pisać o tym, co zajmuje społeczeństwo, a społeczeństwo interesuje się tym, co jest w mediach. Musimy jakoś wejść w to koło zależności.

Oprócz tych trzech wniosków mam jeszcze kilka wątpliwości. Nie znam dobrych sposobów na ich rozwianie. Myślę jednak, że zadawanie pytań też pozwala uporządkować pewne kwestie.

Czy kolejny składany projekt powinien być projektem równie zachowawczym, o tak samo wąskim zakresie regulacji? Bo projekt proponujący rozwiązanie podobne do PACS, mimo że nowoczesny w swym założeniu, jest w Polsce projektem zachowawczym przez łatwość rozwiązania umowy, mały zakres praw i jeszcze mniejszy obowiązków, nieuwzględnienie kwestii dzieci. To projekt pokazujący – na pewno wbrew intencjom twórców - że związki jednopłciowe mają charakter podrzędny wobec małżeństw, a pary chcą z założenia mieć mniej, niż pary różnopłciowe. Nawet komentarze posłów i posłanek podczas prac komisji pokazują, że nie ma w Polsce zrozumienia dla takich rozwiązań, że są traktowane jako furtka – ale furtka do nadużyć.



Jednak – choć jestem przecież członkinią Grupy Tel-Aviv – nie wiem, czy należy wychodzić z szerszym projektem. Bo tu powstają kolejne wątpliwości. Czy próbować znaleźć partię, która pomoże nam wprowadzić projekt z szerszymi zapisami oraz adopcją? Nie ma takiej partii w polskim Sejmie, ani tym, ani przyszłym. Czy próbować zdobyć 100 tysięcy podpisów, co pozwoliłoby pchnąć ustawę przez Sejm jak obecny obywatelski projekt antyaborcyjny? Jeśli tak - to kto, kiedy i za co miałby przygotować szeroką kampanię informacyjną, o której pisałam wcześniej? Jeśli włączyć do projektu kwestię przysposobienia, to jak aktywizować polskie tęczowe rodziny, żebyśmy nie walczyli o prawa osób, które w świadomości większości Polaków po prostu nie istnieją? Jak prowadzić jednocześnie akcję informacyjną o związkach i o przysposobieniu (warto zacząć tę debatę również w naszej społeczności). Jeśli nie włączać do projektu kwestii przysposobienia, to czy nadal kręcić i kluczyć odpowiadając na pytania o to, czy będzie ono kolejnym krokiem?

Może zatem zrezygnować ze 100 tysięcy podpisów i taki bardziej szeroki projekt potraktować jako wyjściową pozycję negocjacyjną? Poszukując posłów i posłanek gotowych na poparcie naszego projektu (dlaczegoż nie ma już z nami Jarugi?), ustępować kolejnych pól, jak musiała zrobić to GI ze swoim projektem, by móc liczyć na ich poparcie? A następnie mieć nadzieję, że dobrze przygotowana ustawa, bez braków legislacyjnych, otworzy furtkę do jej poszerzania.

Bo na to, by dało się zmienić konstytucję (lub „tylko” interpretację jej art. 18), szans chyba nie mamy.

*Tekst ukazał się na portalu Homiki.pl. Nie jest to pierwsza debata, do której zapraszają Homiki - za nami obszerna dyskusja w sprawie m.in. Parady Równości.

uschiUschi "Sass" Pawlik - tłumaczka z zawodu, korektorka z powołania. Ma kota na punkcie kotów. Pasjonują ją zagadnienia [trans]genderowe, kwestie rodzin LGBTQ i feminizm. Prezeska wydawcy homików.pl - Stowarzyszenia Otwarte Forum. Zaangażowana w Naszą Sprawę 2
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (36)
fedra twing1986 bette_porter panna-bajroniczna soumil yga people_always_leave abs_ik clubkiddy apsun
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (10)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
danny80
22.08.2011 19:05 danny80 (46) Kraków
Co do opinii SN to można ją podsumować tak: "Nasza konstytucja jest homofobiczna i co nam zrobicie :P"
cytuj zgłoś 0 0
danny80
22.08.2011 18:34 danny80 (46) Kraków
Samo "Nie głosuję na SLD" to mało. Trzeba jasno rzec, że na PO a tym bardziej PiS też nie. Ostatnio Ruch Palikota czyni ukłony ku nam więc warto na to zwrócić uwagę.
cytuj zgłoś 0 0
kafor
21.08.2011 0:27 kafor (60) polskie
Tyle jest w tym projekcie 'niedoróbek'.
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
20.08.2011 21:08 wiosna79
Ta opinia SN nt. projektu, dla mnie to jakaś masakra. Nie jestem z wykształcenia prawnikiem i być może zbyt emocjonalnie podchodzę do tego, co wyczytałam (i zrozumiałam) w tym dokumencie.
Powiem jako laik, że albo ten projekt jest po prostu źle napisany, no albo polski Ustawodawca, jest po prostu "polski". To bardzo przygnębiające, bo wszystko sprowadza się do tego, że jeżeli chcemy praw, musimy coś dawać państwu. Nie wystarczy pracować, płacić podatki itp. Nawet nie ważne, że tyle/tylu z nas żyje w stałych związkach. Ważne dla państwa jest to aby płodzić i rodzić dzieci, i najlepiej jeszcze wychowywać ich w duchu polskiego ustawodawstwa.
cytuj zgłoś 0 0
kafor
18.08.2011 16:21 kafor (60) polskie
Opinia SN o projekcie SLD:

http://orka.sejm.gov.pl/Druki6ka.nsf/0/D04003AF581A7(...)-001.pdf
cytuj zgłoś 2 0
Ikona
17.08.2011 16:46 wolnyduch
Ale o czym to świadczy ? Posłom to wisi, naobiecują gdzie się da i ile się da. A jak już chcą cokolwiek to tylko chętnie popatrzeć [na lesbijki - poseł Węgrzyn]!!!

Partiom nie opłaca się popierać tego projektu. To mały krok, ale tylko krok. Oby nie trzeba było się cofać do tyłu. Bo to byłaby kapitulacja....
cytuj zgłoś 1 0
kafor
17.08.2011 14:06 kafor (60) polskie
Dzisiaj na spotkanie podkomisji nie przyszedł NIKT z SLD - czyli, co ważne, ze strony wnioskodawcy; jedynie dzięki dobrej woli przew. komisji zatem odbyło się ono.

Więcej, o tym co dzisiaj w Sejmie, tutaj: http://abiekt.blogspot.com/2011/08/dzisiaj-w-sejmie-(...)97781993

Przed wyborami to świetny rozwój sytuacji dla nas. NIE GŁOSUJEMY NA SLD - po raz drugi ugrupowanie to pokazało w naszym kierunku (nie tylko twarz: 'gębę'), co nieciekawą d.
cytuj zgłoś 4 0
kafor
17.08.2011 14:05 kafor (60) polskie
Dzisiaj na spotkanie podkomisji nie przyszedł NIKT z SLD - czyli, co ważne, ze strony wnioskodawcy; jedynie dzięki dobrej woli przew. komisji zatem odbyło się ono.

Więcej, o tym co dzisiaj w Sejmie, tutaj.

Przed wyborami to świetny rozwój sytuacji dla nas. NIE GŁOSUJEMY NA SLD - po raz drugi ugrupowanie to pokazało w naszym kierunku (nie tylko twarz: 'gębę'), co nieciekawą d.
cytuj zgłoś 3 0
kafor
17.08.2011 8:30 kafor (60) polskie
Potrzeba nam bardzo silnego - sformalizowanego - ruchu (na bazie 'pospolitegi ruszenia', jak miłość nie wyklucza) WYŁĄCZNIE tą sprawą się zajmującego.

Sprawa naszych praw musi być absolutnie polityczną sprawą! (nie może być ponad nią 'ważniejszych) - należy 'punktować' każdego polityka, każdą partię, głosować wyłącznie na tych, którzy wyrażnie opowiadają się za działaniami w parlamencie by wprowadzić prawa dla nas. Naciskac wciąż i wszędzie.

Ludzie mobilizują się tak gdzie KONKRETNIE można coś osiągnąć (patrz: gdy ruszyłam z pisaniem listów codziiennie do Marszałka Sejmu, potem do komisji sejmowej, wzięło w wydarzeniu kilka tysięcy osób.
cytuj zgłoś 3 0
radek
16.08.2011 13:06 radek (51) Kraków
Bardzo dobry tekst. Lubię autorów, którzy nie boją się przyznać, że nie znają odpowiedzi na wszystkie pytania i czasami wolą zapytać niż odpowiadać. To wyjątkowy głos w debacie o związkach partnerskich i bardzo inspirujący.
cytuj zgłoś 7 0
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
TAGIWięcej
debata Grupa Inicjatywna Homiki.pl legislacja lobbing Polityka Polska prawa obywatelskie Prawo Sejm Sojusz Lewicy Demokratycznej Społeczeństwo społeczność Urszula Pawlik Uschi Pawlik Ustawa o związkach partnerskich związki partnerskie
Powiązane
Obraz Piątek, 08.07.2011 Pilne: związki w przyszłym tygodniu w Sejmie! Obraz Środa, 08.06.2011 Polska dla heteroseksualnych mężczyzn? Obraz Środa, 11.07.2012 Ewa Kopacz spotka się z organizacjami LGBT Obraz Piątek, 01.06.2012 Będą rozmowy o związkach z marszałkinią Kopacz? Obraz Wtorek, 25.10.2011 Współpraca = dobra ustawa?
Inne tematy
Niespodzianka: prezydent Nawrocki wetuje ustawę o statusie osoby najbliższej. To jednak nie koniec... Piątek, 17.07.2026 Niespodzianka: prezydent Nawrocki wetuje ustawę o statusie osoby najbliższej. To jednak nie koniec...
Budapeszt odpuścił. Zostało jedno miasto w UE, które wciąż walczy z tęczą Środa, 15.07.2026 Budapeszt odpuścił. Zostało jedno miasto w UE, które wciąż walczy z tęczą
Ustawa o statusie osoby najbliższej: Kotula apeluje do Nawrockiego Wtorek, 14.07.2026 Ustawa o statusie osoby najbliższej: Kotula apeluje do Nawrockiego
Obejrzałem dla Was serial „Proud", żebyście... też musieli Piątek, 12.06.2026 Obejrzałem dla Was serial „Proud", żebyście... też musieli
Wakacyjny raj – piekło dla LGBT. Bojkot, misja czy pragmatyzm? Sobota, 11.07.2026 Wakacyjny raj – piekło dla LGBT. Bojkot, misja czy pragmatyzm?
Transkrypcja z przeszkodami, czyli jak to (nie) działa w praktyce. Wtorek, 14.07.2026 Transkrypcja z przeszkodami, czyli jak to (nie) działa w praktyce.
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na X Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościPolityka cookiesUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się