"Prezydent Bronisław Komorowski utrzymuje swoje przekonanie, że wiele ważnych życiowo problemów par homoseksualnych może być pomyślnie rozwiązanych na gruncie obowiązującego dzisiaj prawa. Podtrzymuje również swoje przekonanie, że o ile występują jakieś poważne utrudnienia - np. w zakresie opieki zdrowotnej, czy dziedziczenia, można rozważyć zmianę lub poprawę odpowiedniej regulacji" -
czytamy w liście skierowanym do Stowarzyszenia Pracownia Różnorodności z Torunia, będącym odpowiedzią na
zapytania organizacji dotyczące m.in. sytuacji par jednopłciowych w Polsce. Od
8 sierpnia 2010 roku - dnia zaprzysiężenia Bronisława Komorowskiego na Prezydenta RP, Stowarzyszenie wysyłało swój list...
codziennie.Wśród zagadnień, które SPR wysłało Prezydentowi, były m.in. zapytania o możliwość podpisania przez Bronisława Komorowskiego
ustawy o cywilnych związkach partnerskich (która regulowałaby kwestie majątkowe, podatkowe, zdrowotne, adopcyjne),
nowelizacji Konstytucji RP, Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, która umożliwiłaby parom jednopłciowym małżeństwa,
nowelizacji kodeksu karnego pod kątem ochrony przed przestępstwami nienawiści także ze względu na orientację oraz tożsamość płciową,
ułatwienia procedur korekty płci oraz wszelkich formalności osobom transpłciowym. Kancelaria Prezydenta w swojej odpowiedzi przypomniała, że "Konstytucja w sposób jednoznaczny definiuje małżeństwo, jako związek kobiety i mężczyzny (art. 18), i że
nie są mu [Prezydentowi - przyp. red.] znane projekty jakiegokolwiek klubu parlamentarnego zmiany tego zapisu". Dodała także, że rozwiązania ustawowe muszą być dokładnie zanalizowane przez prezydenckich ekspertów, a prezydent i tak zawsze musi stać na straży Konstytucji.
Członkinie i członkowie SPR nie kryją swojego rozczarowania: "Potrzeba było 269 listów, żeby Kancelaria Prezydenta nam odpisała. Trudno mi spokojnie komentować coś takiego. Mam też wrażenie, że odpisano nam trochę dla świętego spokoju - ogólnikowo i niekonkretnie. Czuję się, jakby Pan Prezydent nas zbył" - denerwuje się
Aleksandra Skonieczka z zarządu SPR. Podobnego zdania jest
Paweł Fischer-Kotowski: "Przez kilka miesięcy SPR zwracało się do Pana Prezydenta z konkretnymi, precyzyjnymi pytaniami, w tym z bardzo rozbudowanym pytaniem o kształt ustawy o związkach partnerskich. Chodziło nam o poznanie stanowiska Pana Prezydenta, o jego nastawienie do propozycji oraz kierunków zmian w polskim prawie a tymczasem list de facto nie zawiera odpowiedzi na nasze pytania! Zamiast tego dowiadujemy się, że o podpisaniu ustawy Pan Prezydent decyduje dopiero, gdy trafi ona na jego biurko razem z opiniami i analizami. Czyżby prezydent Komorowski nie miał własnej opinii, własnego zdania?". Najwięcej wątpliwości u członków SPR budzi fragment dotyczący "potencjalnego" występowania utrudnień:
"Napisano nam, że 'wiele życiowo ważnych problemów może być pomyślnie rozwiązanych na gruncie obowiązującego dzisiaj prawa'. Po pierwsze, jest to odpowiedź tak mglista, że nie wiadomo, co ma z niej wynikać - o jakich bowiem problemach jest tam mowa? Po drugie - jak pokazują życie i praktyka - zasadniczo nie jest to zdanie prawdziwe" - podkreśla Paweł Fischer-Kotowski.
Co dalej?
SPR zastanawia się nad reakcją: "Nasza organizacja nazywa się Stowarzyszenie Na Rzecz Lesbijek, Gejów, Osób Biseksualnych, Osób Transpłciowych Oraz Osób Queer Pracownia Różnorodności" - podkreśla Skonieczka.
"Odpowiedź Pana Prezydenta oraz to, jak długo przyszło nam na nią czekać, sprawiają wrażenie, jakby głowa państwa ledwo zauważała, że takie osoby w ogóle istnieją. Może trzeba wysłać kolejny karton listów, żeby na szczytach władzy uświadomiono sobie, że osoby LGBTQ mają w Polsce naprawdę poważne problemy. Powtarzanie, że zgoda buduje, im nie pomoże" - dodaje.
List SPR do Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego.
Odpowiedź Prezydenta.
(md/spr)
dlaczego mam nie pisać ze wysyłanie listów do prezydenta nie ma sensu jeśli uważam ze to nie ma sensu? nie zamierzam również wysyłać listów do premiera bo to dla mnie też nie ma większego sensu, ale jeśli ktoś widzi sens w tego typu działaniu to proszę bardzo; ja i parę innych osób wyraziło swoje zdanie na ten temat i tyle (a że już wyprowadzono mnie z błędu że to działanie było ze strony instytucji pożytku publicznego i że tych 269 listów nie wysłano za pieniądze bogu ducha winnych podatników to tym bardziej nie mam nic przeciwko)
osobą, którą popiera ponad 50% aktywnych obywatelsko polaków, której nazwisko własnoręcznie zakreślili na karcie wyborczej, jest znacznie bardziej istotna niż prezes sądu najwyższego, trybunału konstytucyjnego, czy marszałek sejmu. zamieszczanie komentarzy: a po co, a dlaczego, a wcale że nie, jest zwykłym trollowaniem internetowym.
super, wyrażanie własnego zdania, swojej opinia na jakiś temat tyle że odmiennego od twojego ( i paru innych osób) nazywasz trollowaniem, przykro mi bardzo ale fora służą do tego by każdy mógł wyrazić swoją opinie na dany temat i niestety zdarza się że te opinie bywają różne...
osobą, którą popiera ponad 50% aktywnych obywatelsko polaków, której nazwisko własnoręcznie zakreślili na karcie wyborczej, jest znacznie bardziej istotna niż prezes sądu najwyższego, trybunału konstytucyjnego, czy marszałek sejmu. zamieszczanie komentarzy: a po co, a dlaczego, a wcale że nie, jest zwykłym trollowaniem internetowym.
pewnie. lepiej nie pisać, nic nie robić, w końcu może dobrzy heterycy się ulitują i coś nam skapną. nic tylko schować się w szafie i czekać na zbawiciela. żal mi takich głosów.
czy ja coś takiego napisałem, przepraszam bardzo? jestem jak najbardziej za działaniem tylko z sensem i w odpowiednim kierunku a nie takie działanie dla samego działania. Nie ma to jak przeczytać ostatni post i odnośnie niego się wypowiadać...
pewnie. lepiej nie pisać, nic nie robić, w końcu może dobrzy heterycy się ulitują i coś nam skapną. nic tylko schować się w szafie i czekać na zbawiciela. żal mi takich głosów.
ok. w takim razie zwracam honor. co do bezsensowności działania moja opinia na ten temat jest bez zmian.
Głupoty to Ty piszesz. Sejm może odrzucić weto prezydenta większością 3/5 i ten nie ma wtedy nic do gadania.
Co nie anuluje faktu że prezydent jest dość mocno umocowany w polskim procesie legislacyjnym i jego głos liczy się. Nie chcecie znać stanowiska prezydenta? Nie rozumiem jak możecie ignorować siłę prezydenta, i insynuować że jego głos zupełnie się nie liczy. Ze wszystkich wypadków gdy prezydent zawetował ustawę - podliczcie ile razy weto odrzucono, a ile razy nie odrzucono. Spójrzcie na sytuację w obecnym parlamencie i poprzednich parlamentach - czy większość parlamentarna dochodzi do 3/5? Czy stanowisko prezydenta będzie nieznaczące dla członków partii, gdy prezydent wywodzi się z tej samej partii?
Poprzedni prezydent wywodził się z innej partii niż większość parlamentarna - i wtedy prezydent nie podpisywał ustaw wedle swojego widzimisię, Sejm jakoś nie mógł znaleźć większości 3/5.
Co za głupoty ludzie piszą - aż nie chce się wierzyć. "Polska nie jest krajem prezydenckim, prezydent nic nie może". A kto, jeśli nie prezydent podpisuje w tym kraju ustawy? Bez podpisu prezydenta ŻADNA ustawa nie wejdzie w życie.
Bronisław Komorowski wciąż unikał w kampanii wyborczej wypowiedzenia swojego stanowiska w sprawach interesujących dla LGBT, więc to chyba logiczne że go męczono - nawet przez 269 dni - żeby się w końcu wypowiedział, żebyśmy znali stanowisko naszego prezydenta???
możecie mnie nazwać tępakiem ale dalej nie widzę związku jednego z drugim, co z tego że prezydent podpisuje ustawy; jak nie będzie miał czego podpisać (o czym zresztą wspomniał w swojej odpowiedzi) to czy wyśle się do niego 360 listów czy żadnego to na to samo wyjdzie. co nam da że poznamy jego zdanie na temat. Nadal jest to dla mnie podejściem do sprawy od D... strony i bezsensowne wydawanie naszych pieniędzy.
swoja drogą to odpowiedz prezydenta była moim zdanie jak najbardziej sensowna; nie ma żadnej ustawy która mógł by podpisać lub nie a nawet jak by była to decyzje musiał by podjąć zgodną z konstytucją która mamy jaką mamy więc próba ustalenia czy prezydent jest za czy może przeciw mija się z celem.