4 lutego w Parlamencie Europejskim odbyło się czytanie tzw. raportu Ulrike Lunacek, dotyczącego przeciwdziałania homofobii i dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową. Głosami 394 do 176 eurodeputowani i eurodeputowane zdecydowali o rozpoczęciu prac nad dokumentem.
Ulrike Lunacek jest austriacką polityczką, członkinią partii Zielonych i Intergrupy ds. LGBT w Parlamencie Europejskim. We wtorek Lunacek przedstawi w
PE projekt rezolucji, dotyczący "przeciwdziałania homofobii i dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową". Dokument ma być planem – strategią dla Unii ws. przeciwdziałania homofobii. W projekcie zwraca się uwagę, że w chwili obecnej w UE nie ma kompleksowej polityki ochrony praw podstawowych osób LGBTI, chociaż Parlament Europejski kilkakrotnie wnioskował o stworzenie takiego instrumentu politycznego. Niedyskryminacja w zatrudnieniu, edukacji, ochronie zdrowia, dostępie do towarów i usług, wolność zgromadzeń i wolność wypowiedzi, prawa ludzi transpłciowych, czy kwestie dotyczące azylów to najważniejsze zagadnienia poruszane w dokumencie. Najwięcej wątpliwości wśród przeciwników rezolucji wzbudzają jednak kwestie dotyczące rodziny i swobodnego przepływu. Lunacek postuluje m.in, by "priorytetowo potraktować kwestię przedłożenia wniosków dotyczących wzajemnego uznawania skutków prawnych wszystkich aktów stanu cywilnego w całej UE, w tym w odniesieniu do zarejestrowanych związków partnerskich, związków małżeńskich i prawnego uznawania płci, w celu ograniczenia dyskryminujących przeszkód prawnych i administracyjnych napotykanych przez obywateli i ich rodziny korzystających ze swobody przepływu". Nie zabrakło też zapytania, czy "obowiązujące ograniczenia w zakresie zmiany stanu cywilnego i dokumentów tożsamości" nie utrudniają ludziom transpłciowym w korzystaniu z prawa do swobodnego przepływu.
"Dla "zwykłych ludzi" znaczenie rezolucji jest marginalne - nie do nich jest adresowana. Jeśli zostanie przyjęta, a unijne instytucje, do których jest skierowana, zastosują się do niej - wtedy może wywrzeć pewien wpływ na życie osób LGBTQ. Do tego jednak daleka droga. Trzeba też pamiętać, że rządy, w tym polski rząd, potrafią długo opierać się unijnym inicjatywom, które uważają za niepopularne czy "kontrowersyjne". Rządy potrafią też interpretować unijne przepisy w sposób całkowicie dowolny, wręcz wypaczając ich sens. Ten sam los może spotkać rezolucję i unijne prawo, które będzie się z niej wywodzić" - mówi w rozmowie z naszym portalem
prawnik, Przemysław Szczepłocki ze Stowarzyszenia "Pracownia Różnorodności".
Homoadopcje i przywilejePrzeciwnicy rezolucji mobilizują siły: zbierane są podpisy pod petycją namawiającą europosłów i europosłanki do odrzucenia dokumentu. "Lobby LGBTI nie ustaje w wysiłkach, aby przez system prawny narzucić swą wizję życia i świata całemu społeczeństwu. Już 3 lutego 2014 r. pod obrady Parlamentu Europejskiego trafi projekt rezolucji pt. Raport Lunacek, który pod pretekstem niedyskryminacji, chce postawić osoby LGBTI ponad prawem i obdarować nieracjonalnymi przywilejami, tj. umożliwić homoadopcję, wpływ na program nauczania szkolnego wolny od jakiejkolwiek kontroli społecznej, obsadzanie w roli pedagogów i nauczycieli oraz dopuścić „małżeństwa” homoseksualne" – dowiadujemy się z polskiej wersji petycji. 1 i 2 lutego odbędą się też "Protesty w obronie dzieci" (m.in. w Warszawie).
MY TEŻ POKAŻMY MOBILIZACJĘ! Za pomocą przygotowanego przez Kampanię Przeciw Homofobii narzędzia możecie wysłać do polskich europosłów i europosłanek zapytanie.

A znasz takie powiedzenie: szacunek za szacunek? Wymagasz czegoś od innych wymagaj i od siebie, są jacy są, tak jak i ty, można to zmienić albo i nie. A potem się dziwić, że wołają "zagazować" homo skoro sami homo nawołują do nienawiści... czasami się zastanawiam czy i druga strona w tym wypadku trochę nie jest sama sobie winna... już czuje ten ragew powietrzu... moim zdaniem w wielu wypadkach nauka tolerancji przydałaby się i jednej i drugiej stronie...
Nie bądź naiwny :-P
Polskie konserwy poczuły wiatr w żaglach i już zwierają szyki w obronie "wartości" ;-)
Elliot Aronson w książce "Człowiek istota społeczna" twierdził co innego. Wg niego zniesienie prawa dyskryminującego czarnych w USA wpłynęło na mentalność ludzi.
interesuje się dość mocno historią USA i osobiście uważam, że to tylko półprawda bo zauważ, że w stanach południowych gdzie było niewolnictwo nadal jest mocno zakorzenione negatywne podejście do Afroamerykanów, mniejsze jest na północy, ale też jest, po za tym zauważ że prawa, które zniosły dyskryminację wprowadzono aż 100 lat po zniesieniu niewolnictwa, ale nadal dyskryminacja występuje bo np. nie kojarzę żadnego senatora ze stanów byłych niewolniczych
W ogóle Polska ma ogromne problemy z wszelkimi prawami człowieka:
- protokół 13 do EKPC
- Karta praw podstawowych Unii Europejskiej
- Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej..
Elliot Aronson w książce "Człowiek istota społeczna" twierdził co innego. Wg niego zniesienie prawa dyskryminującego czarnych w USA wpłynęło na mentalność ludzi.
Przeciwko głosowali:
- "Gowinowcy" (Bielan, Kowal, Migalski, Zasada);
- "PiS-owcy" (Czarnecki, Gróbarczyk, Legutko, Piotrowski, Poręba, Szymański, Wojciechowski);
- "Ziobryści" (Cymański, Kurski, Włosowicz, Ziobro);
- "PeeSeL-owcy" (Bratkowski, Grzyb, Kalinowski, Siekierski)
- "Platformersi" (Małgorzata Handzlik, Jolanta Emilia Hibner (nie mylić z Danutą!), Łukacijewska, Marcinkiewicz, Olbrycht, Skrzydlewska, Sonik, Wałęsa (dla mnie to wyjątkowo przykre zaskoczenie), Zaleski, Zalewski.