Nazwisko Elżbiety Radziszewskiej nie schodzi z pierwszych stron gazet i doniesień medialnych. Wczoraj o zamieszaniu wokół partyjnej koleżanki wypowiadał się
Stefan Niesiołowski, dziś -
Jarosław Gowin.
Stefan Niesiołowski był wczoraj gościem Moniki Olejnik w TVN24, polityk stwierdził m.in., że prawa mniejszości seksualnych nie są w Polsce łamane, a pracę pełnomocnika ds. równego traktowania ocenił bardzo pozytywnie. Co prawda Niesiołowski przyznał, że nie wiedział, iż pary jednopłciowe nie mogą się wspólnie rozliczać ani odwiedzać w szpitalu, ale równocześnie polskim gejom i lesbijkom dał do zrozumienia, żeby
"udali się do Iranu, albo do Arabii Saudyjskiej bo tam są tego typu problemy".Jarosław Gowin, w "Poranku TVN24", poparł minister Radziszewską, zaznaczając równocześnie, że podobnie myśli duża część klubu PO. Podobnie jak Niesiołowski - Gowin uważa, że nie ma dyskryminacji mniejszości seksualnych w Polsce, a kwestie takie jak możliwość wspólnego rozliczania się to
"przywilej przynależny konstytucyjnie tylko małżeństwom. A one są zdefiniowane jako związek kobiety i mężczyzny. Gdyby wprowadzić możliwość wspólnego rozliczania się parom homoseksualnym, to trzeba byłoby takie samo prawo przyznać także związkom nieformalnym heteroseksualnym" - co mogłoby dać początek różnego rodzaju nadużyciom - powiedział Gowin. Poseł dodał też:
"Jeśli wprowadzimy taką furtkę to środowiska homoseksualne na tym nie poprzestaną. Zaraz się zaczną domagać prawa do adopcji dzieci, a tu już mam fundamentalne zastrzeżenia moralne". Poseł PO zaznaczył jednak, że nie miałby problemu z tym, żeby w swojej szkole zatrudnić homoseksualistę - chyba, że
"deklarowałby publicznie nie tyle swoje skłonności co praktyki seksualne".Marszałek Sejmu,
Grzegorz Schetyna, w porannej rozmowie z Janiną Paradowską w TOK FM, wypowiedź Elżbiety Radziszewskiej określił jako
"wielką niezręczność".
"Nie zazdroszczę premierowi, ale wiem, że będzie musiał tutaj zająć stanowisko" - dodał Schetyna.
Apel o odwołanie minister Radziszewskiej wystosowała Kampania Przeciw Homofobii.
"Jesteśmy zniesmaczeni manipulacjami minister Radziszewskiej w sprawach prawnych oraz osobistych. Wprowadzanie opinii publicznej w błąd tym bardziej podważa zaufanie do tak wysokiej rangi przedstawiciela rządu" - możemy przeczytać w apelu.
Przypominamy o naszym konkursie -
Dlaczego Waszym zdaniem minister Radziszewska musi odejść?(md)
" wspólne rozliczanie się przywilejem małżeństw heteroseksualnych " ? , a może wspólne rozliczanie się przywilejem ludzi , którzy razem zarabiają na dom w którym żyją i go utrzymują ?
Bardzo trafne stwierdzenie, przy czym chyba niedokładnie przeczytałeś. Tego nie mówił Schetyna, tylko Gowin (przynajmniej tak wynika z powyższego artykułu - chyba że masz wiadomości z jeszcze innych źródeł).
Słowa Gowina "Gdyby wprowadzić możliwość wspólnego rozliczania się parom homoseksualnym, to trzeba byłoby takie samo prawo przyznać także związkom nieformalnym heteroseksualnym - co mogłoby dać początek różnego rodzaju nadużyciom" też świadczą "wspaniale" o tym panu. To tak, jakby powiedział - nie wprowadzimy takiego prawa, bo część Polaków to oszuści. To oczywiście jest prawda, ale czegoś takiego się po prostu nie mówi. Jak mam ufać komuś takiemu (jako politykowi), jeżeli on mi nie ufa. Zresztą, ogromna część ustaw, jakie uchwalają posłowie, to buble, które umożliwiają przekręty (często samym posłom - czyżby stąd te obawy, wg zasady "nie kradnij - władza nie lubi konkurencji"?). Jeżeli tak obawia się o możliwe przekręty, to niech poprosi o pomoc kraje, gdzie związki partnerskie są możliwe - tam jakoś nie obawiają się o oszustwa (na pewno są jakieś regulacje, które takie możliwości redukują do zera).
Podążając takim sposobem myślenia należy się zastanowić, czy gdyby Niesiołowskiego w latach 70. i 80. jakiś ubek spytał, dlaczego protestuje, niech się cieszy, że nie żyje w czasach stalinowskich lub w ZSRR, bo tam opozycjoniści mają jeszcze gorzej i tam dopiero są problemy, to zapewne Stefcio zacząłby wspierać komunę, bo przecież w PRL nie było wtedy aż tak źle???
Zgodnie z tym w takim razie w tego typu placówkach nie powinni być zatrudniani również rozwodnicy, czy niewierni małżonkowie. Ale są zatrudniani. Bo po co "włazić komuś do łóżka", jeżeli to nie ma wpływu na tok nauczania? Ale nie, w kategorii orientacji seksualnej, to już trzeba rozliczyć. A to jest przecież dokładnie takie samo włażenie komuś w tą samą część życia prywatnego!
dokładnie! osoby, która nie chodzi co niedziela do kościoła i nie pości w piątki też może nie zatrudnią? owszem, jeśli taka osoba kandydowała na posadę katechety/tki, to jeszcze mogę zrozumieć. ale co ma wspólnego z religią nauczanie np. matematyki, historii czy geografii? nauczyciele, ci heteroseksualni również, przecież raczej nie opowiadają o swoim życiu prywatnym uczniom, o swoich małżonkach czy dzieciach. więc wątpię czy gej/lesbijka opowiadałby/ałaby w klasie o tym, co robi ze swoim/ją partnerem/ką.
Zgodnie z tym w takim razie w tego typu placówkach nie powinni być zatrudniani również rozwodnicy, czy niewierni małżonkowie. Ale są zatrudniani. Bo po co "włazić komuś do łóżka", jeżeli to nie ma wpływu na tok nauczania? Ale nie, w kategorii orientacji seksualnej, to już trzeba rozliczyć. A to jest przecież dokładnie takie samo włażenie komuś w tą samą część życia prywatnego!
Pan Gowin nie ma zastrzeżeń do zatrudnienia homoseksualisty w szkole (na posadzie w kotłowni) i to pod warunkiem nie deklarowania publicznie praktyk seksualnych (?). Ciekawe stwierdzenie! :-/