Zaprezentowany we wtorek przez
Sojusz Lewicy Demokratycznej projekt ustawy o związkach partnerskich wzbudził wiele kontrowersji i dyskusji nie tylko w Internecie. Politycy z lewej jak i prawej strony oraz publicyści chętnie komentowali dzieło SLD oraz Grupy Inicjatywnej ds. związków partnerskich.
73 proc. naszych użytkowniczek i użytkowników uznało, że projekt ustawy ma wiele niedociągnięć, ale jest potrzebny.
13 proc. wybrało odpowiedź, że ustawa w tym brzmieniu jest "wystarczająca dla par jednopłciowych w Polsce", także
13 proc. odrzuca projekt całkowicie. Wiele osób w komentarzach na naszym portalu zwracało uwagę na fakt, że najważniejsza jest sama debata i obecność tematu w mediach. Jak zatem ta obecność wyglądała w ostatnich dniach?
"Jest mało czasu, a sprawa jest emocjonalna. Rozumiem, że rozpoczęła się kampania wyborcza" - skomentował sprawę marszałek Sejmu,
Grzegorz Schetyna. "Moje doświadczenie mówi, że nie ma szans, czasu jest zbyt mało. Ale to tylko moje doświadczenie" - dodał. Partyjny kolega Schetyny,
Stefan Niesiołowski, grzmiał w TVN24: "Projekt jest antyrodzinny. To jest, tylnym wejściem, próba uznania małżeństw homoseksualnych" - powiedział wicemarszałek, dodając, że homoseksualiści sami prowokują ataki: "Po co są te parady, te prowokacyjne marsze, przebieranie się mężczyzn za kobiety, obślinanie się". Nowy sojusznik Platformy Obywatelskiej natomiast,
Bartosz Arłukowicz, pełnomocnik premiera ds. przeciwdziałania wykluczeniu, zapytany na antenie radia RMF FM o projekt ustawy, powiedział, że jest "zwolennikiem regulacji prawnych, które pozwolą w jakikolwiek sposób, przy pomocy cywilnej umowy, w jakikolwiek sposób ułatwić funkcjonowanie związków nieformalnych". "Choć nie muszą się one nazywać małżeństwem" - dodał poseł.
Grę wyborczą Sojuszowi Lewicy Demokratycznej zarzucają także politycy
PJN oraz
PSL. Zdaniem
Elżbiety Jakubiak z Polska Jest Najważniejsza, projekt ustawy ma "przeciągnąć debatę publiczną w stronę spraw, za pomocą których lewica chce szukać elektoratu". Także
Joanna Kluzik-Rostkowska zapowiedziała, że jej partia nie poprze ustawy, dodała, że projekt jest "upolitycznianiem społecznego problemu". "Ponieważ dziś jest to sprawa polityczna, PJN mówi 'nie' projektowi ustawy" - powiedziała polityczka.
Stanisław Żelichowski z PSL podkreślił w rozmowie z PAP, że gdyby Lewicy faktycznie zależało na ustawie, złożyłaby projekt wcześniej.
Co ciekawe, politycy SLD zwracają uwagę na fakt, że ustawa ma pomóc nie tyle parom jednopłciowym co różnopłciowym: "W Polsce dochodzi do wielkiej niesprawiedliwości: osoby nie tylko homoseksualne, ale również heteroseksualne, żyjące w związku nieformalnym, które nie chcą zawierać związku małżeńskiego, nie mają dziś wobec państwa żadnych praw. Nie mogą się wspólnie rozliczać z podatku, odwiedzać się w szpitalu, nie mogą po sobie dziedziczyć" - mówił w telewizji publicznej przewodniczący SLD,
Grzegorz Napieralski. "Propozycja SLD jest ustawą wielkiej sprawiedliwości. Nie chodzi tutaj o żadną walkę obyczajową, czy nawet o rewolucję obyczajową. To jest ustawa, która dziś w Polsce jest potrzebna" - przekonywał. Napieralski potwierdził także informację, którą wczoraj przekazała naszemu portalowi Katarzyna Piekarska - jeżeli projekt będzie teraz odrzucony - powróci na początku następnej kadencji Sejmu.
Politycy Prawa i Sprawiedliwości nie chcieli komentować projektu ustawy. W końcu głos zabrał
Jarosław Kaczyński: "Nie ma polskiej tradycji prześladowania osób o innej orientacji seksualnej" - stwierdził szef PiS-u, dodając, że w Polsce nie ma szans na zmiany "ala Zapatero". "To czego się domagają takie środowiska, to afirmacja, a nie ma potrzeby afirmacji przez państwo tych środowisk. Tolerancja tak, afirmacja nie" - podsumował Kaczyński.
(md)
Co ona, bawi się w politykę jak w proszone wieczorki? Wstyd. Co za wstyd.
no więc właśnie - trzeba pamiętać, że "demos" to po prostu "tłum, motłoch, pospólstwo, gmin, tłuszcza" - więc w Polsce mamy właśnie demokrację z prawdziwego zdarzenia! taką, jaką właśnie wymyślili starożytni.
przecież już Platon pisał, ze demokracja to najgłupszy ustrój - bo dwóch głupich przegłosuje w nim jednego mądrego.
1. libertariańskie podejście do wolności człowieka
2. szacunek wobec przeciwnika
3. kościół - tak. to nieodzowna część naszej kultury. ale nie może być tak, że banda jakichś oszołomów z różańcami o iście średniowiecznych poglądach dotyczących każdej sfery życia blokuje ustawy mające na celu "uzdrowienie" sytuacji. żadnych skraności typu: pisiorowski-katolizm versus apostazje. (pamiętajcie, że wojowanie z kościołem nakręca mechanizm. episkopat jest podzielony - i przypuszczalnie o tym nie wiecie:P walka z tą "chorobliwo-patologicznie-konserwatywną" jego częścią pogłębia obawę i lęk tej normalnej części o zdrowych poglądach przed "wystąpieniem przed szereg" i przeciwstawieniu się tym "prykom". powtarzam: skrajności nic nie dadzą! a chyba lepszy z przekonania umiarkowany episkopat niż tendencyjnie popierający "kilku oszołomów" w nim się wyróżniających. pamiętać należy, że jest to czynnik opiniotwórczy wśród sporej rzeszy obywateli mających prawo do głosowania - jeśli ktoś tego nie bierze pod uwagę, to nie jest raczej dobrym politykiem). pogłębiająca się laicyzacja społeczeństwa prowadzi do zrywania z częścią kultury człowieka i jest wynikiem powierzchownej i wypaczonej interpretacji "chrześcijaństwa":P [z dystansem ludzie, z dystansem!] poza tym - jeśli już ktoś chce walczyć, to więcej wywalczy znając przeciwnika i jego taktykę, niż w zupełności niczego o nim nie wiedząc!!!
4. logiczne argumenty i rzeczowa dyskusja. rzetelne przedstawienie sytuacji - sine ira et studio:P
5. uświadomienie "pospólstwu" (tj. ludziom, którzy stanowią sporą masę wyborczą a nie potrafią przemyśleć i przewidzieć swego działania), że np. mniejsza ilość urzędników = powolniejsze pracowanie urzędów (a na "długo trwające załatwianie spraw" sporo osób narzeka, a wielu spośród nich najchętniej zlikwidowałoby w ogóle wszyskich urzędników), odpowiedzialność cywilno-prawna za podejmowane decyzje, którą niesie ze sobą sprawowanie jakiegoś urzędu (np. posła, prezydenta, inspektora etc), winna się przekładać na wysokość zarobków, praca profesora czy muzyka to o wiele więcej niż te kilka godzin prowadzenia zajęć, czy 2 godziny koncertu raz na tydzień ("czas w którym widać, że pracuje") => od tego zależy zróżnicowanie płacowe.
6. zakaz legalnie przeprowadzonych aborcji ma olbrzymi wpływ na statystyki - bo rzeczywiście spadają! co nie znaczy, ze kobiety ich nie dokonują (jak zdaje się to widzieć katolizm): nielegalnie, za granicą etc. prawny zakaz nie powinien dawać poczucia spełnienia moralnego obowiązku, że nie dozwoliliśmy, by kraj, w którym żyjemy zezwalał na zabijanie. nie popieram aborcji, ale nigdy nie znalazłem się w sytuacji, która zmusiłaby mnie do podjęcia dezycji. dlatego też - wystarczy pozostawić to w gestii sumienia każdej osoby, której to dotyczy zapewniając jednoczesną pomoc i obowiązkową konsultację psychologiczną i medyczną (jak to jest np. w Niemczech). - a o tym katole zapominają - "doprowadzimy do sytuacji, w której nie będzie wolno i mamy problem z głowy" - tak nie wolno. mamy zachęcać, pokazywać drogę, pomagać - a nie ciągnąć kogoś na siłę za sobą - jak nieposłusznego szczeniaka.
7. legalizacja związków partnerskich (tj. jednopłciowych! nie jakiejś "alternatywy dla małżeństwa") jest rzeczą dotyczącą wyłącznie części społeczeństwa osobiście tym zainteresowanej. nie jest przecież "propagowaniem" homoseksualizmu (porównywalne do "propagowania bycia żabą" - żabą albo ktoś jest albo nie. nie może się w nią "przepoczwarzyć". tertium non datur) nie jest zaprzeczeniem polityki prorodzinnej ani też aktem wymierzonym przeciwko niej. legalizacja niczego nie zmienia poza ułatwienem życia osób tym zainteresowanych.
8. polityką skrajnie nie-pro-rodzinną jest drożyzna, wysokość podatków w stosunku do zarobków oraz prawne zezwolenie na "umowy śmieciowe" i źle przemyślane regulacje dotyczące urlopów macierzyńskich
9. antykoncepcja wynika z odpowiedzialności a nie "chęci wyniszczenia rodzaju ludzkiego" (tak, tak! poczytajcie sobie katolickie gazety, z nieba tego nei wytrzasnąłem). przypadkowo płodzone potomstwo (w małżeństwie) nie jest "przyjmowaniem daru bożego" ale kompletnym brakiem odpowiedzialności.
10. koniec z polityką kompleksu, Polska to piękny kraj. komuniści doprowadzili kraj do ruiny w wielu aspektach życia - ale bez nich nie byłoby tych podstawówek, bloków z wielkiej płyty, wyeliminowania w Polsce analfabetyzmu etc...:P Polska nie podniosłaby się po II wojnie. nie ma co porównywać z "zachodem" - Polska poniosła większe straty. powinniśmy być dumni z tego, że postawiliśmy kraj na nogi - chociaż koślawe, ale da się na nich stać. koniec partactwa:P do roboty a nie siudać za granicę:P
Czy politycy nie mają tak jakby służyć społeczeństwu? Wybory, demokracja?
Co ona, bawi się w politykę jak w proszone wieczorki? Wstyd. Co za wstyd.
Boże, jak on coś kłapnie... i znowu "te środowiska". Środowiska to, a środowiska tamto.A środowiska chcą nas(mnie) zgwałcić tą ustawą, a środowiska jakieś parady organizują zamiast udawać że ich nie ma i w ogóle głowa mnie od tego boli
Z tego co pamiętam,afirmacji to najbardziej domagał się PIS, przy najróżniejszych okazjach.
Jarosław Kaczyński: "Nie ma polskiej tradycji prześladowania osób o innej orientacji seksualnej" - a ten to dopiero rąbnął biedny śmieszny facecik. tradycji może i nie ma (czyżby?), ale on i jego partia dość dzielnie tworzą taką tradycję ;p
Jarosław Kaczyński: "Nie ma polskiej tradycji prześladowania osób o innej orientacji seksualnej" - a ten to dopiero rąbnął biedny śmieszny facecik. tradycji może i nie ma (czyżby?), ale on i jego partia dość dzielnie tworzą taką tradycję ;p
Co do pierwszej części...jej podobno chodzi i niewłaściwy czas poruszania sprawy...bo niby wybory, bo coś tam coś tam, ale tak możemy wszystko przekładać..
a druga: "NARODZIŁA SIĘ NOWA ŚWIECKA TRADYCJA" hahahahahahahahahahah Jak słyszę PiS to na pewno nie widzę & LOVE ;)
jak taki 'dupek' za gwalt pójdzie siedziec na 25 lat to wszyscy beda zadowoleni, ale sądy, jak juz mowilam maja fabryke przerabianie miesa a nie wymiar sprawiedliwosci
a kto nie ma takiej fabryki? to jest wszędzie.
Jarosław Kaczyński: "Nie ma polskiej tradycji prześladowania osób o innej orientacji seksualnej" - a ten to dopiero rąbnął biedny śmieszny facecik. tradycji może i nie ma (czyżby?), ale on i jego partia dość dzielnie tworzą taką tradycję ;p
a te chwasty spoleczne to czesto ofiary socjalizacji ulicznej.
krzyczymy o kare smierci. a co to zmieni???
jak taki 'dupek' za gwalt pójdzie siedziec na 25 lat to wszyscy beda zadowoleni, ale sądy, jak juz mowilam maja fabryke przerabianie miesa a nie wymiar sprawiedliwosci