Publiczne przesłuchanie kandydatki PO na RPO
Irena Lipowicz, kandydatka Platformy Obywatelskiej na Rzecznika Praw Obywatelskich, spotkała się wczoraj z przedstawicielami organizacji pozarządowych, w tym działających na rzecz mniejszości seksualnych.
Kandydatka zwróciła uwagę na dwie kwestie, które przede wszystkim będą ją interesować jako Rzecznika Praw Obywatelskich: przywrócenie zaufania obywateli do organów państwa oraz prawa osób starszych i niepełnosprawnych. Co z prawami mniejszości seksualnych? Lipowicz stwierdziła, że nie widzi potrzeby poparcia działań o rozszerzeniu zakazu mowy nienawiści także ze względu na płeć i orientację seksualną, nie będzie też zabiegać o ustawę o równym traktowaniu: "Jestem przeciwniczką takich specjalnych ustaw. Prawa antydyskryminacyjne powinny być zagwarantowane przez rzetelną procedurę." Optymizmem nie napawają jej deklaracje dotyczące rozwiązań prawnych uznających prawa związków osób jednej płci: "Obawiam się, że takie rozwiązania mogłyby naruszyć konstytucję." Podkreśliła jednak, że kwestie równego traktowania zasługują na osobny urząd i wyraziła chęć rozmowy z środowiskami homoseksualnymi, chociaż nie zgadza się z ich niektórymi postulatami.
Irena Lipowicz jest profesorem Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego (Katedra Prawa Administracyjnego), zasłynęła jako przewodnicząca Komisji Samorządu Terytorialnego (w 1999 r. uczestniczyła w pracach nad reformą administracyjną), w przeszłości związana z Unią Wolności i Unią Demokratyczną, obecnie dyrektorka Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej oraz współprzewodnicząca Forum Polsko-Niemieckiego.
(md)
Najwyraźniej pani Lipowicz nie zna konstytucji, skoro uważa, że ochrona mniejszości seksualnych przeczy konstytucji (rozdz. 2, art. 32, pkt. 2). Poza tym jaki cel widzi w rozmowach, jeśli nie ma zamiaru nic robić z obecną sytuacją? Rozmawiać można sobie po pracy przy kawie, natomiast Stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich zobowiązuje do czegoś więcej niż luźnych i jałowych dyskusji: wymaga konkretnych działań.
Reprezentowała konserwatywne skrzydło Unii Wolności. Była jednym z dwóch posłów tego klubu, którzy zagłosowali za wprowadzeniem do ustawy o radiofonii i telewizji obowiązku propagowania w mediach publicznych wartości chrześcijańskich. Gdy D. Rosati, szef MSZ, przedstawiał w 1997 r. Sejmowi informację o kierunkach polityki zagranicznej, Lipowicz mówiła: "Jeśli chodzi o najpilniejsze sprawy do załatwienia w polskiej polityce zagranicznej, to na pierwszym miejscu trzeba wymienić sprawę konkordatu, która powinna być jak najszybciej załatwiona przez polski parlament. Jest rzeczą kompromitującą i niewłaściwą, że konkordat nie został do tej pory uchwalony".
Na jednym z wykładów w klasztorze oo. dominikanów, dwa lata temu, opowiadała, że prezesowi kopalni zagroziła, iż jeśli zwolni górników jednej z gmin, którzy przygotowali przeciwko niemu pozwy sądowe, to ona pójdzie do biskupa, aby obłożył go ekskomuniką.
[...]
Do zebranych w dominikańskim klasztorze mówiła też, że "Urabianie, co było naprawdę ciężką pracą, członków lewicy w zakresie korzeni chrześcijańskich (zapisanych w preambule konstytucji) poszło nam bardzo dobrze".
Już po tym krótkim tekście wiedziałem, że ta pani nie zajmie się sprawami homików...
Mówi dużo o procedurze jako gwarancie praw człowieka i obywatela. Czy to nie typowe dla dzieciny na której się zna: prawie administracyjnym?
PO nie poparła kandydata SLD na RPO... Teraz próbuje dobić targu z Lewicą grając M.Belką, którego zaproponowała na fotel prezesa NBP. To typowe dla PO: wyciąga rączki do Lewicy tylko w tych sprawach, które nie naruszają konserwatywnego wizerunku partii.