Równe traktowanie i szacunek
Po prawie 60 latach Kalifornia postanowiła zmienić prawo, które klasyfikuje homoseksualistów jako dewiantów i wzywa do ich leczenia. Zapis już od dawna nie obowiązuje, ale od dłuższego czasu pojawiały się głosy o jego zniesieniu. Ustawa, która ma uchylić prawo, została jednomyślnie przegłosowana stosunkiem głosów 62-0.
Prawo powstało w latach 50. jako odpowiedź na serię przestępstw seksualnych na dzieciach, w tym gwałt i morderstwo 6-letniej dziewczynki (chociaż morderca, który przyznał się do winy nie był gejem...). Do zmiany zapisu namawiała demokratka z Long Beach, Bonnie Lowenthal, z wsparciem organizacji Equality California. "Orientacja seksualna nie jest kwestią wyboru i nie może być zmieniona" - napisał w oświadczeniu Geoff Kors z EC. "Wszyscy Kalifornijczycy, bez względu na swoją orientację seksualną czy tożsamość płciową, zasługują na równe traktowanie i szacunek" - dodał. "To prawo to dyskryminacja, jest obraźliwe i najwyższy czas się go pozbyć" - skomentowała Lowenthal.
Ustawę czeka jeszcze głosowanie w kalifornijskim senacie.
(md)
A tak na marginesie, myślę, że w Sejmie znalazło by się nie mało posłów aby takie prawo(wzywające do leczenia i oficjalne uznanie homo za dewiantów) uchwalić.... Oj tak, już mi stają przed oczmi konkretne nazwiska, ale nie będę tutaj ich cytować, bo nie chcę być niesmaczny i nie chcę promować tych ludzi... I tak już za dużo ich w mediach....
Myślę, że w Polsce przyszłe zachowania kreują media, a te cywilizowane w tej chwili powoli przemycają gejów do świadomości. Z pewnością nie promują agresji wobec LGBT, homoseksualizmu też nie promują. I dlatego myślę, że wizja takiej ustawy nie ma racji bytu, bo szanujące się, przekrojowe partie polityczne nie zrobiłyby tego ze względu na koniunkturalizm. Bycie homofobem w tej chwili stwarza wrażenie zacofania i bigoterii, choć myślę, że najważniejszym bodźcem przeciwko takiemu pomysłowi byłoby to, że ośmieszyłoby to absolutnie władze Polskie na arenie UE-USA.
Ale z drugiej strony, żadna partia, która mogłaby się podbudować na hasłach LGBT nie robi tego również przez koniunkturalizm, bo:
a) komuchy też są na swój sposób konserwatystami
b) duży elektorat może mieć problem z rozdzielenie rzeczywistości ambonowej od rzeczywistości rzeczywistej.
Dlatego chyba o LGBT mówią jeszcze mniej niż o żydach, muzułmanach czy czarnoskórych emigrantach, którzy prowadzą PKSy w Sanoku...
Prawa takiego nie ma, ale ludzie... Wystarczy zobaczyć sobie np. na youtube filmy z sondą uliczną na temat gejów/lesbijek...
A tak na marginesie, myślę, że w Sejmie znalazło by się nie mało posłów aby takie prawo(wzywające do leczenia i oficjalne uznanie homo za dewiantów) uchwalić.... Oj tak, już mi stają przed oczmi konkretne nazwiska, ale nie będę tutaj ich cytować, bo nie chcę być niesmaczny i nie chcę promować tych ludzi... I tak już za dużo ich w mediach....
Rzeczywiście takiego "prawa" nie ma, ale jest niepisane przyzwolenie na propagowanie nienawiści wobec wszelkich inności, wszystkiego, co odstaje od idei "jedynej słusznej" większości. Dużą w tym zasługę moim zdaniem ma Kościół Katolicki.
Kościół katolicki to najchętniej wysłał by krucjatę i powołał świętą inkwizycję w celu niszczenia i zapobiegania wszelkim formą życia sprzecznych z jego ideologią... sprzątnęli by cały świat... a najpierw niech zaczną sprzątać od siebie... wzywają do miłości bliźniego jednocześnie go niszcząc - o to nauka kościoła
Rzeczywiście takiego "prawa" nie ma, ale jest niepisane przyzwolenie na propagowanie nienawiści wobec wszelkich inności, wszystkiego, co odstaje od idei "jedynej słusznej" większości. Dużą w tym zasługę moim zdaniem ma Kościół Katolicki.
Jak mniemam, uwaga o niewybieraniu orientacji odnosiła się do zapisu związanego z leczeniem gejów.
W istocie, orientacji się nie wybiera i nie można jej "leczyć".
Gdyby się wybierało, dalej nie było by podstaw do dyskryminacji, no ale rzeczywiście dawało by się ją "leczyć" to jest skłaniać do innego wyboru.
I jeszcze na marginesie: orientacja seksualna nie jest elementem gender. Można zaryzykować, że pewną nieścisłością jest mieszanie pojęcia geja i homoseksualisty płci męskiej (sam żem mieszał w tej dyskusji).
Ciągle to samo- homo to zło, zepsucie, degeneracja, zbocznie, choroba- ale.... nie wybrali sobie tego...
W tym stwierdzeniu MOJA orientacja jest potraktowana jako coś gorszego, jako orientacja która nie powinna się przydarzyc! Ale że "nie wybrałem" jej, tylko zesłał mi ją los więc powinieniem byc łaskawie tolerowany...
A co jeśli okazało by się, że orientację wybieramy sobie sami? Że to nie genetyka... Co wtedy? Cofnięto by nam prawa bo "sobie TO wybraliślmy?"
Powtórzę raz jeszcze- jestem osobą biseksualną, tworzę związek z facetem. Więc dla społeczeństwa jestem gejem. I biorę na siebie wszystko co z tego wynika. WYBRAŁEM życie z facetem. Owszem, pociąg do kobiet pozostał. Ale KULTUROWO jestem gejem(bo mówię że mam faceta a nie dziewczynę), genetycznie bi. Więc jest prawdą że ja wybrałem sobie swoją orientację. O cholera, teraz będą mieli ze mną kłopot, bo przecież moja orientacja to mój wybór.... Ach....