Poprawka SLD przedłuża powołanie nowego urzędnika
Do lipca może przeciągnąć się procedura powołania Pełnomocnika Prezydenta Warszawy ds. przeciwdziałania dyskryminacji - twierdzi szefowa Rady Miasta.
Pierwsza próba stworzenia nowego stanowiska zakończyła się wyjściem z sali obrad radnych z klubu Prawa i Sprawiedliwości. Szef klubu PiS stwierdził, że miasto ma ważniejsze problemy niż dyskryminacja. Drugie podejście zakończyło się sukcesem Przewodniczącej Rady Miasta, która była pomysłodawczynią powołania Pełnomocnika ds. dyskryminacji.
-Niestety, Rada Warszawy nie ma uprawnień aby powołać konkretną osobę na to stanowisko i dać odpowiednie narzędzia prawne- ubolewa Przewodnicząca Rady Miasta Ewa Malinowska - Grupińska. -Powołać Pełnomocnika może organ wykonawczy, czyli Prezydent Miasta i to od niego zależy rodzaj uprawnień i zakres działalności- dodaje Przewodnicząca.
W wywiadzie udzielonym naszemu portalowi Przewodnicząca dodaje, że Pełnomocnik nie będzie zajmował się tylko mniejszościami seksualnymi, ale też innymi grupami dyskryminowanymi np. narodowymi, etnicznymi i religijnymi. Uważa też, że funkcja Pełnomocnika nie powinna zastępować organizacji pozarządowych, które działają już od wielu lat i znają problemy w swoich środowiskach, a jedynie wspierać je od strony prawno - organizacyjnej.
Przewodnicząca zaproponowała, aby Pełnomocnik był wybierany w drodze konkursu z grona specjalistów zajmujących się problemami dyskryminacji. Niestety, radni z Sojuszu Lewicy Demokratycznej zgłosili poprawkę, według której zagłosują za powołaniem Pełnomocnika dopiero wtedy, gdy stanowisko to przypadnie komuś z dotychczasowych urzędników Urzędu Miasta.
Zarówno Przewodnicząca Rady Miasta jak i Krzysztof Kliszczyński z Lambdy Warszawa uważają, że powołanie Pełnomocnika będzie krokiem mobilizującym inne miasta w Polsce do podobnych działań.
Mimo, że Lambda Warszawa jest zadowolona z posunięcia Rady Warszawy i gotowa na ścisłą współpracę, to jednak pewne obawy są.
-Rządzący powinni zająć się wypracowaniem odpowiedniej reformy oświaty, dzięki której dzieci byłyby uczone różnorodności już od szkoły podstawowej, bo właśnie z niewiedzy rodzą się uprzedzenia" - dodaje Kliszczyński.
Mimo tego, jest zadowolony z takiego kroku: "Żeby skutecznie walczyć z uprzedzeniami potrzebne są wysiłki po obu stronach".
(kb)