PiS torpeduje obrady Rady Miasta
Już w środę stołeczny ratusz mógł doczekać się powołania Pełnomocnika Prezydenta Miasta ds. przeciwdziałania dyskryminacji. Nie doczekał się, bo obrady Rady Miasta w ostatniej chwili zerwali radni PiS.
Konieczność powołania urzędu do walki z dyskryminacją tłumaczyła przewodnicząca Rady Warszawy Ewa Malinowska-Grupińska.
-Przyjęcie takiego rozwiązania pozwoli skuteczniej przeciwdziałać dyskryminacji, przyczyni się do uwrażliwienia mieszkańców na jej przejawy, jak również może stać się wzorem poszanowania odmienności - czytamy w jej uzasadnieniu do projektu.
Pełnomocnik, według założeń, miałby zająć się problemami mniejszości płciowych, etnicznych, narodowych, wiekowych, seksualnych oraz osobami niepełnosprawnymi. Do jego zadań należałoby m.in. przygotowywanie kampanii społecznych propagujących idee równości i współpraca z organizacjami pozarządowymi. Miałby także sprawować "antydyskryminacyjny" nadzór nad projektami prawa tworzonymi przez Radę Miasta.
Projekt nie uzyskał przychylności opozycyjnego klubu PiS.
-W Warszawie nie ma dyskryminacji - ripostował w trakcie sesji szef klubu Marek Makuch. -Powołajmy lepiej zespół ekspertów, którzy zajmą się naprawdę ważnymi problemami miasta.
Propozycja Malinowskiej-Grupińskiej uzyskała jednak akceptację koalicjanta Platformy w ratuszu - SLD. Radni PiS, by nie dopuścić do przegłosowania uchwały, wyszli z sali zrywając obrady.
Kolejna sesja Rady Warszawy, i kolejna próba powołania pełnomocnika, - 18 marca.
(mk)
Nie jest to specjalnie dziwne - to zwykłe przełożenie składu demograficznego Rady i prywatnych interesów. Zresztą, kompetencje organów samorządu i innych tworów w Warszawie, to jest temat-rzeka...
Ale dzięki za radę, hehe.
w czym im przeszkadza powolanie takiego stanowiska?
Przydałby się taki pełnomocnik, ale cóż, skoro w Warszawie nie ma dyskryminacji, to chyba pójdę jutro w ślimaka z moją dziewczyną na środku ulicy Marszałkowskiej. Ha, ha. Taki niewybredny żarcik.