Prokuratura umorzy śledztwo... albo nie
Zbliżają się wybory i powraca sprawa Gejbombera. Przypomnijmy, że dwa lata temu w Warszawie podłożone zostały atrapy bomb. Media otrzymały list elektroniczny, podpisany przez nieistniejącą organizację "GayPower", która przyznała się do rozmieszczenia atrap. Policja dysponowała nagraniem z kamer przemysłowych, które zarejestrowały "Gaybombera". Ograny ścigania dysponowały także materiałem DNA rzekomego sprawcy a ówczesny prezydent Warszawy Lech Kaczyński wyznaczył wysoką nagrodę za pomoc w pojmaniu sprawcy. Pojawiły się pogłoski, że w sprawę zaangażowały się nawet służby specjalne. Zdarzenie miało miejsce przed wyborami prezydenckimi, które wygrał tak zdecydowanie walczący z homo-terrorystami Lech Kaczyński.
Minęły dwa lata. Przesłuchano kilkudziesięciu świadków - wśród nich współpracownika naszego portalu Janusza Boguszewicza. Aresztowano dyrektora artystycznego jednego z warszawskich klubów, w którym sprzedawano napój "Gaypower"... i nic. "Gazeta Wyborcza" informuje, że śledztwo zostanie umorzone po przesłuchaniu ostatniego świadka, które obecnie przebywa za granicą. Póki co, Gejbomber postraszy jeszcze przez pewien czas wyborców.
(ro)