Dyskryminacja wśród brygady sprzątających
Czy Bronisław Kalinowski został zmuszony do odejścia z pracy, tylko dlatego że jest homoseksualistą? Na to pytanie musi odpowiedzieć płocki sąd. W środę ruszył pierwszy w mieście proces o dyskryminację ze względu na orientację seksualną
Bronisław Kalinowski* rozpoczął pracę w firmie CZA-TA w styczniu. Przedsiębiorstwo z Piotrkowa Trybunalskiego zajmuje się sprzątaniem centrum handlowego Echo przy ul. Przemysłowej. Kalinowski był sprzątaczem.
Mówi o sobie, że był świetnym pracownikiem. Dowodem tego ma być podpisana z nim w kwietniu umowa na pięć lat. Wszystko miało się jednak zmienić na początku maja, gdy pracownicy dowiedzieli się, że Kalinowski jest gejem. - Ja się z tym nie obnosiłem, bo nikogo to nie powinno obchodzić - mówi w rozmowie z "Gazetą".
Twierdzi, że przeżył gehennę. - Brygadzistka zapowiedziała, że jak sam nie zrezygnuję z pracy, to i tak doprowadzi do zwolnienia dyscyplinarnego - opowiada.
Nie wytrzymał, złożył wypowiedzenie z pracy. Ale tak łatwo poddać się nie chce. Skierował sprawę do sądu, żąda od CZA-TY 25 tys. zł odszkodowania. - Za straty moralne, finansowe i utratę zdrowia - dodaje.
Wczoraj o wszystkim opowiadał przed płockim sądem pracy. - Nie mogłem znieść docinków, głupich uśmieszków. Bałem się, że mnie zwolnią dyscyplinarnie. Stoi za tym moja szefowa, o wszystkim wiedział też dyrektor - odpowiadał na pytania sądu. - Skąd się dowiedzieli, nie mam pojęcia. Nawet gdy mój przyjaciel w niedzielę przynosił mi obiady do pracy, to udawałem, że to brat cioteczny.
Pełnomocnik firmy wniósł o oddalenie powództwa. - Ugoda jest jak najbardziej możliwa, ale nie ma mowy o wypłacie jakichkolwiek pieniędzy - zareagował na pytanie o ewentualne porozumienie się stron.
Sąd odroczył rozprawę do 14 lipca. W tym czasie pełnomocnik CZA-TY ma złożyć materiały dowodowe. To na pracodawcy spoczywa bowiem obowiązek udowodnienia, że nikt nie dyskryminował Kalinowskiego. Sąd chce też przesłuchać brygadzistkę i dyrektora oddziału w Kutnie.
*Nazwisko bohatera artykułu zmieniliśmy na jego prośbę
za gazeta.pl