Sąd za homofobiczne żarty
Czarne chmury zbierają się nad uważanym dotychczas za przyjaznego homoseksualistom koncernem Microsoftem. W lutym głośno było o użytkowniczce Xboxa, której zablokowano konto, gdy w swoim profilu wpisała że jest lesbijką. Teraz oskarżenie w kierunku giganta komputerowego kieruje jeden z jej pracowników, nomen omen, pracujący nad rozbudową Xboxowych gier, 38-letni Jamie Durrant. Brytyjczyk pozwał Microsoft za brak reakcji na homofobiczną atmosferę w filii firmy w angielskim Guildford.
Mężczyzna twierdzi, że od ponad roku otrzymuje od współpracowników obraźliwe maile, w których niezmiennie zwracają się do niego "pedał Jim". Po złożeniu skargi do przełożonych, usłyszał obietnicę, że do wszystkich pracowników zostanie przesłane przypomnienie o odpowiedzialnym zachowaniu w miejscu pracy. Kilka miesięcy później poinformowano go, że wiadomości nie mogą zostać wysłane, gdyż ich treść kłóciłaby się z obecną polityką firmy. Następnie z działu personalnego dostarczono mu dokument, w którym miał potwierdzić, że jego sprawa została pozytywnie rozwiązana i nie planuje wniesienia oficjalnej skargi na firmę. Durrant odmówił podpisania pisma i wniósł sprawę do sądu.
-Postawa działu personalnego przelała czarę goryczy -tłumaczy Brytyjczyk. -Cały czas upierali się, że tylko ja widzę w tym jakiś problem. Co więcej, twierdzili, że moja oficjalna skarga zepsuje tylko atmosferę w pracy.
Jamie Durrant domaga się od Microsoftu 45 tysięcy funtów odszkodowania. Twierdzi, że to minimalna kwota zadośćuczynienia za krzywdy poniesione ze strony innych pracowników oraz przełożonych.
-W sierpniu stwierdzono u mnie depresję. Od tamtej pory pracuję tylko na pół etatu. Sądzę, że za ten cały stres należy mi od firmy odszkodowanie - dodaje.
Rzeczniczka Microsoftu zaprzecza, by w koncernie dochodziło do dyskryminacji pracowników ze względu na ich orientację. Nie chciała jednak skomentować pozwu Durranta.
(mk)
Każdy zasłania się wolnością słowa, ale nikt nie myśli o tym że słowa potrafią najbardziej zranic.
Ale ja słyszałem o sprawie gdzie przy zwolnieniu grupowym dyrekcja wykreśliła z listy pracownika, gdy dowiedziała się o tym, że jest gejem. Najwidoczniej strach przed pozwem o dyskryminację ze względu na płeć.
http://www.youtube.com/watch?v=RINizGmhrYo
http://www.youtube.com/watch?v=tmja_g5h4Fg
Jak nie wejdą linki to szukać na youtube "Ballmer Monkey Dance" :D
Dla tego Pana najlepszym lekarstwem jest kilkadziesiąt tys $. Od razu by wyzdrowiał z depresji... Ale ich nie dostanie przez kryzys.
Uważam że dobrze robi. Może chociaż do tego przyda się kryzys ... żeby pokazać problemy do tej pory skrzętnie tuszowane :(
o dyskryminację w miejscu pracy w Polsce.
Wiem, że równie paskudne praktyki miały
miejsce, ponad rok temu w Warszawie, u jednego
z polskich powszechnych ubezpieczycieli,
poszkodowany nie chciał robić afery - i według mnie to
jego ogronmy błąd. W Polsce geje z jakichś powodów
boją się nieco poawanturować, szczególnie jak jest ku temu prawdziwy a nie wymyslony powód.