Poskąpili kasy na opłaty sądowe
Nie będzie procesu w sprawie znieważenia posłów lewicy uczestniczących w majowym Marszu Tolerancji w Krakowie. Posłowie mimo wezwań sądu nie wskazali bowiem osób, które miały być ścigane, a nawet nie uiścili koniecznych opłat sądowych.
Prywatny akt oskarżenia złożyła w sądzie czwórka posłów lewicy, w tym Andrzej Celiński i Marek Balicki z SdPl, którzy uczestniczyli w majowym marszu poparcia dla praw gejów i lesbijek, który przeszedł ulicami Krakowa. Pod Wawelem doszło do starcia z działaczami Młodzieży Wszechpolskiej, skinheadami i rozjuszonymi kibicami piłkarskimi. W stronę uczestników pochodu poleciały jajka, butelki i kamienie.
Parlamentarzyści lewicy twierdzą, że agresywne zachowanie doprowadziło do ich znieważenia i naruszenia nietykalności. Zdecydowali się na prywatny akt oskarżenia, po tym jak prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania w tej sprawie. Dołączyli do niego m.in. kserokopie artykułów z "Gazety Wyborczej", opisujących przebieg zajść.
Sąd wezwał posłów do uzupełnienia braków. Chodziło m.in. o wskazanie osób, które miały być ścigane, oraz uiszczenie stosowanych opłat - po 300 zł. Autorzy aktu nie zrobili jednak tego w wyznaczonym terminie, dlatego sąd uznał ich pismo za bezskuteczne. Postanowienie nie jest prawomocne.
(GW)