"Atak" na polską ambasadę w Paryżu
Około 1000 osób brało udział w Wiecu Wolności na Placu Bankowym w Warszawie, zorganizowanym przez Grupę Środowisk Humanistycznych. Uczestniczyli w nim także geje i lesbijki, którzy nie dostali od władz miasta zezwolenia na zorganizowanie Parady Równości. Poinformowała o tym agencja PAP.
Gazeta Wyborcza napisała:
Wśród demonstrujących są organizacjie gejowskie i lesbijskie, fenimistyczne oraz partie polityczne jak Nowa Lewica Zieloni 2004 i Pracownicza Demokracja. Wśród polityków pojawili się Maria Szyszkowska, Piotr Ikonowicz, Piotr Gadzinowski i Jerzy Urban. Paradę otworzył Gadzinowski krzycząc: - Tylko pod tą flagą, tylko pod tym znakiem, Polska będzie Polską, a Polak Polakiem. Odpowiedziano mu owacją.
Przemawiał również pastor Ernest Ivanov z wolnego kościoła reformowanego: - Chciałbym widzieć Polskę jako kraj demokraytyczny, otwarty, a nie tylko tolerancyjny. Tolerancja to normalny stan społeczeństwa, który prowadzi do akceptacji, a stąd już tylko krok do wspólnego świętowania różnorodności - mówił.
Potem wystąpiły radykalne chearleaderki i rozpoczął się happening. Nikt nie zakłócił imprezy.
W pobliżu pod czujnym okiem straży miejskiej stoi zaparkowany samochód z napisem: "Tu jest Polska. Polaku nie buduj EuroSodomy."
Przemawiali politycy. Zaśpiewał Waldemar Kocoń, który wzbudził oburzenie tłumu hymnem USA. Na scenę weszła żółta kaczuszka, czyli przebrany Filip Ilkowski z Pracowniczej Demokracji. - Dziś będziemy łapać sodomitów - krzyknął. Zakneblowani i związani zostali geje, lesbijki, Żyd i czarnoskóry mężczyzna. Tłum zaczął skandować "Precz z Kaczorem". Na przystanku zebrała się grupa starszych osób protestujących przeciwko wiecowi. Nie chcieli się przedstawić. Jedna z pań powiedziała: - Jak można mieć pretensje do prezydenta, że na to nie zezwolił? Jaja to na nich za mało, trzeba wziąć kije i ich zbić.
Demonstracja została rozwiązana o godz. 14.20. Wtedy zaczęła się pyskówka między uczestnikami wiecu a ludźmi z przystanku. Kilkadziesiąt osób przekrzykiwało się na wyzwiska i argumenty. Pozostali spokojnie się rozeszli.
Walczymy o podstawowe prawo do wolności - przekonywał Szymon Niemiec z Międzynarodowego Stowarzyszenia Gejów i Lesbijek na rzecz Kultury w Polsce. Dodał, że uczestnicy wiecu zebrali się na Placu Bankowym nie po to, by pokazać, że są gejami i lesbijkami, ale po to, aby pokazać, że są obywatelami wolnego kraju.
Uczestnicy wiecu skandowali hasła: "Precz z kaczorem" i "Kaczki na taczki". Odegrano też kilka scenek, które miały ośmieszyć prezydenta Warszawy.
Młodzi ludzie z Federacji Młodych Demokratów przeszli pod bramę ratusza, gdzie krzyczeli "Spieprzaj dziadu".
Prezydent Warszawy Lech Kaczyński nie zgodził się na przeprowadzenie w piątek Parady Równości (współorganizowanej przez organizacje mniejszości seksualnych) i - mimo dwukrotnego uchylenia tej decyzji przez wojewodę mazowieckiego Leszka Mizielińskiego - nie zmienił zdania. Dlatego postanowiono zorganizować wiec zamiast Parady Równości.
Na Placu Bankowym zebrał się też tłum gapiów-przeciwników wiecu, który skandował hasła: "Inni do domu" i "Róbcie to w domowym zaciszu".
Większość uczestników ubrana była w czarne koszulki, symbolizujące żałobę po decyzji prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego zakazującej Parady Równości. Na transparentach widnieją hasła "Precz z homofobem Kaczyńskim", "Przemoc faszystów stop", "Stop dyskryminacji gejów i lesbijek".
Zbierane były podpisy pod wnioskiem o odwołanie prezydenta Kaczyńskiego. Uczestnicy mieli też flagi, znaczki i skarpetki w kolorach tęczy. "Chcemy pokazać ludziom, że jesteśmy i zmienić opinię, jaka krąży o nas, lesbijkach" - wyjaśniła jedna z uczestniczek wiecu.
Uczestnicy Wiecu Wolności odczytali list wicepremier Izabeli Jarugi-Nowackiej. W liście wicepremier podkreśliła m.in., "że demokracja nie jest dyktaturą większości, a o jej jakości świadczy fakt, na ile realizowane są prawa wszystkich mniejszości i każdej jednostki".
Podczas wiecu miał miejsce incydent - nieznany sprawca podszedł do Szymona Niemca z Międzynarodowego Stowarzyszenia Gejów i Lesbijek na rzecz Kultury w Polsce i wylał na jego głowę miskę bitej śmietany. "Dobrze, że to śmietana, a nie kamienie czy butelki. Szkoda, że musimy żyć w kraju, w którym rządzi terror" - powiedział Niemiec.
Przedstawiciele Ligi Polskich Rodzin i Młodzieży Wszechpolskiej zapowiedzieli, że ich członkowie i sympatycy w żaden sposób nie będą zakłócać piątkowego wiecu środowisk gejowskich na Placu Bankowym.
"Zaapelowałem do wszystkich naszych członków i sympatyków, aby z daleka trzymali się od Placu Bankowego o godz. 13 dzisiaj" - powiedział wicemarszałek województwa mazowieckiego Wojciech Wierzejski (LPR).
Wiceprezes Młodzieży Wszechpolskiej Cyprian Gutkowski oświadczył, że członkowie stowarzyszenia nie chcą być używani jako straszak na środowiska homoseksualne. "Oświadczamy, że nie zamierzamy pojawić się na Placu Bankowym i nie bierzemy odpowiedzialności za to, co może tam się wydarzyć, bo nas tam nie będzie" - zapewnił Gutkowski.
Tymczasem - jak donosi agencja PAP - polska ambasada w Paryżu stała się celem symbolicznego ataku mniejszości seksualnych. Według ulotek rozrzuconych przez sprawców zajść, była to odpowiedź na panującą w Polsce homofobię, przejawiającą się w postawie władz.
Incydent wydarzył się około pół do dziewiątej rano, o czym powiadomił I sekretarz ambasady RP Wieńczysław Otto. Według dyplomaty, około tuzina manifestantów z transparentem zaczęło wykrzykiwać hasła przeciwko dyskryminacji mniejszości seksualnych. Konkretnymi dowodami prześladowania jest, jak twierdzą, zakaz demonstracji gejowskiej w Warszawie oraz wcześniejsze wrogie reakcje i przepychanki w Krakowie przy okazji gejowskiego marszu tolerancji.
Manifestanci piętnowali również zbyt wielki, ich zdaniem, wpływ Kościoła w Polsce. I by zilustrować niebezpieczeństwo klerykalizmu, grożące Europie z powodu Polski, nieśli niebieską flagę unijną, na której zamiast gwiazd widniały krzyże.
Ścianę budynku ambasady obrzucono niewielkimi pociskami z farbą. Miały one - jak napisano w rozrzuconych ulotkach - utworzyć siedem barw tęczy, które widnieją na sztandarze homoseksualistów walczących o równe prawa. W tych plamach trudno się jednak dopatrzyć tęczy - powiedział konsul Andrzej Tarnawski.
Wszystko odbyło się bardzo szybko i oprócz ochrony nikt "ataku" nie zauważył. Interweniowała policja, ale nikogo nie zatrzymano.
(PAP / Gazeta Wyborcza)
http://www.lemonde.fr/web/recherche_articleweb/1,13-0,36(...)0,0.html
Okazuje sie, ze w tym roku spalono zywcem pewnego geja we francuskim miasteczku w okolicach Calais. Co za barbarzynstwo!
Jednak jednostka ludzka jest istota prymitywna. Jestesmy jeszcze na niskim szczeblu rozwoju cywilizacyjnego, jesli nie potrafimy zaakceptowac innosci.
Nasza cywilizacja ziemska jest jeszcze na stadium barbarzynstwa, skoro dochodzi jeszcze do takich incydentow w tak cywilizowanym kraju, jak Francja.
Jako że Pan nie jest tolerancyjny dla kleru chociażby (ja jestem daleki od gloryfikacji i bezkrytycznosc weobec kleru) jak człowiek nietolerancyjny wobec innych może sie domagać tolerancji. Mam nadzieje że bede głosem wielu którzy tak myśle jak powiem że nie jest Pan dla mnie żadnym reprezentantem. Pozdrowienia z Poznania