Dwa kolejne teksty z dwóch stron barykady
Poniedziałkowe (26.08.2002) wydanie Gazety Wyborczej przynosi dwa kolejne teksty w prowadzonej od czterech tygodni dyskusji o gejach i ich prawach do zawierania związków partnerskich. Dotychczas ukazało się w tej sprawie już siedem artykułów .
Psycholog Zofia Milska-Wrzosińska w sposób pełen temperamentu choć mało logiczny i zrozumiały, rozprawia się z krytykami jej poprzedniego tekstu pt. "Co wolno gejom". Uderzając w płaczliwą nutę pokrzywdzonej i niezrozumianej, zaraz potem dotkliwie drapie pazurami swych adwersarzy, starając się udowodnić, że nie napisała tego co napisała i nie reprezentuje poglądów tak jasno poprzednio wyłożonych. Jej główna teza polega na twierdzeniu, że dyskusja na temat homoseksualizmu kneblowana jest przez "polityczną poprawność". Ponieważ wyliczanie zawartych w tekście sprostowań, zaprzeczeń i polemik nie wnosi do sprawy nic nowego, z całego długiego wywodu Milskiej-Wrzosińskiej przytoczyć warto jedno kluczowe zdanie: "Jest dla mnie oczywiste, że trwały związek homoseksualny powinien być chroniony prawnie tak samo jak każda inna bliska relacja (heteroseksualna, ale także np. wieloletnia nieseksualna przyjaźń). Z analizy wypowiedzi prasowych na ten temat (w tym Jacka Kochanowskiego) wynika, że umożliwiające to ustalenia prawne nie zawsze są wobec związków homoseksualnych przestrzegane. W pełni popieram walkę o praktyczne stosowanie tych praw, nie będąc wszakże pewną, czy konieczna jest odrębna regulacja."
Drugi tekst, noszący tytuł "Prawo do szacunku" napisał Jacek Kochanowski, socjolog. To on właśnie wywołał tak ważną dla całego polskiego środowiska LGTB dyskusję na łamach Gazety Wyborczej. Także i on odwołuje się do publikowanych poprzednio głosów, jednak w sposób spokojny i wyważony. Przypomina, że jego celem było "zwrócenie uwagi na to, że brak prawnego uregulowania statusu związków jednopłciowych jest aktem społecznej niesprawiedliwości, ponieważ dyskryminuje w sposób niezasłużony część obywateli." I konkluduje: "Rzecz polega po prostu na tym, że niektórzy ludzie kochają i układają sobie życie z osobami tej samej płci i jest to warunek ich szczęścia. Nie chodzi zatem o ustalenie, czy homoseksualizm jest, czy nie jest moralny - konsensus w tej sprawie z reprezentantami etyki katolickiej jest, jak sądzę, wykluczony. Chodzi o uwzględnienie pewnego faktu społecznego - w społeczeństwie są osoby homoseksualne, które tworzą trwałe związki, i związki te mają prawo do społecznego szacunku i ochrony prawnej. Nie istnieje żaden racjonalny powód, dla którego heteroseksualna większość społeczeństwa miałaby odmawiać mniejszości wybierającej związki jednopłciowe owego szacunku, który wyraża się m.in. w przyjęciu rozwiązań prawnych umożliwiających tym związkom wyjście z podziemi i godne życie. Lesbijki i geje mają prawo do szacunku dla swoich związków, podobnie jak chrześcijanie mają prawo domagać się szacunku dla swojej tradycji. Rzeczą zaś państwa i instytucji demokratycznych jest owe prawa pogodzić tak, by ukształtowany w efekcie ład społeczny można było nazwać ładem sprawiedliwym. O tego rodzaju prawie do szacunku każdej ze stron chciałbym rozmawiać."
Zachęcamy do lektury GW i dyskusji na forum.
(red)
A co do Parad... "Normalni" geje (a szczerze mowiac nie wiem co to takiego?!?) przede wszystkim lubia narzekac. Niech sie rusza i przyjda na parade, a skoro sa wiekszoscia, to z pewnoscia przycmia te piora... Ale o dziwo Ci normalni, mescy i twardzi boja sie bardziej od poprzeginanych ciot w piorach...
A pani Zosia niestety popelnia pare bledow : twierdzi, ze jestesmy grupa zwiekszonego ryzyka zarazeniem HIV/AIDS (a to kompetna bzdura jak sie wezmie pod uwage ostatnie padania) i do grupy kriminogennej, a to juz przestepstwo. Niech pani Zosia mowi sobie i pisze co chce, ale musi liczyc sie z konsekwencjami.
Pozdrawiam.
Bardzo często komentuję różne nowinki, w kilku przypadkach wywołałem wściekłość innych "komentatorów" i to jest chyba kręcące... Coś się dzieje, toczy się dyskusja... A tym razem CISZA GROBOWA...