Obraźliwy artykuł w Gazecie Wyborczej
Międzynarodowe Stowarzyszenie Gejów i Lesbijek na Rzecz Kultury w Polsce pragnie wyrazić swoje głębokie oburzenie kolejnym tekstem pani Zofii Milskiej- Wrzosińskiej opublikowanym w dniu dzisiejszym przez Gazetę Wyborczą.
Artykuł "Komu wolność, komu knebel" jest w naszym mniemaniu kolejną próbą zafałszowania rzeczywistości. Argumentacja autorki według nas nie mieści się
nie tylko w kanonach dobrego smaku, ale w większości przypadków jest dla adwersarzy pani Wrzosińskiej obraźliwa.
Nie jest naszym celem polemizowanie z autorką w sprawach, w których w sposób oczywisty się myli. Nie jest również dla nas priorytetowe rozpoczynanie kolejnej batalii mającej na celu przeforsowanie którejkolwiek z teorii pochodzenia homoseksualizmu. Jednak kilka użytych przez autorkę sformułowań i wniosków jest dla nas na tyle bulwersujących, że nie możemy pozostawić ich bez odpowiedzi.
Pani Wrzosińska w swoim artykule, w sposób niegodny psychologa i psychoterapeuty zarzuca naszemu środowisku między innymi kryminogenność. Argument jest naszym zdaniem żywcem wzięty z argumentacji stosowanej w roku 1968 przez pracowników Służby Bezpieczeństwa dla usprawiedliwienia słynnej Akcji Hiacynt, podczas której bezprawnie aresztowano kilkanaście tysięcy polskich homoseksualistów. Przywoływanie podobnych argumentów świadczy nie tylko o złej woli autorki, jest także dowodem na to, że nie potrafi ona przyznać się do błędu, tkwiąc w zacietrzewieniu godnym lepszej sprawy.
Nie jest to jednak jedyny zarzut, jaki mamy przeciwko pani Wrzosińskiej. Wyciągając z naszych oświadczeń i artykułów swoich adwersarzy pojedyncze zdania, próbuje ona udowodnić, że wszyscy potwierdzamy jej chore teorie. Posuwa się nawet do manipulacji, twierdząc jakoby nikt nie zanegował jej pseudonaukowych wywodów. Świadczy to naszym zdaniem jedynie o tym, że nie zadała sobie najmniejszego trudu wnikliwego przeczytania choćby jednej z naszych wypowiedzi.
Biorąc pod uwagę powyższe zarzuty, oraz inne, nie ujęte w treści tego oświadczenia chcemy poinformować, ze w dniu jutrzejszym skierujemy do właściwej prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przez panią Wrzosińską przestępstwa przeciwko grupie społecznej, którą mamy zaszczyt reprezentować.
ILGCN
Podziwiam was chlopaki, Szymonie, Krzysztofie i reszto ILGCN. Chwala wam za wasza prace, za odwage i za bezinteresownosc. Pozdrawiam i zycze mocnego kregoslupa.
pozdrawiam serdecznie zyczac wiecej optymizmu :)
Przeciwnikom wniosku do prokuratury chciałbym zadać pytanie: jak daleko musiałaby posunąć się p.ZMW, żeby "zasłużyć" na taki wniosek?
Oczywiście, krzywda wynikająca z takiego jednego artykułu nie jest duża. I dlatego, nawet jeśli p.ZMW zostanie ukarania [w co nie wierzę :(], to niewielką karą. Ale musi być jasne, że jest granica między "nieszkodliwym" chamstwem [świadczącym raczej o mówiącym], a szkalowaniem. I taki wniosek może spowodować, że autorzy artykułów, zastanowią się czy to, co chcą napisać nie podpada pod tę drugą kategorię [np. czy przed sądem umieliby uzasadnić, że mieli podstawy, żeby to coś napisać].
Pozdrawiam, Marek
Zamiast przedstawić swoje racje, dlaczego jednak podanie M-W do sądu jest słuszną decyzją, ty obrażasz się i opluwasz tych, którzy jednak na swoją miarę aktywni chcą być, udzielają sie (nie agresywnie) na forach i dzielą przemyśleniami.
"...i być tacy jak wy..." - czyżbyś uważał, że jesteś lepszy i mądrzejszy nie tylko od homofobów pokroju M-W, ale również od sympatyzujących, ale nie klakierskich, gejów? Czy może w ILGCN jest miejsce tylko dla klakierów, lizusów i "poprawnie myślących"?
Oczywiście, że nie macie możliwości pozwać kogokolwiek w imieniu wszystkich gejów i lesbijek (prezydent też nie jest prezydentem wszystkich Polaków). Ale jeśli już napływają do was jakies opinie, warto chyba je przemyśleć.
I nie dziw sie Szymonie, że przy takim autokratycznym stylu działania, słychać zarzuty spełniania własnych celów (ambicji? sławy? uznania?), bo sam dajesz soim adwersarzom broń do ręki. I nie wyczytaj tylko w tym zdaniu zarzutu, że tak własnie jest. Nie interesują mnie twoje motywy, a twoja praca godna jest najwyższego uznania i bardzo ją szanuję.
Może dla odmiany dasz znać, czy złożyliście ten pozew? I ten jeden raz, pisząc do sympatyków w końcu i ideowych przyjaciół, powstrzymasz żółć i schowasz pazurki?