Dyskusja o gejach w Gazecie Wyborczej
W dyskusji, wywołanej opublikowanym kilka dni temu w GW artykułem Jacka Kochanowskiego, doktoranta Instytutu Socjologii UW (IS informowała) zabrał głos znany socjolog, profesor UW Ireneusz Krzemiński. Jego tekst, zatytułowany "Jak pozbyć się tych okropnych gejów?" jest ostrą polemiką z Zofia Milską-Wrzosińską - psychologiem z Laboratorium Psychoedukacji, której homofobiczne wywody miały stanowić kontrargumenty na wyważone opinie J. Kochanowskiego.
Krzemiński pisze m.in.: "Trudno nie być poruszonym, jeśli osoba, która współtworzyła polską psychologię humanistyczną niespodzianie wyraża poglądy działaczek ZChN - także walczących z bezczelnymi żądaniami pedałów, o, pardon, osób homoseksualnych. Opublikowany w "Gazecie Wyborczej" [z 2 sierpnia 2002 r.] artykuł "Co wolno gejom?" poruszył mnie podwójnie. Po pierwsze - ze względu na jego autorkę, po drugie - na treść. Trudno nie być poruszonym, jeśli zna się Zofię Milską-Wrzosińską, jedną z tych osób, które zmieniły polską psychologię i psychiatrię. Wspólnie z Jackiem Santorskim tworzyła ruch młodych psychologów i socjologów zwany psychologią humanistyczną. To m.in. dzięki niemu pojawiła się praktyka psychoterapeutyczna dająca tysiącom ludzi nieocenioną pomoc. W ramach tych humanistycznych przemian w psychiatrii pacjenci z chorych stali się klientami, zlikwidowano również jednostkę chorobową nazywaną homoseksualizmem. Trudno nie być poruszonym, czytając tekst, rzec można, nestorki humanistycznych zmian w polskiej praktyce terapeutycznej, która niespodzianie daje wyraz poglądom, których nie wyrażały w tak agresywnej formie nawet znane z poprzednich parlamentów posłanki ZChN, także walczące z moralną patologią, a więc i z bezczelnymi żądaniami pedałów, o, pardon, osób homoseksualnych. A w taką właśnie walkę wdała się nasza autorka."
Głos w tej samej sprawie zabrał też Jan Trzciński w tekście pt. "Rośnie apetyt geja". Uważa on że "homoseksualiści w Polsce mogą swobodnie i godnie żyć, jeżeli nie łamią obowiązujących wszystkich obywateli norm moralnych i prawnych. Ustawa o partnerstwie byłaby dla gejów wyłomem w murze. A apetyt rośnie w miarę jedzenia. Wbrew temu, co w artykule "Geje nie będą udawać małżeństw" ("Gazeta Wyborcza", 1 sierpnia 2002) twierdzi Jacek Kochanowski, przyjęcie przez państwo ustawy o partnerstwach homoseksualnych nie tylko dałoby tej grupie nienależne jej przywileje, ale i zrodziło poważne negatywne skutki społeczne, przyczyniając się w konsekwencji do zwiększenia nikłej dziś wrogości wobec osób o orientacji gejowskiej."
Odnośnik do tego i pozostałych interesujących tekstów w Gazecie Wyborczej znajdziecie poniżej.
(red)
Trajan