Andrzej Osęka: "Geje bez piór"
W "Gazecie Wyborczej" ukazał się kolejny tekst w dyskusji o gejach. Jego autor, Andrzej Osęka, pisze między innymi: Ludzie wyobrażają sobie homoseksualistów tak, jak ich pokazuje telewizja, gdy urządzają prowokacyjne parady. O tym, że geje żyją wśród nas, w społeczeństwie i w kulturze, większość po prostu nie wie.
A oto kilka cytatów z artykułu:
- Prawda, w cywilizowanych krajach nie idzie się już za homoseksualizm do więzienia, nadal jednak można - będąc gejem - narazić się na akty dyskryminacji z różnych stron, także całkiem niespodziewanych.
Przed niespełna dwoma laty pisałem w "Gazecie": "Można by długo wymieniać znane dziś w naszym kraju osoby życia publicznego - homoseksualistów płci obojga: pisarzy, lekarzy, prawników, uczonych, aktorów, polityków, filmowców, muzyków, piosenkarzy, ludzi biznesu, reklamy, telewizji, ludzi teatru, opery, baletu etc., etc. - które nie mają zamiaru mówić publicznie w III Rzeczypospolitej o swych seksualnych preferencjach".
- W polskich pismach gejowskich próżno szukalibyśmy prezentacji na przykład tego, co pisarze, rzeźbiarze, aktorzy (czy też pisarki, rzeźbiarki, aktorki) o orientacji homoseksualnej wnieśli (wniosły) do kształtowania wrażliwości na płeć ludzi. Nie ma tu gejów takich jak Platon, który układał subtelne dialogi dotyczące miłości między mężczyznami, jak Proust, a choćby i - bardzo perwersyjny w swych erotycznych rysunkach - Aubrey Beardsley. Wciąż przewija się natomiast obfita produkcja działającego głównie w USA Toma z Finlandii (były pracownik agencji reklamowej podpisujący się jako "Tom of Finnland"). Rysuje on zwalistych byczków o wypolerowanych mięśniach, gołych lub wciśniętych w spodnie pękające w kroczu od nadmiaru zawartości. Na okładce pisma "Gejzer" (nr 2-3, 2000) zobaczyć można jedną z jego prac - manifest panhomoseksualizmu - gdzie supergej, nagi blondyn z czarnym wąsem, obejmuje kulę ziemską.
- Publikacje gejowskie w Polsce należą, niestety, do subkultury monotonnej, niepokojąco bliskiej czasem przemysłowi porno. Nawet miesięcznik "Inaczej", gdzie publikuje się m.in. wnikliwe teksty na temat tolerancji i nietolerancji wobec mniejszości seksualnych w różnych krajach świata, zamieszcza i takie anonse: "Miły i przystojny 23-letni student oferuje swój tyłek panu, który może go zasponsorować". Redaktor tłumaczył mi obecność tych ogłoszeń walką o utrzymanie się na rynku. To jednak niebezpieczna forma walki. Współudział w erotycznym sponsorowaniu utrwala klimat dwuznaczności otaczający homoseksualizm.
- Nie przyzna się w Polsce gejom i lesbijkom należnych im - jak każdemu człowiekowi - praw, póki nie dotrze do ludzi, że to nie wyklęci przez Biblię nieznani nikomu obcy, lecz nasi sąsiedzi właśnie, których widujemy co dzień.
(skróty: redakcja)
W artykule Osęki nie znajduję jednego elementu: wskazówki, skąd wziąć forsę na wydawanie gejowskiego pisma bez seksu. Bo koleżanki-geje takich pism nie chcą kupować. Generalnie, niezbyt interesują się duchowością a za to więcej dupowością. Dlatego właśnie padło pisemko "Inaczej"...
1) Strona w przygotowaniu
2) Czy uznajesz takie strony jak np:
(http://www.infopt.demon.co.uk/)
(http://psychology.ucdavis.edu/rainbow/index.html)
(www.pflag.org/)
za propagande?
Dla mnie stanowia zdrowa alernatywe.
Poniewaz nie mam w tej chwili dostepu do polskiej prasy inaczej jak przez internet, wierze Ci na slowo. Ze smutkiem tez musze przyznac ze jesli tak jest to wobec tego rzeczywiscie zmienia sie moja opinia o polskiej prasie.
Tylko jedno mam pytanie-gdzie zaczynaja sie granice propagandy???
Pozdrawiam.
Pokusiłem się i przejrzałem działy ogłoszeń we wszystkich dziennikach wychodzących w Warszawie. W KAŻDYM znalazłem ogłoszenia towarzyskie, w tym ogłoszenia agencji towarzyskich.
Nawet w Rzeczypospolitej.
Rozumiem, że teraz zmienisz zdanie o całej polskiej prasie?
Mysle ze odrobina autocenzury nigdy nikomu jeszcze nie zaszkodzila. Ale uwazam tez, ze powinny istniec powazne pisma i strony www gejowskie, ktore takich ogloszen nie zamieszczaja. Wlasnie dlatego ze chca byc na wysokim poziomie. Wtedy jesli heteryk by sie tym zainteresowal, mialby obraz taki sam jaki znalazlby wsrod pism dla heterykow -- jedni tylko o seksie, a inni o innych, niewulgarnych tematach.
Moim problemem jest to, ze jesli nawet chce polecic znajomemu/znajomej jakies pismo lub strony gejowskie, to musze ograniczas sie do czasami bardzo dobrych i rzeczowych stron zagranicznych, gdyz ani ja ani moi znajomi nie maja ochoty byc narazeni na ogloszenia typu: "BYCZEK OBCIAGNIE OBDARZONEMU, MESKIEMU,KOLESIOWI " -- cytat z Innej Strony. Mysle ze problemem jest brak wyboru, a nie to, zeby takie cos wyeliminowac. Tak jak u heterykow puszczalstwo jest i bedzie -- ale czy musi byc w kazdym miejscu z nalepka homo?
W takim razie odwoluje lecz niestety (?) zmieniam zdanie o Gazecie Wyborczej.
Ale Oczyscie nie chodzi tu o seks...prawda?