Artykuł w Trybunie
W dzienniku Trybuna, organie Sojuszu Lewicy Demokratycznej (wydanie 7/8 września2002), senator Maria Szyszkowska zamieściła artykuł, który jest odpowiedzią na tekst psycholog Zofii Milskiej-Wrzesińskiej, zamieszczony niedawno w Gazecie Wyborczej. Oto tekst artykułu:
"Niezmiernie wysoko cenię ten rzadki w dzisiejszych czasach przywilej, którym jest dla mnie pełna wolność słowa w tej rubryce. Zdaję sobie sprawę z bolesnych ograniczeń wolności pod pozorami jej przywracania w naszym kraju. Na marginesie dodam, że w latach siedemdziesiątych - aż do likwidacji pisma - miałam możliwość nieskrępowanego wypowiadania swoich poglądów w paxowskich "Kierunkach", których naczelnym redaktorem przez wiele lat był Zygmunt Lichniak. Nie podejmowałam jednakże wówczas problematyki politycznej, co zdarza mi się często obecnie; wtedy obszar moich zainteresowań był węższy. Przemawiała do mnie wieloświatopoglądowość głoszona przez PAX i jestem przekonana o głębokim sensie społeczeństwa wieloświatopoglądowego, warunku rzeczywistej demokracji. Jest niepokojące, że wielu publicystów głosząc tolerancję, zarazem ocenia wybrane sposoby życia i systemy wartości jako niemoralne. Na przykład deprecjacja środowiska homoseksualnego u nas idzie tak daleko, że przypisuje mu się kryminogenność. Taki zarzut prowadzi do szerzenia nietolerancji. Idąc tym tropem możnaby powiedzieć, że większość naszego społeczeństwa, którą tworzą osoby o skłonnościach heteroseksualnych, jest kryminogenna. Można - podejmując wypowiedź w duchu tego rodzaju demagogicznych polemik - powiedzieć także na przykład, że określona religia jest kryminogenna skoro ją wyznaje większość więźniów.
Piszę o tym, ponieważ nie po raz pierwszy zauważam manipulowanie świadomością czytelników przez "Gazetę Wyborczą". Problem jest poważny, ponieważ wciąż wielu Polaków, w tym znaczna część inteligencji, sięga po tę gazetę. O wiele lepiej łamana i czytelna oraz pozbawiona nieznośnego natłoku reklam jest "TRYBUNA". Ale moda na czytanie "Gazety Wyborczej" utrzymuje się.
W końcu sierpnia w "Gazecie Wyborczej" ukazał się artykuł z pozoru życzliwy dla środowiska homoseksualnego. Wiadoma jest autorce dulszczyzna obyczajowa w Polsce i niechęć do homoseksualistów. Zofia Milska-Wrzosińska w tekście "Komu wolność, komu knebel" jednak zarzuca środowisku homoseksualnemu kryminogenność. Nasuwa mi się tu analogia ze twierdzeniem filosemitów, którzy mawiają: "To dobry człowiek, chociaż Żyd".
Nie chcę doszukiwać się powodów, które sprawiły, że media nie podniosły sprawy nietolerancji sączonej przez ten artykuł oraz nie upubliczniły oświadczenia Zarządu Międzynarodowego Stowarzyszenia Gejów i Lesbijek na rzecz Kultury w Polsce.
Przeciętnego człowieka na ogół drażni ktoś żyjący w sposób, który odbiega od powszechnych schematów. Ale jest oczywiste, że homoseksualizm to jedna z postaci normalnego życia seksualnego. Wiadomo także, że wielu wybitnych twórców - których dzieła czcimy - przejawiało i przejawia takie skłonności.
Jest oczywiste, że wśród heteroseksualistów są obok jednostek przyzwoitych i wysoce moralnych także ludzie tworzący margines społeczny. Wywoływanie lęku przed homoseksualizmem jako rzekomo środowiskiem kryminogennym jest nieuczciwe.
Argument autorki, że będąc homoseksualistą człowiek na starość staje się samotny jest naiwny, bo przecież osamotnienie jest faktem właśnie w heteroseksualnym środowisku.
Maria Szyszkowska
(red)
to się dowie jak zamkniete horyzonty prezentuje ta kupa papieru, po za tym chyba nie ważne jest czy ktoś lansuje taką czy inną gazetę byleby zachowywał się tak by zasługiwać na miano człowieka i chyba żaden z powyższych mówców nie bardzo zrozumiał chęć stania w obronie Waszych poglądów jakie niezmiennie prezentuje Pani Szyszkowska
Pozdrawiam,
L.
Nigdy też bym nie zamienił Gazety Wyborczej na Trybunę :-)
Pozdrawiam
http://www.trybuna.com.pl/200209/d.htm?id=0714
Pozdrawiam! ;)
Całe szczęście, że dostatecznie dużo osób wybiera wieloświatopoglądową "Wyborczą" (a przecież o pluralizm chodzi P. Szyszkowskiej) aniżeli "Trybunę", która jest głosem wyłącznie jednej opcji i jednej partii, a to akurat NIE MA NIC WSPÓLNEGO z mnogością rozmaitych sądów i opinii.