Artykuł Gazety Wyborczej o konkubinatach
W poniedziałkowym wydaniu Gazety Wyborczej ukazał się ważny i konstruktywny artykuł Ewy Siedleckiej pod tytułem "Konkubinaty policzone i niepoliczone". Fakty w nim podane mają niezwykle ważne znaczenie dla całego polskiego środowiska LGTB. Szkoda, że dyskusję przedspisową zdominowała kwestia "narodowości homoseksualnej", nie zaś tak istotna sprawa jak całkowite pominięcie w spisie partnerstwa jednopłciowego. Oto pełen tekst artykułu Gazety Wyborczej:
"Ustawa o Narodowym Spisie Powszechnym przewiduje policzenie wszystkich konkubinatów. Generalny komisarz spisowy poprawił ustawę: policzone będą tylko konkubinaty heteroseksualne. Organizacje homoseksualistów protestują.
Według załącznika do ustawy w spisie zbierane będą dane m.in. o "stopniu pokrewieństwa, powinowactwie lub innym związku z głową gospodarstwa domowego". Są rubryki, gdzie zaznacza się rodzaj tego związku: formalny - czy jest się żoną lub mężem "głowy gospodarstwa domowego" - czy też nieformalny - czy jest się "partnerem lub partnerką". Natomiast instrukcja dla ankieterów wydana przez generalnego komisarza spisowego mówi, że "partnera lub partnerkę" zaznacza się tylko, jeśli jest on płci przeciwnej, niż "głowa". Jeśli jest płci tej samej, należy go wpisać w rubrykę "osoba niespokrewniona".
- Komisarz spisowy samowolnie, bez podstawy prawnej, zmienił ustawę - mówi Marek Szymczyk z Instytutu Społecznej Obecności Mniejszości Seksualnej. - W dodatku zmienił ją w sposób dyskryminujący konkubinaty homoseksualne. To spowoduje, że dla celów statystycznych takie związki, dotyczące co najmniej kilku procent Polaków, nie będą istnieć [przyjmuje się, że w każdej populacji jest od 5 do 10 proc. homoseksualistów - red.].
Szymczyk podkreśla też, że instrukcja wymusza na partnerach homoseksualnych dokonanie wykroczenia: - Zmusza mnie do zeznania, że nie prowadzę gospodarstwo domowego z "partnerem", co nie jest prawdą. Za to grozi mi kara grzywny, dlatego będę zmuszony zażądać od rachmistrza pisemnego oświadczenia, że uniemożliwił mi podanie prawdy.
Stowarzyszenie "Lambda" i Instytut Społecznej Obecności wystąpiły do generalnego komisarza spisowego, żądając zmiany instrukcji dla rachmistrzów jako niezgodnej z ustawą. O wyjaśnienia zwrócił się też przewodniczący senackiej komisji polityki społecznej i zdrowia Marek Balicki. - Coś jest na rzeczy. Zamierzam zwrócić się o niezależną ekspertyzę prawną w tej sprawie. Jeśli potwierdziłoby się przypuszczenie, że ustawa została zmieniona instrukcją, to mogą zostać zakwestionowane wyniki spisu.
Z generalnym komisarzem spisowym Tadeuszem Toczyńskim nie udało się nam porozmawiać. Jego biuro prasowe kilka dni temu obiecało przysłać oficjalne stanowisko komisarza w tej sprawie, ale tego nie zrobiło. Ustnie poinformowano nas jedynie, że w instrukcji nie ma żadnej sprzeczności z ustawą, że konkubinatów homoseksualnych "nie przewiduje prawo", a także, że nie wolno wymuszać deklaracji o orientacji seksualnej. Podobne argumenty znalazły się w pisemnej odpowiedzi, jakiej generalny komisarz spisowy (i prezes GUS w jednej osobie) udzielił organizacjom mniejszości seksualnych. Kopię dostała Kancelaria Prezydenta, do której instytut zwrócił się w tej sprawie.
- My chcemy być policzeni, a więc nie ma mowy o wymuszaniu deklaracji - uważa Yga Kostrzewa, rzecznik prasowy "Lambdy".
- Uzyskanie drogą spisu informacji o ilości partnerskich związków nieformalnych byłoby ważne, bo wiedzielibyśmy, jaka jest skala zjawiska. To ma wpływ na politykę społeczną, a także na rozwiązania prawne, choćby na przygotowywany projekt ustawy o zalegalizowanym partnerstwie - mówi Joanna Sosnowska, posłanka SLD."
Tyle artykuł w Gazecie Wyborczej o pominięciu przez Główny Urząd Statystyczny możliwości ustalenia liczby konkubinatów jednopłciowych w Polsce .
Wnioski, jakie wypływają z artykułu nie są budujące. Jednak zarówno Lambdzie, jak i Instytutowi Społecznej Obecności Mniejszości Seksualnej należą się podziękowania, za wyciągnięcie problemu na światło dzienne. Szkoda tylko że stało się to tak późno, bowiem spis rozpoczyna się już jutro. A przeforsowanie rozszerzenia ankiet spisowych o dane, dotyczące konkubinatów jednopłciowych miałyby dla całego naszego środowiska ogromne znaczenie.
Czy da się coś jeszcze zrobić? Mamy nadzieję że tak.
Redakcja IS
Mam jednak wrazenie, ze istnieje jeszcze jeden bardzo powazny problem. Po spozadzeniu danych statystycznych moze sie okazac, ze jest nas malo.... bardzo malo. Dlaczego? na to pytanie znaja odpowiedz chyba wszyscy. W kazdym razie ja i moj partner mamy zamiar podac, ze zyjemy w konkubinacie. Jednoplciowym ma sie rozumiec:)
1. Zarówno ustawa o spisie jak i będący załącznikiem do niej formularz spisowy A w żaden sposób nie dyskryminowały związków partnerskich osób tej samej płci. Mówiły one o związkach partnerskich bez określania płci osób w nich pozostających.
2. To wydana jako wewnętrzne zarządzenie służbowe przez Prezesa GUS Instrukcja Metodologiczna do Narodowego Spisu Powszechnego, przeznaczona dla rachmistrzów spisowych, zawierała dyskryminujące postanowienie, że za związki partnerskie uważane będą tylko związki osób płci przeciwnej. Instrukcja została zatwierdzona w grudniu roku ubiegłego, wydrukowana pewnie na początku bieżącego, a do informacji publicznej dostała się wraz z rozpoczęciem szkoleń dla rachmistrzów spisowych - dla nich była bowiem przygotowana. Trudno wiec mieć do kogokolwiek pretensje, ze działania podjęte zostały stosunkowo późno. Zostały podjęte dlatego, ze z taka informacja zwrócili się do mnie rachmistrzowie spisowi - osoby homoseksualne. Działania podejmowało wiele organizacji i osób.
3. Zostały podjęte skutecznie - w dzisiejszym głównym wydaniu Wiadomości TVP 1 prezes GUS poinformował, ze osoby pozostające w związkach partnerskich tej samej płci również mogą zgłaszać ten fakt rachmistrzom spisowym, jeżeli chcą ten fakt
ujawnić.
4. Jesteśmy winni wdzięczność osobom, które okazały nam pomoc w naszych staraniach:
- panu senatorowi Markowi Balickiemu, przewodniczącemu senackiej komisji spraw społecznych i zdrowia, który doprowadził w dniu 13 maja br. do mojego spotkania z panem Tadeuszem Toczyńskim - prezesem GUS - i również w tym spotkaniu uczestniczył. W trakcie tego spotkania przekazałem panu Prezesowi mój pogląd na temat nieprawidłowości instrukcji spisowej. Życzliwej i dużej pomocy udzielała także - również uczestnicząca w spotkaniu - pani Barbara Lis-Udrycka, dyrektor Biura Senatorskiego pana senatora Marka Balickiego.
- Pani minister Barbarze Labudzie z Kancelarii Prezydenta RP i
Biuru Spraw Spolecznych Kancelarii Prezydenta RP, a w
szczegolnosci kierujacej tym biurem pani dyrektor Iwonie Burszta-
Kubiak, za wystapienie do prezesa GUS z zadaniem wyjasnienia
sprawy i zmienienia dyskryminujacej zwiazki partnerskie osob
homoseksualnych instrukcji spisowej (raz jeszcze podkreslam:
INSTRUKCJI METODOLOGICZNEJ DO NARODOWEGO SPISU
POWSZECHNEGO a nie ustawy czy formularza spisowego, ktore
byly zupelnie OK)
- Biuru Spraw Społecznych Kancelarii Prezydenta RP, a w szczególności pani Iwonie Burszta-Kubiak, dyrektor BSS, która również występowała do prezesa GUS z zadaniem wyjaśnienia sprawy i zmienienia dyskryminującej związki partnerskie osób homoseksualnych instrukcji spisowej (raz jeszcze podkreślam: INSTRUKCJI METODOLOGICZNEJ DO NARODOWEGO SPISU POWSZECHNEGO a nie ustawy czy formularza spisowego, które były zupełnie OK)
- Pani redaktor Ewie Siedleckiej z Gazety Wyborczej - niestrudzonemu obrońcy praw człowieka, która poświęciła wiele swojej energii, inicjatywy oraz osobistego dziennikarskiego zaangażowania aby skłonić swoja redakcje do opublikowania
przygotowanego materiału.
Pomoc, która otrzymaliśmy świadczy o tym, ze w sytuacji w której zwracamy się o pomoc w sprawie oczywistej dyskryminacji osób homoseksualnych zawsze możemy liczyć na pomoc osób publicznych i dziennikarzy, dla których pojęcia takie jak demokracja i prawa człowieka nie są jedynie pustym, okolicznościowym frazesem
Pozdrowienia
Marek Szymczyk
Dyrektor ISOMS
INSTYTUT SPOLECZNEJ OBECNOSCI MNIEJSZOSCI SEKSUALNEJ
P.O. Box 52, 02-792 Warszawa, Polska
e-mail: isoms_(at)_free.ngo.pl
Jest też dostępna w internecie "Instrukcja metodologiczna do Narodowego Spisu Powszechnego Ludności i Mieszkań w 2002r. do samospisu", w której nie ma informacji, że partner/partnerka musi być płci odmiennej niż głowa gospodarstwa domowego.
A poza tym w Polsce konkubinat nie rodzi żadnych skutków prawnych (ani homo- ani heteroseksualny). Dziwi mnie więc stanowisko komisarza spisowego, który uważa, że związki nieformalne należy spisywać, pod warunkiem, że są różnopłciowe.
Może to, co napisałem jest nieco zawiłe ale jestem wzburzony nierównym traktowaniem związków nieformalnych.
Może powinniśmy wysyłać na ręce Prezesa GUS jakieś listy protestacyjne???
Pozdrawiam z frontu walki o równouprawnienie!