NSP a sprawa "branżowa"
Do końca czerwca trwał Narodowy Spis Powszechny 2011. Okazja byśmy dowiedzieli się czegoś o naszych rodakach - jak żyjemy, w co wierzymy, gdzie pracujemy, czy często migrujemy? Nasi czytelnicy zwrócili nam jednak uwagę na pewien problem - czy aby na pewno każdy miał okazję "się pokazać", czy spis był tak powszechny jak powinien być? Pamiętajmy - wyniki NSP są ważnym materiałem badawczym oraz źródłem informacji dotyczącym naszego społeczeństwa nie tylko dla socjologów, ale przede wszystkim dla dziennikarzy.
Spis powszechny dostarcza szczegółowych danych co do liczby ludności, jej terytorialnego rozmieszczenia, struktury demograficzno-społecznej, ekonomiczno-społecznej, czy warunków mieszkaniowych. Rewolucją tegorocznego spisu miała być możliwość wypełnienia skróconego formularza on-line (badanie pełne). Pełna wersja (badanie reprezentacyjne) arkusza spisu dostępna była tylko dla wybranych w drodze losowania osób. Co zatem znaleźliśmy, a raczej czego nie w obydwu arkuszach?
W Internecie każdy równy?
Zacznijmy od stanu cywilnego, na tę kwestię przede wszystkim zwrócili uwagę nasi czytelnicy. Dostaliśmy pytanie - "Jaki jest Pana(i) prawny stan cywilny", zgodnie z charakterem pytania mogliśmy wybrać pomiędzy: kawaler/panna, żonaty/zamężna, wdowiec/wdowa, rozwiedziony/rozwiedziona. Zabrakło nam możliwości zasygnalizowania życia w związku nieformalnym, w którym - z wyboru w końcu - żyje także dużo par różnopłciowych. W badaniu reprezentacyjnym sytuacja wygląda podobnie - chociaż - podczas szczegółowego opisu gospodarstwa domowego mogliśmy zaznaczyć osobę tej samej płci jako "partnera/partnerkę". Dlaczego zatem pytanie o stan cywilny nie zostało poszerzone? Rzecznik prasowy prezesa GUS, Artur Satora, na nasze pytanie, dlaczego NSP 2011 zamyka przed parami jednopłciowymi możliwość "pokazania się" w Polsce, odpowiedział: "W badaniu reprezentacyjnym istnieje możliwość uwzględnienia zarówno sytuacji par tej samej płci, jak również osób pozostających w konkubinacie - tworzących wspólne gospodarstwo domowe (tzn. mieszkających razem i wspólnie się utrzymujących". Dalej dowiadujemy się, że "W badaniu reprezentacyjnym, w którym oprócz standardowego zestawu pytań (tak jak w spisie pełnym), są pytania zawarte w poszczególnych modułach tematycznych, które obejmują zagadnienia nie badane w spisie pełnym lub znacznie w porównaniu do niego rozszerzone". Satora przywołuje także art. 6 pkt. 3 i 4 ustawy z dnia 4 marca 2010 r. o narodowym spisie powszechnym ludności i mieszkań w 2011 r., z którego dowiadujemy się, że:
"Wyłącznie na zasadzie dobrowolności mogą być zbierane od osób fizycznych dane dotyczące:
- pozostawania w związku nieformalnym;
- wyznania - przynależności wyznaniowej;
- liczby żywo urodzonych dzieci oraz planów prokreacyjnych.
Pozyskane z systemów informacyjnych administracji publicznej dane dotyczące niepełnosprawności mogą być uzupełniane na zasadzie dobrowolności w trakcie przeprowadzania badania reprezentacyjnego z udziałem osoby objętej spisem".
I wszystko jasne. Mogliśmy, ale nie musieliśmy podawać informacji, że żyjemy w związku nieformalnym - partnerskim. Niestety tylko w badaniu, które wypełnia wylosowane 20 proc. społeczeństwa.
"Smutnym jest fakt, iż przy okazji tak wielkiego przedsięwzięcia, jakim jest Spis Powszechny, urządzany raz na 10 lat, nie można zebrać niektórych danych faktycznych o Polkach i Polakach. Z punktu widzenia informacji, jakie można pozyskać choćby nt. pozostawania w związkach nieformalnych, są one niezwykle cenne. Ale cenne dla decydentów, którzy mogą pozyskane informacje w sposób celowy wykorzystać - np. podczas spisu z 2002 roku okazało się, iż związków nieformalnych (jedno i różnopłciowych) jest w Polsce ok. 200 tys. choć są to dane nieprecyzyjne i niepełne. Przy okazji tego spisu można byłoby dokładniej dowiedzieć się, ile takich par jest w tej chwili, jak również ile jest par jednopłciowych - ale Państwa to jakby nie interesuje, nie ma w ogóle takiego nawet pomysłu aby to badać - a takie informacje są pozyskiwane np. w Wielkiej Brytanii czy USA. Na pewno pozwoliłby to oszacować liczbę potencjalnie zainteresowanych ustawą o związkach partnerskich, która zapewne w niedługim czasie będzie głosowana w Sejmie. Bez informacji o liczbie związków nie można choćby oszacować kosztów jakie taka ustawa wniosłaby do budżetu Państwa" - ubolewa w rozmowie z nami Yga Kostrzewa z Stowarzyszenia Lambda Warszawa.
Kwestia wiary i niewiary
Kontrowersje u naszych czytelników wzbudziła także część badania dotycząca wyznania. W pytaniu o wyznanie religijne można było wybrać odpowiedź "nie należę do żadnego wyznania" lub ewentualnie odmówić odpowiedzi na pytanie. Ateiści i agnostycy mogą poczuć się dyskryminowani? "Nie pytamy o poziom wiary (bądź niewiary) tylko o przynależność wyznaniową. Istnieje również możliwość określenia braku przynależności do jakiegokolwiek wyznania" - tłumaczy naszemu portalowi Satora. "W państwie, gdzie ok. 90% społeczeństwa deklaruje się jako katolicy, ciekawym z punktu widzenia socjologicznego byłoby zobaczenie, ile osób jest agnostykami, niewierzącymi - tutaj umieściłabym jak największą kafeterię do wyboru. Nasuwa się przypuszczenie że albo decydenci mieli zbyt małą wyobraźnię co do możliwych odpowiedzi, albo komuś nie zależy na tym, by pokazać, jakie mniejszości (seksualne, wyznaniowe) faktycznie funkcjonują w Polsce" - dodaje Kostrzewa.
Na stronie internetowej GUS możemy poznać jeden z ważniejszych celów spisu: "Szczególną wagę w NSP 2011 przykłada się do pozyskania wiedzy na temat zmian zachodzących w procesach demograficznych i społecznych m.in. z uwagi na wzmożone migracje ludności po wstąpieniu Rzeczpospolitej Polskiej do Unii Europejskiej". Mamy wrażenie, że nie wszystkie zmiany.
Z niecierpliwością czekamy zatem na wyniki.
(md)
przestańmy szukać dziury w całym - nie jesteśmy pępkami świata - zarówno jako osoby LGBT jak i polacy ;/
Brawo, lepiej tego nie można było tego ująć ;-)
a tak na marginesie Polacy pisze się wielką literą :P
a tak na marginesie; nie trzeba powtarzać dwa razy w jednym zdaniu słowa "tego" ;P
racja !
przestańmy szukać dziury w całym - nie jesteśmy pępkami świata - zarówno jako osoby LGBT jak i polacy ;/
Brawo, lepiej tego nie można było tego ująć ;-)
a tak na marginesie Polacy pisze się wielką literą :P
a tak na marginesie; nie trzeba powtarzać dwa razy w jednym zdaniu słowa "tego" ;P
na (nie)szczęście nie muszę. ;)
spróbuj to powiedzieć Islandczykom, zniszczą cię :-)
przestańmy szukać dziury w całym - nie jesteśmy pępkami świata - zarówno jako osoby LGBT jak i polacy ;/
Brawo, lepiej tego nie można było tego ująć ;-)
a tak na marginesie Polacy pisze się wielką literą :P
jak to- "nie jesteśmy"?! Mój światopogląd legł w gruzach ;)
Sejm, 13 lipca 2011, posiedzenie od godz. 9.00 (punkt 6 obrad)
Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy - Kodeks karny (druk nr 4253) - uzasadnia poseł Ryszard Kalisz.
Warto byłoby aby osoby ze społeczności LGBT były widoczne podczas pierwszego czytania na galerii Sejmu.
KaFor
przestańmy szukać dziury w całym - nie jesteśmy pępkami świata - zarówno jako osoby LGBT jak i polacy ;/
To dopiero tragedia... ;)