Tekst Haliny Bortnowskiej w "Wyborczej"
Fakt, że kapłan katolicki jest gejem, wcale mnie nie gorszy - napisała Halina Bortnowska w opublikowanym na łamach Gazety Wyborczej (2-3 marca 2002) komentarzu, zatytułowanym "Powołanie i Orientacja". Autorka jest znanym teologiem, publicystką "Tygodnika Powszechnego" i wielu innych pism, znaną działaczką na rzecz praw człowieka, członkiem polskiego Komitetu Helsińskiego. Tekst Haliny Bortnowskiej trzeba koniecznie przeczytać, jest on bowiem napisany w duchu prawdziwego chrześcijaństwa. Szkoda, że osób tak mądrych i tolerancyjnych jak Bortnowska jest w Polsce tak mało. To tekst z GW:
"Fakt, że kapłan katolicki jest gejem, wcale mnie nie gorszy. Jako ludzie, kapłani muszą mieć jakąś orientację seksualną. To, że jest ona taka, a nie inna, o niczym nie przesądza. Także gej może stawiać sobie najwyższe wymagania moralne; może kierować się miłością i odpowiedzialnością - za siebie i za bliźnich. Jeśli zgodnie z wymaganiami prawa obowiązującego w Kościele rzymskokatolickim zobowiązał się do przestrzegania celibatu, to powinien żyć zgodnie z tym zobowiązaniem. Dla mnie to oczywiste. Smutne i groźne jest nadużycie zaufania, przekreślenie odpowiedzialności, głębokie naruszenie ojcowskiej roli, jaka jest powierzona biskupowi. To bardzo bolesna sprawa. Ale nie dotyka ona mojej wiary, bo szczęśliwie jej fundamentem i spoiwem nie jest czyjakolwiek moralność, nawet papieży, którzy w minionych wiekach nierzadko bywali potężnymi gorszycielami. Nie jest też w stanie mnie zgorszyć, choć bardzo boli, obojętne tolerowanie powszechnie znanego gorszącego postępowania na przykład duchownych-antysemitów czy duchownych kierujących się praktycznym materializmem. A więc nic się nie stało?
Stało się i dzieje się źle, bo złe postępowanie księży blokuje drogę do Boga tym, którzy Go być może szukają i znajdują kierunek zamknięty. W przypadku sprawy arcybiskupa poznańskiego, nawet jeśli zarzuty okażą się tylko częściowo słuszne, i tak mamy do czynienia z takim właśnie blokowaniem drogi. Dotyczyć to może szczególnie ludzi o homoseksualnej orientacji. W jakimś momencie życia stają oni wobec wyboru - jak wszyscy. Jednak pewną pokusę mają szczególną - uznać, że orientacja homoseksualna z góry stawia ich poza drogą dobra. Zaakceptować taki trujący stereotyp to wyrzec się ambicji godnego życia. Różne osoby i środowiska mają oczywiście odrębne zdania w sprawie warunków, jakie trzeba spełnić, by życie było godne. Ale da się zestawić przecież listę minimum aktualną dla obu orientacji seksualnych. Tak więc na pewno niegodny jest gwałt; niegodne jest wykorzystywanie cudzego zaufania czy zależności dla wymuszania kontaktów; niegodny jest seks sprzedajny (także za fawory); niegodna jest zdrada i każde traktowanie drugiego człowieka jako narzędzia do swoich celów.
Rzecz jasna - żadna orientacja seksualna nie chroni przed tym, co niegodne. I żadna do tego nie zmusza! Proszę, wierzmy w to dalej, mimo złego przykładu, który zdaje się o czymś innym świadczyć.
Sądzę też, że od tej pory nikt już nie będzie mógł uważać obecności i powołania gejów w Kościele za marginalny problem duszpasterski."
Źródło: Gazeta Wyborcza
Komentarz: Redakcja IS
Pozostaje tylko przypomnieć, że Armia USA dostała za takie praktyki bardzo mocno po nosie...przyjdzie zatem czas i na kler...