Przyczyn wykluczenia osób nieheteroseksualnych z życia publicznego doszukiwać możemy się m.in. w doktrynie dominującej ideologii religijnej, jaką jest w Polsce Kościół Katolicki. Podobnie w innych krajach, gdzie dominują monoteistyczne religie, szczególnie chrześcijańskie, równouprawnienie LGBTQ wciąż pozostaje odległą abstrakcją.
Jak ruch LGBTQ może wykorzystać racjonalne argumenty etyczne w dyskusji publicznej o swoich prawach, która coraz częściej jest dyskusją teologiczną? Jak przeciwstawić się moralnej indoktrynacji większości? Dlaczego prawa człowieka każdego obywatela zależą od poglądów religijno - moralnych większości? Jak to zmienić?
Na te i inne pytania postarają się odpowiedzieć uczestnicy debaty
"Homoseksualność i etyka: perspektywa emancypacyjna", która będzie miała miejsce w krakowskim
Klubie RE 25 marca o godz. 18.00.
W panelu wezmą udział:
- Adam Cioch (dziennikarz, tygodnik "Fakty i Mity")
- Jan Hartman (profesor filozofii, UJ, publicysta)
- Jerzy Krzyszpień (doktor filologii angielskiej, UJ, tłumacz)
- Adam Reising (historyk nauki, MA, Cambridge)
Moderacja: Aleksandra Sowa (KPH Kraków, Queerowy Maj)
Organizatorem
panelu jest krakowski oddział Kampanii Przeciw Homofobii, Inna Strona objęła wydarzenie swym patronatem.
a dziękuję ;D
Powiem Ci, że choćbym był jedynym człowiekiem, który nie wierzy w nadprzyrodzone moce, to już nie można napisać że każdy, bo ja np. nie :)
ok zwracam honor ;-)
Powiem Ci, że choćbym był jedynym człowiekiem, który nie wierzy w nadprzyrodzone moce, to już nie można napisać że każdy, bo ja np. nie :)
Tak, tylko że wtedy bóg był wszystkim, piorunem który walnął w drzewo, powodzią która dawała urodzaj lub śmierć, chorobą karzącą za grzechy.
Dziś nauka "odbiera" bóstwom kolejne pola do popisu i jedyne co może się jeszcze sensownie obronić boską ingerencją to początek wszechświata chyba, bo za mało jeszcze o nim wiemy, do czasu.
akurat w mezolicie nie wiemy jak wyglądał system wierzeń czy były to jakieś religie animistyczne. ale wiadomo że istniała wiara w życie po życiu, bo zachowały się liczne pochówki gdzie zmarłego wyposażano w różne rzeczy, masz racje ! nauka udowadnia że nie ma boga, ale nigdy się nie dowiemy co będzie po tej drugiej stronie jak już umrzemy, ja wierzę że coś jednak będzie może będę latał sobie w chmurkach a może zgodnie reinkarnacjonizmem zamienię się w jakiegoś robaczka nie wiem tego, ale wierze że coś tam jest; że jak zakopią mnie w ziemi to już będę sobie gdzieś indziej a nie zgnije w ziemi i na tym właściwie zakończy się mój żywot
Tak, tylko że wtedy bóg był wszystkim, piorunem który walnął w drzewo, powodzią która dawała urodzaj lub śmierć, chorobą karzącą za grzechy.
Dziś nauka "odbiera" bóstwom kolejne pola do popisu i jedyne co może się jeszcze sensownie obronić boską ingerencją to początek wszechświata chyba, bo za mało jeszcze o nim wiemy, do czasu.
Tylko, że tym czymś nie musi być wcale jakiekolwiek bóstwo ;)
nie musi być nim jakiekolwiek bóstwo aczkolwiek zauważ ze nawet tak prymitywne ludy jak ludność kultur mezolitycznych posiadała już swój system dosyć ciekawy nawet wierzeń :P
Tylko, że tym czymś nie musi być wcale jakiekolwiek bóstwo ;)
Bo w innych religiach monoteistycznych niechrześcijańskich równouprawnienie nie jest abstrakcją. To chrześcijanie mordują osoby LGBTQ, to w krajach z dominującą religią chrześcijańską można spotkać karę śmierci za homoseksualizm. Po prostu wszędzie tam, gdzie kraj ma korzenie chrześcijańskie mamy do czynienia ze zdziczeniem obyczajów i prześladowaniami osób LGBTQ.
Jestem tak zszokowany komentarzami na mój post, że zacytuwałem sam siebie. Nikt nie dostrzegł w moim poście ironii? Osoby, które twierdzą, że zagrożeniem dla nich jest klecha, a nie mufti są niespełna rozumu.
To cywilizacja europejska wyrosła na gruncie filozofii greckiej, prawa rzymskiego i religii chrześcijańskiej wymyśliła takie pojęcie jak prawa człowieka w ogóle. A Wy tu piszecie o zagrożeniu chrześcijaństwem i katolicyzmem. Litości!