"Późny homoseksualizm" - twierdzi ekspert
Wtorkowe wydanie "Gazety Wyborczej" informuje o tym, że "prokuratura oskarżyła 58-letniego nauczyciela jednej ze szkół podstawowych w Łodzi o molestowanie seksualne pięciu nieletnich chłopców. Jerzy R. czeka na proces w areszcie. Grozi mu do 10 lat więzienia. Według prokuratury, do zdarzeń dochodziło od lutego 1999 roku do lipca 2001 roku. W lipcu ojciec jednego z chłopców złożył zawiadomienie o molestowaniu seksualnym jego 14-letniego syna przez nauczyciela.
Jak ustalono, Jerzy R. był zatrudniony w szkole podstawowej na pół etatu jako nauczyciel matematyki. Jeden z pokrzywdzonych chłopców miał trudności w nauce i oskarżony zaproponował mu udzielanie dodatkowych lekcji. Chłopiec zaczął przychodzić do domu nauczyciela na korepetycje; w trakcie lekcji żony Jerzego R. nie było w mieszkaniu.
Według prokuratury, już podczas drugiej lekcji nauczyciel zachowywał się poufale wobec ucznia. Podczas kolejnych, nie zważając na protesty chłopca, wkładał mu ręce pod odzież, dotykał go w okolicach krocza i masturbował. Zmusił też chłopca do rozebrania się i za pomocą kamery video nagrał na kasecie intymne części ciała dziecka. Po tym zdarzeniu chłopiec zrezygnował z lekcji, nie wyjawił jednak rodzicom powodów.
Według prokuratury, w podobny sposób Jerzy R. zachowywał się też w stosunku do innego ucznia podczas udzielanych korepetycji w maju 2000 roku. W lipcu 2001 roku molestował seksualnie też trzech nieletnich uczestników obozu, na którym był wychowawcą. Przychodził w nocy do chłopców, dotykał ich narządów płciowych i masturbował.
Jerzy R. nie przyznaje się do winy. Podczas śledztwa wyjaśnił, że w trakcie obozu pomiędzy nim a chłopcami doszło do konfliktu, a pomówienie go o niewłaściwe zachowania jest ich reakcją na podjęte przez niego działania dyscyplinujące. Według prokuratury, psycholog obecna przy przesłuchaniach chłopców nie stwierdziła u nich tendencji do zmyślania.
Zdaniem biegłego psychiatry-seksuologa, u oskarżonego istnieje duże prawdopodobieństwo pojawienia się późnego homoseksualizmu. W opinii biegłych psychologów, mężczyzna nie przejawia objawów choroby psychicznej ani cech upośledzenia, a w czasie dokonywania zarzucanych mu czynów miał zdolność ich rozpoznania oraz możność kierowania swoim postępowaniem."
(Gazeta Wyborcza)
Szanownemu panu psychiatrze "pomylila sie" ("przez przypadek...") pedofilia z homoseksualizmem.
Pan specjalista myli widocznie przemoc seksualna wobec dzieci - z zakotwiczona w osobowosci orientacja homoseksualna.
Gejow i lesbijek, dzieci "seksualnie" absolutnie nie interesuja.
Mowienie - w konkretnym przypadku - o "poznym homoseksualizmie" wydaje sie wysoce nieuzasadnione.
O jakimkolwiek homoseksualizmie moze byc dopiero mowa w intymnej relacji - zawsze i wszedzie, tylko i wylacznie - z doroslym partnerem tej samej plci.
Ten brak profesjonalizmu jest karygodny.
Nie mowiac juz o przestepstwie jakiego dopuscil sie "badany" pedofil gwalciciel!