Fundamentaliści chrześcijańscy przerażeni...
W ostatnim wydaniu "Spartakusa" - ciężkim i wielkim jak cegła przewodniku gejowskim po całym świecie, stolica Afryki Południowej Kapstadt wymieniana jest jako najpopularniejszy obecnie cel gejowskiej turystyki. Liberalna atmosfera miasta, przepiękne otoczenie, wielorasowa mieszanka zapełniająca ulice i lokale rozrywkowe, zwabia gejów z całego świata. Nikt jeszcze nie odkrył, na czym polega fenomen gejowskiej mody na "miejsca". Takim "miejscem" w Europie stała się na przykład Praga...
W każdym razie, napływ gejowskich turystów i ich widoczna prezencja przeraża sporą grupą lokalnych fundamentalistów chrześcijańskich. Należy wiedzieć, że Republikę Afryki Południowej założyli religijni osadnicy z obecnej Holandii - Burowie. Wielu z nich utrzymuje po dziś dzień stare tradycje i nie zamierzają zaakceptować ani tolerancji rasowej, ani też seksualnej. Errol Naidoo, rzecznik "His People Christian Church" ("Kościół Pana") oznajmił, że "homoseksualizm jest grzeszną formą życia, a dla chrześcijan obrazą jest utożsamianie Kapstadtu z gejami". "W Biblii napisano, że homoseksualizm sprzeciwia się woli Boga". Naidoo uzyskał poparcie dla swych poglądów u organizacji muzułmanów "Muslim Judicial Council".
Gejowscy działacze całą tę dyskusję uważają za groteskową. Kapstadt potrzebuje wpływów z turystyki, a gejowscy turyści przywożą pieniądze. Jak wielkie są to fundusze, widać na przykładzie Stanów Zjednoczonych, gdzie z gejowskiej turystyki utrzymują się całe branże.
(PS)