W stowarzyszeniu łatwiej wygrać!
W Republice Federalnej istnieje Zrzeszenie Federalne Rodziców, Przyjaciół i Krewnych Osób Homoseksualnych (BEFAH). Zanim czytelnicy Innej strony zaczną się drwiąco uśmiechać wyjaśnię, że Niemcy mają szczególne zamiłowanie do tworzenia różnego rodzaju organizacji i stowarzyszeń. Nawet panowie, spotykający się w lokalu, żeby pograć w karty muszą niechybnie założyć związek, ściągać składki i wybrać prezesa. Nieuchronne też jest, że prędzej czy później, związki takie połączą się w zrzeszenia na szczeblu państwowym i zabiorą się za uprawianie polityki.
W przypadku BEFAH, chodzi o reprezentację interesów rodziców gejów i lesbijek. Zrzeszenie zbiera się za kilka dni na dorocznym spotkaniu w Berlinie. Sigrid Pusch, przewodnicząca zrzeszenia zażądała w imieniu rodziców, by opozycyjne partie chadeckie CDU/CSU zaprzestały dyskryminacji gejów. Zdaniem pani Pusch, ich orientacja seksualna jest przyczyną, dla której partie te odmawiają gejom i les podstawowych praw człowieka. Chodzi tu naturalnie o oprotestowaną przez CDU/CSU ustawę o partnerstwie zarejestrowanym, czyli popularnie tu nazywanym "Homoehe" (małżeństwie gejowskim). Ostrze krytyki BEFAH kieruje w stronę premiera kraju związkowego Turyngii Vogla, który zapowiedział użycie środków prawnych, które wykazać mają, czy "Homoehe" zgodne jest z Ustawą Zasadniczą Republiki Federalnej. Vogel - mówiła pani Pusch "jest bezdzietnym kawalerem i nie potrafi sobie w ogóle wyobrazić sytuacji rodziców, mających homoseksualne dziecko".
Nawet, jeśli BEFAH nie będzie w stanie wpłynąć na strategię partii politycznych i poszczególnych polityków - to przecież głos tego stowarzyszenia jest słyszany, kolportowany przez środki masowego przekazu. Głos ten uzmysławia społeczeństwu, że posiadanie dziecka o odmiennej orientacji seksualnej nie jest niczym hańbiącym.
W Polsce, nawet ci rodzice, którzy akceptują odmienność seksualną swych dzieci, zwykle wstydzą się i ukrywają ten fakt przed dalszą rodziną i sąsiadami. Szkoda, że nad Wisłą nie ma zwyczaju zakładania stowarzyszeń. Bo gdyby zwyczaj taki istniał, to sytuacja polskich gejów i les nie była tak smutna...
Gabriela Ruszkowska-Meier - Berlin