Religijni fundamentaliści wściekli
Kilka dni temu, IS informowała o tzw. "byłych gejach", czyli aktywnej szczególnie w USA religijnej organizacji, która stawia sobie za cel leczenie zbłąkanych dusz z homoseksualizmu i odzyskiwanie ich dla "normalnego", heteryckiego świata.
Jak informuje portal "Planetout", misja ta doznała w ostatnich dniach dotkliwej porażki, Jeden z najbardziej aktywnych działaczy ex-gejów w Wielkiej Brytanii, pastor Jeremy Marks (foto), powiedział, że po 14 latach uporczywych wysiłków musiał zrewidować swe poglądy i uznać, że homoseksualizmu nie można wyleczyć. Amerykańska centrala antygejowskiej krucjaty, "Exodus International" natychmiast odsunęła go od obowiązków.
Pastor Marks i jego chrześcijańska grupa reprezentowali pogląd, że "z homoseksualizmu można wyjść" i "odzyskać czystość seksualną". Teraz jednak, duchowny przyznał, że "żaden gej, którym się opiekowałem, nie zmienił swej orientacji - niezależnie od tego, jak wielki wysiłek wkładałem w jego nawrócenie i jak wiele modlitw odmówiłem". Również jego własna orientacja seksualna, z którą miał tak wielkie problemy, pozostała niezmieniona. W dalszym ciągu był gejem. Dlatego też, pastor Marks postanowił zajmować się gejami, którzy bez względu na swą orientację i konsekwencje, chcą pozostać chrześcijanami. "Uczciwa droga jest lepsza i przynosi lepsze efekty" - powiedział Marks.
Organizacje amerykańskich psychologów i psychiatrów od dawna ostrzegali przed tak zwanymi "programami przemiany". Sam pastor Marks przyznaje, że konflikt, w jakim żyją geje poddani presji fanatyków religijnych, jest niebezpieczny dla zdrowia. Konflikt ten polega na wszczepianiu przekonania, że osoba homoseksualna nie może być dobrym chrześcijaninem.
Skrajnie religijna prawica amerykańska sprzeciwia się przyznaniu gejom pełni praw obywatelskich, argumentując, że "homoseksualizm jest uleczalny".
(PS)