Golizna popłaca
Kto słyszał o grupie "Point Break" i blondynku, który nazywa się David Oliver? W ogólnej powodzi boysbandów mogło to ujść Waszej uwadze (ew. fanatycznych fanów przepraszamy!). A jak wzbudzić zainteresowanie mediów i podkręcić sprzedaż najnowszej płyty? Rozebrać się!
Z zasady, wszystkie boysbandy pomyślane są jako Erotyczny Przekaźnik Wokalno-Muzyczny. W każdym zespole musi być obowiązkowo niebieskooki blondas, męski do bólu brunet i sympatyczny brzydal. Taka mieszanka daje maksimum gwarancji, że każdy znajdzie odpowiedni obiekt do westchnień. Ponadto, receptura przewiduje obowiązkowo nagie torsy bez cienia zarostu i wyrzeźbione niczym pralka prababci brzuchy. Skoncentrowana dawka chłopięcej urody była przez kilka lat uniwersalnym sposobem na dobry zarobek niezliczonych firm fonograficznych. Tłuste czasy się jednak powoli kończą. I choć boysbandy w dalszym ciągu powstają jak grzyby po deszczu, to zatłoczony rynek wymaga dodatkowych chwytów reklamowych. Ładnych chłopców jest na całym świecie mnóstwo. Ładnych chłopców z ładnymi głosami też. Ale ładnych rozebranych chłopców z ładnymi głosami nie ma jeszcze tak wielu. I tylko patrzeć, a pisma takie jak Playgirl (damski odpowiednik "Playboya), zaroją się od rozebranych do rosołu chłopaków z boysbandów.
24-letni David Oliver, który zgodził się na niewinną, erotyczną sesję dla pisma "Smash Hits" przeciera szlak, wydeptany już przez aktorów młodej generacji, takich jak słodki Leo diCaprio, który wystąpił w roli beach boya. Oliver twierdzi co prawda, że nie lubi się rozbierać, ale - kto mu uwierzy?
"Point Break" nie zanotował w swej dotychczasowej karierze zbyt wielu liczących się sukcesów. Album "Apocadelic", który ukazał się jesienią minionego roku sprzedawał się znośnie, podobnie jak singiel "Stand Tough". Ale produkcja następnych singli została wstrzymana. Nie najlepszy to znak. Cóż można jeszcze powiedzieć o sympatycznym blondynie? Lubi chodzić do kina... Czy dla roli w filmie byłby gotowy pokazać więcej niż widzicie na fotografii? David uśmiecha się tajemniczo...
A co z polskimi boysbandami? Zawsze pozostaną zapięte na ostatni guzik?
KRISZNA