Idą ludzie do komisji wyborczych spełnić obywatelski obowiązek. Im bliżej, tym wyraźniej słychać energiczne głosy. To dziarskie grupy młodych mężczyzn. Pięknie odziani. Dresy z emblematami bohaterskich czynów przodków. Godło państwowe. Serdeczne życzenia: śmierć wrogom ojczyzny. Na ogolonych głowach tatuaże. Symbole dawnych organizacji. Mniej, lub bardziej zakamuflowane smokami, pająkami, gołymi laskami albo logo klubu piłkarskiego. Głośno się śmieją. Prosto w twarz młodej kobiecie i mężczyźnie z rocznym dzieckiem w wózku.
- No... Bo to twój chłopak. - nie słyszy, co się dzieje za nim. Co robią dziarscy. Czy za sekundę nie dostanie bejsbolem w kark? I tyle było tego życia, które przeżył byle jak. Czyli jak ktoś, kim nigdy nie był. Nic go to nie obchodzi. Tym bardziej, kiedy słyszy Parkę:
- To mój brat cioteczny, idioto. Mieszkamy razem, tak jest taniej.
Czaszka słyszy buczenie za plecami. Buczenie i jakiś dziwny łomot. To dziarscy tłuką bejsbolami w glebę. Aniołek krzyczy:
- Czaszka, co jest?!
Czaszka odwraca się do nich uśmiechnięty. Szczęśliwy. Bo czuje, że żyje. Pierwszy raz od lat czuje, że życie to jest zajebista przygoda. I że warto dla niej zrobić wszystko. Nawet rzucić bejsbolem.
- Ta apka, co szpieguje i identyfikuje każdego, komu się równości i wolności zachciało, otóż ta apka się spierdoliła. Srasus-Pegasus! Chłam i kupa słonia!
Ale to im nic nie mówi. Oni nie rozumieją. Nie wiedzą, czego on od nich chce. Czaszka patrzy na nich. Były piękne chwile. Tak. Ale tylko chwile. Dlatego wydaje swój ostatni rozkaz:
- Rozejść się.
I oni się rozchodzą. Nikt nie skomentował? Nie wyzwał? Czaszka kładzie to na karb szoku. Nie wiadomo co będzie, jak wróci na dzielnię. Teraz jest szczęśliwy. Teraz świat jest piękny. Chwyta Parkę za rękę i idą razem do lokalu wyborczego.
A wszystko dlatego, że nie przewidział najwielebniejszy minister ani nikt z jego gęstych przydupasów, ani żaden inny cwaniak, że wolnego ducha byle cyfrowym cudem nie pokona. Nie przegryzie kabla, którym do żył każdego człowieka płynie wolność. Omami na chwilę? Tak. Ogłupi? Owszem. Ale w końcu każdy otworzy oczy i wbije na pal Azję Tuhajbejowicza, który w zniewoleniu szuka mocy. Bo moc jest nie w przymusie, a w wolności. Zatem? Wolność kocham i rozumiem, wolności sprzedać nie umiem...
KONIEC
Środa, 01.09.2021 Rafał Trzaskowski u Moniki Olejnik obiecuje: związki partnerskie natychmiast
Środa, 13.03.2019 Kosiniak-Kamysz: podpisanie Deklaracji LGBT+ to błąd
Piątek, 19.03.2021 Ambasada USA w Polsce potępia ostatnie homofobiczne ataki. "Wszyscy mamy prawo żyć bez strachu"
Wtorek, 18.08.2020 Ziobro: polskie władze nie prześladują osób LGBT. Byłbym pierwszym, który by się temu sprzeciwił!
Poniedziałek, 15.06.2020 Fundacja Równość.org.pl odpowiada ministrowi Glińskiemu