Chavela Vargas, rewolucjonistka, feministka i kochanka Fridy Kahlo. Miała ciężkie życie, późny start i zbyt wiele przeciwności losu. Dokument o tej niesamowitej artystce z Meksyku będzie można obejrzeć w ramach 57. Krakowskiego Festiwalu Filmowego.
Chavela Vargas urodziła się w 1919 roku, jak mawiała - „na końcu świata”, w Kostaryce jako Isabel Vargas Lizano, zmarła w 2012 w Meksyku jako Chavela. Nie znosiła swojej ojczyzny. Mawiała, że „umieściłaby tam wszystkich samobójców świata”.
Była pieśniarką, interpretatorką i aktorką. Śpiewała ranchera. Typowo męski rodzaj muzyki – o pożądaniu kobiet, złamanym sercu i ulotności uczuć. Ta muzyka to część mocno maskulinistycznej kultury meksykańskiej, a ona – wbrew konwenansom – nie zmieniała zaimków: śpiewała o miłości do kobiet jako kobieta.
1942 rok – to wtedy narodziła się Chavela – prekursorka i pionierka dla kobiet w Meksyku. Wypracowała swój własny styl: bez zbędnych kreacji i dodatków. Surowa, z szeroko rozłożonymi ramionami, przy akompaniamencie dwóch gitar, śpiewała o kolejnym romansie, o kolejnej nocy pełnej namiętności i nierealnej miłości. Bez wesołego folkloru – boso i w czerwonym ponczo.
Była rewolucjonistką – mówi się, że była pierwszą kobietą w Meksyku, która założyła spodnie. Paliła cygara i piła dużo alkoholu – ukochanej tequili. Już w młodości ubierała się jak chłopak, a do tego nosiła przy sobie broń.
Od dziecka towarzyszyła jej samotność. Kostarykę opuściła, by śpiewać. Wychowywało ją wujostwo, które nie było do niej przywiązane oraz traktowało ją jak dziwaczkę, a ona sama oddałaby ich w opiekę samego diabła. Ciężko pracowała, zbierała pomarańcze, a za pieniądze ze sprzedaży kurczaka i cielaka, które dostała w prezencie, kupiła bilet na podróż helikopterem do Meksyku.
Była marzycielką. Chłopczycą, którą nikt nie traktował serio. Rodzice chowali ją przed gośćmi. Od ich rozstania nigdy ich nie widziała. Poczuła się odrzucona i to uczucie towarzyszyło jej do końca życia. Stąd ta gorycz i złość, ciągłe rozczarowanie. Bała się kolejnego opuszczenia.
W latach 50. trafiła do meksykańskiej bohemy artystycznej. Pierwszy album wydała w 1961 roku i od tamtego czas nagrała ich blisko 80. Do tego czasu jej życie to „lata tawern, imprez, tequili, surrealizmu i głębokiego poznawania życia”. Na swojej muzyce nie zarabiała. Wytwórnia jej nie płaciła. Według artystki dlatego, że skradła żonę jednego z właścicieli wytwórni.
Miała romans z Fridą Kahlo. „Była moją wielką miłością i wzorem kobiety” – wspominała Chavela. To był dla niej świat wolnej miłości. Pewnego dnia wyszła i już nie wróciła. Przyjaźniła się z Bette Davies i Judy Garland, romansowała z Grace Kelly, irańską księżniczką Sorayą i Avą Gardner.
Od lat 70. walczyła z uzależnieniem od alkoholu. Straciła wszystko. Pracowała na budowie, by zarobić na cygaro i kolejną butelkę tequili. Podobno wypiła 45 tysięcy litrów tequili. Kiedy leczyła się z uzależnienia, świat myślał, że nie żyje.
W 1991 roku wróciła na scenę. Z kabaretu trafiła do madryckiego teatru i paryskiej Olimpii. Tak potoczyły się jej ostatnie lata na scenie. Wróciła po latach odwyku u szamanów. Widzimy już staruszkę. Z czarnego, grubego warkocza zostały siwe krótkie włosy. Ale urok i wdzięk pozostały. Słabsza, ale wciąż walcząca.
Wystąpiła we „Fridzie” i w filmie „Babel”, grywała u Almodóvara, którego była muzą, a który jej utwory wykorzystał w „Drżącym ciele”, „Kwiecie mego sekretu” i „Wysokich Obcasach”.
W 2000 roku publicznie powiedziała, że jest lesbijką: „Nigdy nie żyłam w szafie, ani poza nią”. Uwodziła kobiety podczas koncertów. Rozkochiwała je w sobie, flirtowała z nimi. Obrosła legendą złodziejki żon. Była bardzo kochliwa – jak mawiała: „nie kochasz, nie żyjesz”.
Tak wyglądało życie największej w historii Meksyku outsiderki, wolnego ducha, artystki z krwi i kości.
To dokument o rozstaniach, bólu i rozpaczy. Cierpiała na samotność. Ale tylko ona mogła dać jej prawdziwą wolność. Śpiew, imprezy, romanse z kulturą macho i mizoginią w tle. Chavela się wpasowała. Wpisała się w awanturniczy żywot buntowniczki-artystki lat 50. Stała się „macha” – najbardziej macho ze wszystkich macho.
Film dokumentalny "Chavela" to archiwalne wywiady, zdjęcia i wspomnienia najbliższych artystki. To prywatny i bardzo osobisty portret kobiety, której całe życie było zdominowane przez muzykę i przelotne romanse. Jej życie to ból złamanego serca, duszy i udręki. To portret „innej” w męskim świecie, w którym wydawać by się mogło, że się świetnie odnalazła. To portret jej relacji z samotnością, która jej nie opuszczała na krok.
(ar)
Film można obejrzeć w trakcie Krakowskiego Festiwalu Filmowego. Najbliższa projekcja: 3 czerwca.
Środa, 02.05.2018 Nagradzane "120 uderzeń serca" niedługo w Polsce!
Poniedziałek, 31.12.2012 Co nas czeka w 2013?
Czwartek, 28.01.2010 Sadowska popiera równe prawa do miłości
Środa, 16.09.2009 Najnowsza "Replika" już w klubach!
Wtorek, 21.02.2012 Coming out po polsku