Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Środa, 27.04.2016, Aktualizacja: Środa, 01.04.2026

Barokowa kokota

Podziel się Tweetnij Skomentuj (4)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (4)

Felieton Witolda Jabłońskiego

W utworach typu kamp często dochodzą do głosu elementy pomijane bądź marginalizowane przez oficjalną sztukę „wysoką”. Niekiedy zdarza się jednak, że wybijają się na plan pierwszy wbrew zamierzeniom twórców. Taki właśnie kampowy figiel przydarzył się realizatorom emitowanego niedawno przez stację Canal+ serialu „Versailles” (polski tytuł: „Wersal. Prawo krwi”), w którym młodszy brat Ludwika XIV, zwany przez wszystkich Monsieur, dzięki brawurowej, emocjonalnej grze pięknego walijskiego aktora, Alexandra Vlahosa przyćmił zupełnie główną postać króla budowniczego i namiętnego kobieciarza. Biseksualny, roznamiętniony, kapryśny i nieobliczalny Filip Orleański przechadza się po wersalskich salonach kocim krokiem drapieżcy, powabny niczym upadły anioł i strojny jak barokowa kokota. I jak to się dzisiaj mówi, „kradnie show” dość monotematycznemu i monolitycznemu monarsze (w tej roli znakomity skądinąd George Blagden).

- Witold Jabłoński -

Trzeba przyznać, że sam rozbudowywany właśnie Wersal stanowi idealne tło dla takiej postaci. Jak pisał Mark Booth w eseju „Campe-toi!...” omawiającym francuskie źródła kultury kampu: „Ludzie wspominają Wersal z czasów Ludwika XIV jako rodzaj kampowego Edenu, odrębnego świata, oddającego się rozrywkom, modnemu ubieraniu, popisom i skandalom... świata (…) gdzie gra się wyglądem, pozorem i podstępem, w trakcie czego największą przyjemnością jest zauważyć, jakie się zrobiło wrażenie na innych, a największym zmartwieniem – nadążać za obowiązującą modą; miłość zawsze miesza się z cynizmem a cynizm z miłością. Oto przyjazne warunki dla kampowych przewag”. (Cytuję z pracy zbiorowej: „Kamp. Antologia przekładów”, Kraków 2012).

Bez wątpienia Filip był nie tylko współtwórcą skomplikowanej dworskiej etykiety i rozwiązłej kuluarowej atmosfery „po godzinach”, ale także współkreatorem specyficznej mody męskiej, wydając krocie na bogato haftowane fraki, koronkowe koszule i fikuśnie przyozdabiane buciki. Jego specyficzne gusty miały niewątpliwie źródło w specjalnym wychowaniu, jakiemu został poddany. Z nakazu matki, Anny Austriaczki i wszechwładnego wówczas kardynała Mazariniego, kształcono go na kompletnego ignoranta w kwestiach wielkiej polityki, by nigdy nie zagroził bratu, w dzieciństwie strojono zaś jak dziewczynkę, wyposażono w damską biżuterię, nauczono stosowania pudru i szminki (kto powiedział, że edukacja Gender to wymysł naszych czasów?). Co więcej, towarzyszem dziecięcych zabaw, a raczej „towarzyszką”, był niejaki de Choisy, który aż do chwili dojrzewania sądził, że jest panną! Tak opisał to później w swoich „Pamiętnikach transwestyty”: „Miałem przekłute uszy, nosiłem diamenty, na twarzy muszki. Wkładano mi gorset i suknie kobiece i w takim stroju pozwalano się bawić z Filipem Orleańskim. On musi być zniewieściały, mówił Mazarini”. Gdy chłopcy dorośli, zabawy w przebieranki trwały dalej, szczególnie na dworskich maskaradach.

Filip często pojawiał się na nich w damskich strojach, radując się, gdy podziwiano jego nowe kreacje, klejnoty, a przede wszystkim oszałamiającą urodę. „Nie da się opisać stopnia jego kokieterii w samouwielbieniu, wkładaniu ozdób, a później ich zamienianiu. Ja prawdopodobnie byłbym gorszy. Mężczyźni, kiedy raz pomyślą, że są piękni, w kwestii swego wyglądu ulegają większemu zamroczeniu niż kobiety” - zauważał Choisy.
Oficjalnym faworytem był jego imiennik, urodziwy Kawaler Lotaryński, z którym połączyło go trwałe i wieloletnie uczucie, co zresztą nie przeszkadzało obu młodzieńcom uganiać się niestrudzenie za gładkimi paziami, lokajczykami, stajennymi i muzykantami z dworskiej kapeli Lully'ego, nb. również zdeklarowanego homoseksualisty, mimo żony i sześciorga dzieci. W pojęciach tamtych czasów seksualne zabawy wielkich panów ze służącymi obu płci wcale im nie uwłaczały, były jak gdyby częścią i wyrazem hierarchicznego systemu władzy i dominacji, a kara śmierci za męsko-męską „sodomię” w odniesieniu do wyższych sfer funkcjonowała wyłącznie na papierze. Zupełnie inaczej postrzegano jednak „nazbyt bliską” zażyłość wysoko urodzonych młodzieńców z tej samej sfery. Interesy majątkowe i dynastyczne sprawiały, iż musieli być żonaci i płodzić potomstwo, jakkolwiek przy zawieraniu związków małżeńskich nikt nie zawracał sobie głowy czymś tak trywialnym jak miłość, dobra dla biedoty. Filip jednakże kochał na swój sposób Henriettę Angielską, zwaną na dworze „Minette”, skoro urządzał jej sceny zazdrości, gdy została kochanką jego brata i zaczęto powszechnie powątpiewać, kto jest prawdziwym ojcem czworga dzieci poczętych w owym mariażu. Ona z kolei nie cierpiała ulubieńca męża i całej sfory kręcących się wokół niego „mignonów” (czyli ładniutkich pieszczochów). Między małżonkami dochodziło do ciągłych awantur. Najprawdopodobniej właśnie Henrietta (inaczej, niż to pokazano w serialu, gdzie faworyt Filipa przedstawiony został jako głupkowaty, acz nieszkodliwy pyszałek, lekkomyślnie plączący się w sieci dworskich intryg) sprawiła, że Kawaler został na jakiś czas wygnany, a nawet osadzony w więzieniu pod zarzutem zdrady stanu. Źródła historyczne podają, że właśnie Kawaler Lotaryński był powszechnie obwiniany o jej nagłą śmierć za pomocą trucizny, czego nie udało się jednak nigdy dowieść.

Wskutek ostrych interwencji Filipa u brata ostatecznie przywrócono Kawalera Lotaryńskiego do łask, aczkolwiek przy tej okazji wymuszono na Monsieur kolejny polityczny mariaż. Druga żona, Elżbieta Charlotta Bawarska, zwana „Lisette”, przypadła mu zresztą bardziej do gustu. Tęga, mocno zbudowana, lubiąca męskie stroje i polowania, paląca namiętnie fajkę i żłopiąca piwo jak wodę, z niewyparzoną gębą i rubasznymi manierami bawarskiego dragona stanowiła ciekawy kontrast dla jego delikatnej, histerycznej natury, a zarazem swoiste dopełnienie.

W większym stopniu niż tragicznie zmarła poprzedniczka tolerowała upodobania męża, aczkolwiek niekiedy dochodziło na tym tle do spięć, kiedy małżonek popisywał się nadmierną rozrzutnością wobec kolejnych ulubieńców.
Tak czy inaczej zdołała wywalczyć sobie dosyć mocną pozycję u boku męża, tym bardziej, że dała mu wreszcie upragnionego, zdrowego syna, zabezpieczając przyszłość linii dynastycznej.

Manifestacyjna zniewieściałość Filipa nie przeszkadzała mu zresztą w upodobaniu do wojaczki. W przeciwieństwie do Ludwika, który wyżywał się przede wszystkim w budowaniu, romansowaniu z niezliczonymi metresami i tańczeniu w baletach do muzyki Lully'ego, młodszego brata przyciągały od zawsze obozy wojskowe i pola bitewne, będące zresztą wówczas dla możnych tego świata również popisami fanfaronady i samochwalstwa. Być może chciał tym sposobem podbudować nadwątloną męskość, może ciągnęło go do mundurowych i wyłącznie samczego towarzystwa. Wbrew utartym szablonom życie i literatura znają takie przypadki, wystarczy przypomnieć opis kasyna oficerskiego ze „Szwejka”, gdzie niektórzy zawodowi wojskowi przebierają się wieczorami w damskie fatałaszki i odgrywają role dziwek. Filip chętnie wojował i odnosił na tym polu spore sukcesy, co wielu homofobicznie nastawionych historyków wolało przemilczeć, lecz zostało ładnie pokazane w serialu. Mark Booth doskonale wyjaśnił ów pozorny dysonans: „Kampowe zachowanie nie było uważane za sprzeczne z dobrą sztuką wojskową – wręcz przeciwnie. Sam Monsieur uwielbiał bitwy, nie tylko jako ćwiczenia wojskowe (część daremnej walki o to, by nie przestać być szczupłym), ale także ze względu na nadarzającą się sposobność do wyzywającego zachowania”... a także przekraczania granic obowiązujących na co dzień zasad moralności i obyczaju, w czym Filip się najwyraźniej lubował.

Za nami sezon 1 serialu, w którym mogliśmy obserwować początki rozbudowy królewskiej rezydencji, zawiązujące się intrygi i romanse, (niekoniecznie ze ścisłym zwracaniem uwagi na płeć uczestników), a także niechlubny koniec pierwszego małżeństwa Monsieur. Można się jedynie domyślać, że dopiero w kolejnym sezonie dwór Króla Słońce zajaśnieje w całej złowrogiej i urzekającej pełni.

Zwodniczy blask i zdradziecki przepych Wersalu, piramidy loków na męskich perukach, pieniste gejzery koronek i lśniące kaskady jedwabnych wstążek (ich liczba wyznaczała dworską rangę), wszystko to jeszcze przed nami, podobnie jak [Uwaga! Spoiler!] trucicielska afera z La Voisin i czarne msze markizy de Montespan.
„Oczywiście Ludwik XIV nie zbudował Wersalu z intencją robienia kampu – pisze Mark Booth – ale kampowcy... [podobnie jak twórcy serialu – WJ] rozłożyli się w pałacu obozem. Przechwycili legendę Wersalu i przekształcili ją w kamp [czyli monstrualny, świadomy kicz - WJ]. Wersal pozostaje w kampowej pamięci nie jako symbol Zdobnego Absolutyzmu, lecz – wbrew pierwotnym intencjom – jako symbol Absolutnego Zdobnictwa”.

Delektując się kosztowną i wystawną produkcją Canal+, cały czas zastanawiałem się czy nasi rodacy byliby zdolni do stworzenia podobnego serialu lub filmu o np. Michale Korybucie Wiśniowieckim czy królewiczu Jakubie Sobieskim. Przypuszczam, że wątpię, jak mawiano w mojej szkole. Polacy mają zbyt nabożny i namaszczony stosunek do własnej historii, nasi bohaterowie muszą być nieskalanymi obrońcami świętości, mieć same piękne zalety, lecz żadnych pięknych wad. Dlatego zazwyczaj są tak nudni i papierowi. O prawdziwych Sarmatach z tej samej mniej więcej epoki i ich niekoniecznie skrywanych „perwersjach” opowiemy, być może, innym razem.
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (79)
darksideofthemoon gabrysia-g lune-morte doiz incriv3l cossette doctorheiter looking4love90 robido letmesign
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (4)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
19.06.2016 21:54 Anna
Oskar dla Vlahosa!
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
19.06.2016 21:52 Podpis
Alexander Vlahos w roli Filipa to delicje dla kinomanów. Niewiarygodny talent. Plus uroda, która zniewala.
cytuj zgłoś 0 0
Honorata+
29.04.2016 12:12 Honorata+
Długowłosy pan na zdjeciu przypomina mi Michała Szpaka,ten sam styl
..
cytuj zgłoś 0 0
Lazzarotte
28.04.2016 23:40 Lazzarotte (36) :3
tak tak tak Alex ♥
cytuj zgłoś 0 0
Witold Jabłoński
Autor
Witold Jabłoński
Pisarz, dziennikarz, redaktor
Ukończył filologię polską na Uniwersytecie Łódzkim. Dwa następne lata był sekretarzem Jerzego Andrzejewskiego. Pracował w Domu Teatru Łódzkiego Domu Kultury (1983/84), Teatrze Nowym, Wydawnictwie Łódzkim, a w 1988 roku ukazała się jego debiutancka powieść, „Gorące uczynki”. W latach 1991/1995 utrzymywał się wyłącznie z pisania: tworzył wówczas serie popularnych biografii, pastisze powieści egzotycznych (wspólnie z Maciejem Świerkockim) i pastisz dalszego ciągu Trędowatej. Był pracownikiem "Gazety Wyborczej - Łódzkiej" i redaktorem prowadzącym dodatek Tygodnik Kulturalny "Verte”. Publikuje również eseje filmowe w miesięczniku "Kino". Był dyrektorem Wydziału Kultury i Sztuki Urzędu Miasta Łodzi, a od marca 1999 r. dyrektorem Śródmiejskiego Forum Kultury. Autor m.in. cyklu „Gwiazda Wenus, Gwiazda Lucyfer”, horroru fantastycznego „Dzieci Nocy” oraz „Kochanka Czerwonej Gwiazdy”.
TAGIWięcej
de Choisy Filip Orleański Filip Orleański i kultura kampu Francja gender Historia historia Kultura Mark Booth moda serial Społeczeństwo Wersal
Powiązane
Obraz Piątek, 22.04.2016 Czułe przyjaciółki Marii Antoniny Obraz Czwartek, 26.09.2002 Paryż - Powstaje archiwum gejowskie Obraz Czwartek, 11.02.2010 Jak oni się kochali! Obraz Piątek, 25.09.2009 Wielka historia gejów i lesbijek Obraz Wtorek, 19.10.2021 Billy Porter krytykuje słynną okładkę z Harrym Stylesem w sukience: Po prostu jest biały i hetero
Inne tematy
Niespodzianka: prezydent Nawrocki wetuje ustawę o statusie osoby najbliższej. To jednak nie koniec... Piątek, 17.07.2026 Niespodzianka: prezydent Nawrocki wetuje ustawę o statusie osoby najbliższej. To jednak nie koniec...
Budapeszt odpuścił. Zostało jedno miasto w UE, które wciąż walczy z tęczą Środa, 15.07.2026 Budapeszt odpuścił. Zostało jedno miasto w UE, które wciąż walczy z tęczą
Ustawa o statusie osoby najbliższej: Kotula apeluje do Nawrockiego Wtorek, 14.07.2026 Ustawa o statusie osoby najbliższej: Kotula apeluje do Nawrockiego
Obejrzałem dla Was serial „Proud", żebyście... też musieli Piątek, 12.06.2026 Obejrzałem dla Was serial „Proud", żebyście... też musieli
Wakacyjny raj – piekło dla LGBT. Bojkot, misja czy pragmatyzm? Sobota, 11.07.2026 Wakacyjny raj – piekło dla LGBT. Bojkot, misja czy pragmatyzm?
Zmierzch heteroseksualności u kobiet? Nowe badania pokolenia Z Czwartek, 09.07.2026 Zmierzch heteroseksualności u kobiet? Nowe badania pokolenia Z
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na X Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościPolityka cookiesUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się