“Zbrodniarz i dziewczyna” Michała Witkowskiego - recenzja
Po szumnych zapowiedziach światło dzienne ujrzała kolejna powieść Michała Witkowskiego. “Zbrodniarz i dziewczyna” to z założenia kryminał i nawiązanie do wydanego trzy lata temu “Drwala”.
Głównym bohaterem jest ponownie Michaśka, czyli autor. Witkowskiego spotykamy w momencie, gdy zakochuje się po uszy w zjawiskowym 30-latku, którego obdarowuje ksywką Studencik oraz swoim głębokim uczuciem. Po niekończących się próbach i podchodach wreszcie dochodzi do zbliżenia… i sporego rozczarowania, bo przystojniak nie jest żadnym studencikiem tylko policjantem, który pracuje nad sprawą “przedwojennego mordercy”, natomiast Witkowski jest podejrzanym w sprawie. Na szczęście dla pisarza i nieszczęście dla denatki, w tym samym czasie, gdy Michał spotyka się ze Studencikiem, ginie kolejna osoba. Pisarz ma murowane alibi i tu jego przygoda z urokliwym stróżem prawa mogłaby się zakończyć. Bartek vel Studencik decyduje się jednak na włączenie Michała do zespołu śledczego w roli eksperta od pikiet, pedalstwa, leków psychoaktywnych, ubioru, ludzkiej psychiki i właściwie od wszystkiego. Witkowski zostaje detektywem i u boku przystojnego policjanta tropi zwyrodnialca, które morduje pięknych chłopców i poddaje ich zwłoki stylizacji na lata przedwojenne.
Oto już cała skromniutka fabuła. Znacznie więcej miejsca autor poświęca sobie samemu. Czasami miałem wrażenie, że “Zbrodniarz i dziewczyna” to kolejny profil facebookowy Witkowskiego, na którym dzieli się z czytelnikiem swoimi postami. Niektóre są zabawne, błyskotliwe albo nawet odkrywcze. Większość nie jest - jak to na Facebooku bywa. Michaśka pije kawę w Starbucksie, idzie na siłkę, jedzie do Międzyzdrojów, check-in u Krewetki, założyła okulary, teraz jest online - lubisz to?
Żeby poznać tożsamość “przedwojennego mordercy” trzeba się przebić przez kilka niewiele znaczących epizodów, których głównym zadaniem jest stworzenie odpowiednich kulisów dla “naszej gwiazdeczki” Michaśki. Półki pełne książek Witkowskiego, Witkowski w TVN-nie i w Vivie, fani polujący na autografy… Celebrycka poza, którą pisarz wykorzystuje chętnie do promocji swoich książek może być zabawna w krótkim klipie lub w dwuzdaniowych newsach ale rozprasowana do powierzchni 430 książkowych stronic jakoś mnie nie rajcuje.
Niewielka przestrzeń, której nie zajął główny bohater pozostaje do dyspozycji nowych i starych postaci. Te nowe - bardziej naszkicowane niż narysowane - należą raczej do rekwizytów. Jedynie policjant Bartek zasłużył na więcej uwagi. Dowiadujemy się wiele o jego stylu, ubraniach i gadżetach. W skrócie: Bartek jest fajny. Postaci z poprzednich książek zachowały wprawdzie charaktery, ale w nowej książce Witkowskiego czują się chyba nieswojo. Tak jakby trochę na siłę zostały wyciągnięte z książek i oznaczone na tym nieszczęsnym fanpage’u.
Są jeszcze trupy. Trupy i “czarny humor”, którym wydawca zachęca do kupna książki. Trup jaki jest, każdy zobaczy - tu autorowi nie można odmówić dobrego przygotowania, natomiast czarny humor to na przykład zestawienie szczegółowych opisów wnętrzności zwłok ze skojarzeniami kulinarnymi.
Na kryminał zabrakło już miejsca. Nie ma “Millenium”, nie ma Breslau ani nawet Nienackiego. Jest byle jak sklecony wątek kryminalny chaotycznie oplatający wątek główny: Witkowskiego. Cieniutka fabuła nie wytrzymuje balastu banalnych, “przefajnowanych” ozdobników, dygresji, autopromocji, pustych postaci i kiepskich dowcipów. Z tego całego pastiszowego misz-maszu najsilniej wybija się nuda, którą czasem - tylko czasem i na dodatek z umiarkowaną skutecznością - zakłóca nadal niekwestionowany dla mnie talent Witkowskiego.
#zbrodniarzidziewczyna #cojaczytam #ilejeszczedokonca
Michał Witkowski: "Zbrodniarz i dziewczyna"
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 21.05.2014
Ilość stron: 432
Ja nie przeczytam tej książki. Nie interesuje mnie męska erotyka, ani opisy kulinarne nieboszczyków, bo nie jestem ludożercą! Jedyne co mnie ciekawi to tylko to w jakim kierunku pójdzie kariera Witkowskiego, pisarstwa czy mody?
Jeżeli Witkowski ma talent literacki to życzę mu , aby go nie zmarnował. Być pisarzem to brzmi dumnie. Celebrytom to może być każdy, nawet Jola Rutowicz.