Kilka słów o rodzicielstwie
Rodzicielstwo to jedno z największych wyzwań człowieka. Tak było, jest i nic nie wskazuje, że kiedyś się to zmieni. Dlaczego? Bo rodzicielstwo to więcej niż zwykła odpowiedzialność za drugiego, jakże bezbronnego człowieka. To zmiana własnej perspektywy, a zmiany autoplastyczne (nas względem rzeczywistości) do łatwych nie należą, szczególnie w przypadku osób nieheteroseksualnych, które zmagają się nie tylko z wychowaniem dziecka, ale i nierzadko z wrogo nastawionym społeczeństwem. Społeczeństwem, w które – chcąc nie chcąc – muszą wprowadzić potomka.
- Marcel Kucaj -
W aspekcie społecznym, szerszym od czysto biologicznego, w rozumieniu więzi społecznych, a nie genetycznych, rodzina jest niezwykle ważna. Po prostu i dla każdego. To rodzina przychodzi nam z pomocą w chwili zwątpienia. To rodzina pcha nas do przodu w objęcia sukcesu. To rodzina jest bezpiecznym repozytorium naszych sekretów i marzeń.
Jako dorośli, w odróżnieniu od dzieci, nabyliśmy odpowiednio bogate zasoby
do wykorzystania w walce z codziennością. Przede wszystkim posiadamy ukształtowaną osobowość, mieliśmy też szansę zdobyć doświadczenie, z którego teraz możemy czerpać. Jesteśmy również w stanie podejmować samodzielnie decyzje, których konsekwencje powinny dotyczyć jedynie nas samych. Jednak wraz z pojawieniem się w rodzinie wrażliwego
i delikatnego dziecka – czy to biologicznego, czy nie – nabywamy wrażliwości,
która paradoksalnie staje się zarówno naszym słabym punktem, jak i motorem do ochrony słabszych.
Adopcja to dobro dziecka, a nie kaprys rodziców
Tak naprawdę kwestia adopcji dzieci przez pary nieheteroseksualne nie jest głównie kwestią pragnień dorosłych tworzących dany związek, ale przede wszystkim dobra dziecka. Dobra,
na które wskazują i pionierska praca naukowa pt. „Instynkt ojcowski u mężczyzn homo-
i biseksualnych” Martina B. Gryszkiewicza, i badania podłużne dr Nanette Gartrell na parach lesbijek. Jak jednak wygląda sytuacja rodzicielska osób i par nieheteroseksualnych w Polsce
i zagranicą?
Polskie prawo adopcyjne nie stawia w korzystnym świetle osób samotnych, ale i względem par piętrzy nie lada problemy. Najłatwiej zdają się więc mieć ci, którzy wychowują
z partnerem dziecko z poprzedniego związku. Sytuacji nie ułatwia ciągle tabuizowane ujawnienie orientacji seksualnej, więc zaryzykuję stwierdzenie, że po części sami codziennie pracujemy na sytuację, na którą później narzekamy. Niemniej względnie niedawno na łamach „Newsweeka” poznaliśmy wyoutowaną, szczęśliwą parę lesbijek wychowujących syna, co tylko udowadnia, że realia polskich nieheteroseksualnych rodziców ulegają zmianom na lepsze. Powolnym, ale zauważalnym. Da się? Tak, tylko trzeba nam więcej odwagi i wiary w siebie.
Z rodzicielstwem na świecie bywa lepiej, szczególnie w krajach, które usankcjonowały związki partnerskie i małżeństwa jednopłciowe, co pokazują przykłady Neila Patricka Harrisa i jego męża Davida Burtki, Rufusa Wainwrighta i Jörna Weisbrodta oraz Ryana Murphy’ego i Davida Millera. Naturalny więc był (i jest) kolejny etap zmian społecznych: umożliwienie adopcji przez osoby i pary jednopłciowe. Warto jednak zauważyć, że kwestia coming outu w krajach typu Dania, Kanada, Holandia, Francja czy USA nie jest tak drażliwa, jak w Polsce.
…więc chodź obalić mój mit
Pomimo przeciwności losu bez względu na kraj, w którym mieszkamy, chcemy wychowywać dzieci. Własne, partnera z poprzedniego związku lub adoptowane – i nie ma w tym nic niewłaściwego czy nienaturalnego, gdyż instynkt rodzicielski pojawia się u człowieka bez względu na płeć i orientację seksualną.
Czy jednak aby przypadkiem dorastanie dziecka w rodzinie z dwoma ojcami lub dwiema matkami nie ma wpływu na jego psychikę? Czy takie dziecko nie „stanie się” homoseksualne?
Z pytaniem drugim sam się rozprawię, informując wszem i wobec, że mimo wszystko osoby nieheteroseksualne urodziły się w rodzinach różnopłciowych, co mówi samo za siebie. Pytanie pierwsze ma też prostą, choć może nieco zaskakującą odpowiedź: wychowanie dziecka w rodzinie nieheteroseksualnej ma wpływ na jego psychikę, ale ewidentnie nie taki, jakiego spodziewają się przeciwnicy adopcji przez pary jednopłciowe. Nie zdradzając zbyt wiele z pracy Gryszkiewicza, nadmienię tylko, że dziecko z rodziny jednopłciowej jest bardziej empatyczne od dziecka z rodziny heteroseksualnej, ponieważ poświęca się mu więcej czasu. Nie umniejsza się jego problemów, a z większą uwagą słucha się tego, co ma do powiedzenia. Sami rodzice są też bardziej wyczuleni na wszelkie objawy bólu psychicznego, który przecież często doświadczali jako dzieci, dzięki czemu łatwiej je wychwytują, rozumieją i są dla dziecka oparciem, gdy ono tego potrzebuje. Autor nie deprecjonuje „standardowego” modelu rodziny, ale podkreśla, że idealizowanie go pozbawione jest merytorycznych, naukowych podstaw. To jednak tylko wierzchołek góry lodowej, którą odkrywa Gryszkiewicz w swej monografii.
Pytanie, czy lepiej jest dla dziecka, gdy wychowuje się z dwoma ojcami lub dwiema matkami
bądź w domu dziecka, w ogóle nie powinno mieć miejsca, jednak to na nas – znowu – spada obowiązek walki ze szkodliwymi stereotypami, a zmiany powinno zaczynać się od siebie.
Bo co się dzieje z tymi, którzy nie mają kochającej rodziny? Co z zagubionymi duszami, którym zabrakło wsparcia bliskich w godzinie słabości? Cóż, większość uczy się iść samotnie przez życie… ale nie wszyscy są tak silni.
Znany amerykański psychiatra Richard Fitzgibbons ...
ten znany amerykański psychiatra jest tak znany i poważany, że jakoś żadne z indeksowanych czasopism naukowych nie opublikowało jego przełomowych dzieł na tematy związane z homoseksualizmem.
nie wierzysz? poniżej link do pubmedu. wynik - 3 artykuły w innym niż rozpatrywany temat.
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed?term=Fitzgibbons%20RP(...)16317862
zmień źródło wiedzy z ideowego na naukowe.
netetykieta nie mówi nic o przypisywaniu Komuś cudzych zasług i słów. dziękuję, jednak że spełniłeś moją prośbę. teraz wiem do czego się odnosisz.
ale rekacja otoczenia nie jest jedyną kwestią, więc d reszty się odniosę. piszesz o wulgarnych wizjach: są niemal tak wulgarne jak wulgarny jest seks. seks sam w sobie jest wulgarny, nie pisze, że we wszystkich przypadkach dziecko jest z wpadek, ale że decyzja o adopcji jest dłuższa i bardziej skomplikowana. wymaga więcej przemyśleń i przygotowań. obracamy się w różnych otoczeniach. jeśli Ktoś nie mieszkał nigdy na wsi to nie zrozumie mentalności i zacofania takich miejsc. niezaleznie od środowiska Dziecko rzadko jest przemyslaną decyzją. Dzieci się rodzą. to jest następny etap w życiu: zaręczyny, ślub, domek i dziecko. wielu Ludziom się udaje. wszak tak działa ewolucja. jesteśmy zaprogramowani do tworzenia nowego potomka. jednak nie wszyscy sobie z tym radzą. był okres w Polsce gdy tabloidy krzyczały o kolejnych morderstwach, czy zaniedbaniach. niedaleko mnie w rodzinnym domu dziecka (para bierze dzieci, wychowuje je i dostaje za to pieniądze) okryto dziecięcą pornografię na komputerze. Dzieci z domów dziecka bywają trudne. starsze małżeństwo zawodowo zajmujące się wychowywaniem dzieci (już od pół wieku prowadzą rodzinne domy dziecka) zrezygnowali jak przygarnęli rodzinę, bo tak niewdzięczne było to rodzeństwo.
wychowanie Dziecka jest trudna sprawą. nie każdemu sie udaje.
nie, nie chce powrotu do czasów gdy państwo decyduje kto może mieć dziecko a kto nie. dziwi mnie fakt, iż Osoby teoretycznie niezdolne do wychowania Dzieci z definicji jednak to potrafią.
przepraszam raz jeszcze za pomyłkę.
a teraz do Pana Lassemoi: powiem tak, wiele par adoptuje dzieci bo je pokochało. jest możliwość brania dzieci z domu dziecka na świeta. wiele par tak robi. czasem spotka sie to dziecko w pracy, czy u kogoś i sie je pokocha. dlaczego niby nie wierzysz a altruizm? bo co? nie przypisuj naiwności nie znając Człowieka. jeśli nie masz argumentów prosze sie nie wypowiadać. Kogoś Twoja wypowiedź mogła urazić.
Dziecko było by wtedy z ich genami no i od najmłodszych lat.
Natomiast dzieci z domów dziecka bierze się tylko wtedy gdy nie można zrobić samemu własnego dziecka (bezpłodność) albo właśnie z troski o dziecko.
HAHAHAHAHAHA! :D :D Tak bardzo naiwny czy tak bardzo najadł się grzybków? :D
i oczywiście parę słów do Faurrooms'a:
- pierwsze primo: otoczenie dziecka. wszak pisałeś o szykanach. czyli o reakcji otoczenia na "inność" Rodziców Dziecka. .
wskaż mi, proszę, gdzie coś takiego napisałem? bo znów mi przypisujesz niewypowiedziane słowa.
chiyome:
ale większość Dzieci jakie koleżanki "dumnie" mi pokazywały to były wpadki. co za tym idzie - nieskończona szkoła, brak matury/zawodu i stanie w kolejce po zasiłek.
widać obracamy się w diametralnie różnym środowisku.
wśród blisko znanych mi ludzi nie było wpadek.
chiyome:
a myślisz, że Ktoś "tworząc" Obywatela myśli o tym aby zapewnić Dziecku byt? myślą o tym aby dojść
wulgarna całkiem to wizja.
ale jak już pisałem - widać inne mamy otoczenie.
ponownie - wśród znanych mi bliżej ludzi, decyzja o 'tworzeniu obywatela' była świadoma i celowa. odstawili po prostu antykoncepcję...
chiyome:
- przy obecnym prawie, zarówno Osoby Samotne jak i Pary Homo muszą uciekać się do różnych metod poczęcia Dzieci, podczas gdy mogłyby je adoptować. zabawne, że zabrania się adopcji Dzieci takim Osobom, bo nie są "wystarczająco dobre", ale swoje już mogą mieć i nikt tego nie kontroluje.
.
historia już przerabiała temat decydowania komu wolno mieć swoje dziecko, a komu nie. chyba nie chcemy powrotu do tych czasów. ja nie chcę.
chiyome:
ps. wg zasad netetykiety ...
.
a czy netykieta mówi coś o przypisywaniu cudzych bądź niewypowiedzianych zdań?
piszesz o chorobach przenoszonych drogą płciową. czy Hetero nie chorują na HIV i WZW? a ile wśród nich się bada? wiele Osób żyje z różnymi chorobami nie wiedząc o tym. oczywiście moim zdaniem każdy powinien się zbadać. ja to robię oddając krew. i druga sprawa jak napisałeś: choroby przenoszone drogą płciową. jak miałyby przejść z Rodziców na Dzieci? tutaj większe ryzyko jest wśród Par Heteroseksualnym i tradycyjnego sposobu poczęcia Dzieci.
i oczywiście parę słów do Faurrooms'a:
- pierwsze primo: otoczenie dziecka. wszak pisałeś o szykanach. czyli o reakcji otoczenia na "inność" Rodziców Dziecka.
- drugie primo: piszesz, że zarówno pary Homoseksualne jak i Hetero kierują się egoistycznym chciejstwem. i tu masz rację. Każdy kto chce mieć Dziecko ma po prostu taki kaprys. uważam tylko iż przy adopcji taka decyzja jest bardziej przemyślana niż prze "naturalnym poczęciu". oczywiście nie można uogólniać. ale większość Dzieci jakie koleżanki "dumnie" mi pokazywały to były wpadki. co za tym idzie - nieskończona szkoła, brak matury/zawodu i stanie w kolejce po zasiłek. przy adopcji jest inaczej nieco. szereg Ludzi bada sytuację Młodych i decyduje czy byliby w stanie wychować Dziecko - ergo Dziecko na tym skorzysta. nie zawsze decyzje takie są słuszne, ale nikt nie jest nieomylny. jak to się mówi wilk syty i owca cała - Wilki wychowują Owieczkę, która ma Rodziców i dom.
- "nie wierzę w altruizm przy posiadaniu nieswoich Dzieci" a myślisz, że Ktoś "tworząc" Obywatela myśli o tym aby zapewnić Dziecku byt? myślą o tym aby dojść, podobnie jak przy adopcji też chcą dojść, ale do końca procedur. dopiero ja się zacznie wychowywać Dziecko, pokona się pierwsze problemy z niepewnością i brakiem doświadczenia to pokochają je i zaczną martwić się o Nie.
- przy obecnym prawie, zarówno Osoby Samotne jak i Pary Homo muszą uciekać się do różnych metod poczęcia Dzieci, podczas gdy mogłyby je adoptować. zabawne, że zabrania się adopcji Dzieci takim Osobom, bo nie są "wystarczająco dobre", ale swoje już mogą mieć i nikt tego nie kontroluje.
ps. wg zasad netetykiety (tak, jest coś takiego) nie wolno cytować całych wypowiedzi a jedynie fragmenty i do nich się odnosić. proszę o przestrzeganie tej zasady. w regulaminie jest napisane o netetykiecie.
i Neguto: gratuluję tak długiego i szczerego związku. rzadko to sie zdarza (niezależnie od orientacji partnerów).
... A co do związków jednopłciowych to ja jestem ze swoim chłopakiem już 8 lat w zamkniętym związku bez zdrad, kłótni. Nie mamy hiva, ani innych chorób i nie występuje u nas przemoc domowa :) ...
jacyś dziwni jesteście, żadnej patologii? ;) :P
W wielu przypadkach, choć partnerzy żyją w stałych związkach, cierpią na HIV lub choroby przenoszone drogą płciową...
.
a wytłumacz mi proszę, jaki wpływ ma choroba przenoszona drogą płciową występująca u rodzica na wychowywanie przez niego dziecka?
związku nie widzę.
cały czas tylko czytam że ktoś - pewno pokroju Pawłowicz uważa że to bardzo krzywdzące i niewłaściwe dla dziecka, że to nie jest w najlepszym interesie dla dziecka i że jet fuj i be be, ogólnie straszne że ho ho.
A co do związków jednopłciowych to ja jestem ze swoim chłopakiem już 8 lat w zamkniętym związku bez zdrad, kłótni. Nie mamy hiva, ani innych chorób i nie występuje u nas przemoc domowa :) właściwie to większość par hetero powinno brać z nas przykład. :)
Ps. no ale nie miałem już z tobą gadać - ehh znowu mnie wciągnąłeś :) okay to był ostatni raz wrogu narodu :P
Znany amerykański psychiatra Richard Fitzgibbons ostrzega przed legalizacją adopcji dzieci przez pary gejowskie i lesbijskie.
Dr Fitzgibbons zauważa, że ci, którzy forsują „prawo” do adopcji dzieci przez pary homoseksualne, nie biorą pod uwagę dobra dziecka, ale także nie liczą się z rzetelnymi opracowaniami z zakresu psychologii, jakie dotąd przeprowadzono na ten temat. Wskazują one jednoznacznie, że umieszczenie dziecka w środowisku par homoseksualnych jest sprzeczne z jego najlepszym interesem – przypomina psychiatra.
Wśród licznych argumentów, które naukowiec przytacza, dowodząc, że środowisko par ludzi tej samej płci nie jest najlepsze dla dziecka, znajduje się stwierdzona przez jedno z największych amerykańskich badań rozwiązłość tego typu związków. Tylko 7 ze 156 ankietowych par była sobie wierna, a większość związków nie trwała dłużej niż 5 lat. Jeżeli niektóre trwały dłużej, to tylko dlatego, że relacja ta opierała się na tzw. "związku otwartym", dopuszczającym regularne kontakty seksualne z innymi partnerami.
Powołując się na badania z 2010 (US National Longitudinal Lesbian Family Study), psychiatra przypomina, że 40 proc. par lesbijskich, które miały dziecko w wyniku sztucznego zapłodnienia, rozpadło się.
Kolejnym argumentem, który wysuwa lekarz, jest fakt, że w związkach homoseksualnych, które często nie są zdrowe fizycznie i psychicznie, znacznie częściej dochodzi do przemocy domowej. W wielu przypadkach, choć partnerzy żyją w stałych związkach, cierpią na HIV lub choroby przenoszone drogą płciową.
Uczony przypomina, że powinno się przede wszystkim brać pod uwagę dobro dziecka, a ono, jak dowodzą liczne badania, związane jest z rozwijaniem się w środowisku, w którym jest ojciec i matka. Jeśli zaś dziecko jest pozbawione biologicznych rodziców, zadaniem agencji adopcyjnych jest stworzenie środowiska, które najlepiej zastąpiłoby im tę stratę. Kierowanie dzieci do środowisk gejowskich i lesbijskich Richard Fitzgibbons nazywa "wielką niesprawiedliwością wobec dziecka". „Dzieci pozbawione rodziców doświadczyły na początku swego życia traumy porzucenia i powinny być chronione przed dodatkową traumą, jaką jest narażanie ich na społeczny eksperyment” – dodaje psychiatra.